
W sobotę 1 sierpnia w Tatrach doszło do trzech niezależnych śmiertelnych wypadków. Ratownicy natomiast apelują do turystów o zachowanie ostrożności w górach, szczególnie podczas obecnie panujących warunków pogodowych.
Sezon wakacyjny trwa, więc w górach obserwujemy szczególnie wzmożony ruch turystyczny. Niestety, panujące w ostatnich dniach bardzo wysokie temperatury nie sprzyjają pieszym wędrówkom połączonym z dużym wysiłkiem i łatwo w takich warunkach o szybkie odwodnienie organizmu oraz osłabienie. Ratownicy TOPR apelują więc nieustannie o zachowanie ostrożności, a także przemyślane planowanie tras, ponieważ początek sierpnia przyniósł w Tatrach niestety już pierwsze ofiary śmiertelne.
Wypadki po polskiej stronie Tatr
W sobotę 1 sierpnia w Tatrach doszło łącznie do trzech niezależnych od siebie wypadków śmiertelnych. Dwa z nich miały miejsce po polskiej stronie gór, a jeden na terytorium Słowacji.
Pierwsze zdarzenie miało miejsce w rejonie Skrajnej Sieczkowej Przełęczy. Turysta spadł tam ze szlaku w kierunku Doliny Buczynowej. – Najprawdopodobniej doszło do potknięcia lub poślizgnięcia, utraty równowagi i upadku z dużej wysokości – przekazał ratownik dyżurny TOPR, cytowany przez stację TVN24, powołującą się na informacje PAP. O wypadku centralę poinformowali przypadkowi świadkowie. Ratownicy szybko dotarli na miejsce, jednak życia poszkodowanego nie udało się uratować. Ciało turysty zostało przetransportowane do Zakopanego na pokładzie śmigłowca TOPR.
Drugi z wypadków wydarzył się podczas wspinaczki na ścianie Mięguszowieckiego Szczytu, w pobliżu Morskiego Oka. O sytuacji ratowników powiadomił partner wspinaczkowy ofiary. Jak wskazywał dyżurny TOPR: "W czasie wspinaczki doszło do tragicznego wypadku. Na razie nie dotarły do nas szczegóły tego zdarzenia". Podobnie jak w poprzednim przypadku, ratownicy przy użyciu śmigłowca przetransportowali ciało zmarłego mężczyzny na lądowisko w Zakopanem.
Zobacz także
Tragedia na słowackiej drodze wspinaczkowej. Nie żyje polski taternik
O trzecim wypadku poinformowali ratownicy słowackiej Horskiej Zachrannej Sluzby (HZS). Po południu otrzymali oni zgłoszenie za pośrednictwem numeru alarmowego 112. Z informacji wynikało, że taternik odpadł od ściany w rejonie Skrajnej Rzeżuchowej Turni, pokonując popularną trasę "Drogę przez książkę" w słowackich Tatrach Wysokich. Kobieta zgłaszająca wypadek początkowo nie miała z mężczyzną żadnego kontaktu.
Do akcji wezwano załogę Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z Popradu, która zabrała na pokład ratownika górskiego ze Starego Smokowca. W międzyczasie kobiecie udało się dotrzeć do poszkodowanego. Zgodnie z instrukcjami przekazywanymi przez dyspozytora medycznego rozpoczęła telefonicznie instruowaną resuscytację krążeniowo-oddechową. Na miejsce dotarł również pracownik pobliskiego Schroniska nad Zielonym Stawem Kieżmarskim, który przyniósł defibrylator AED.
Niestety, po dotarciu służb, lekarz mógł jedynie stwierdzić zgon. Jak podało HZS, ofiarą był 37-letni polski taternik. Jego ciało zostało przetransportowane helikopterem do Starego Smokowca i przekazane słowackiej policji.
Apele o rozwagę i sprawdzanie pogody
Służby ratunkowe przypominają o zachowaniu ostrożności. W swoich raportach TOPR przekazało, że tylko w ostatnich dniach lipca (od 23 do 30) pomocy w górach potrzebowało aż 50 osób. Najczęściej interwencje dotyczyły urazów kończyn oraz zasłabnięć.
"Na najbliższe dni prognozowane są bardzo wysokie temperatury. Przypominamy, aby wybierając się w góry zabierać odpowiednią ilość płynów oraz planować wycieczki adekwatnie do swojej kondycji, doświadczenia i stanu zdrowia" – wskazywali ratownicy TOPR w komunikacie.
Należy pamiętać, że warunki w górach zmieniają się bardzo szybko. Chociażby na niedzielne popołudnie synoptycy prognozują powstawanie burz, które stanowią bezpośrednie zagrożenie dla życia. Niestety praktyka pokazuje, że turyści często potrafią lekceważyć podstawowe zasady bezpieczeństwa, szukając na przykład porad dotyczących skrótów na trasach za pomocą... sztucznej inteligencji.






