Pokazał, jak piesi "wtargnęli" mu przed maskę. Nagranie rozpaliło dyskusję, kto ma rację
Pokazał, jak piesi "wtargnęli" mu przed maskę. Nagranie rozpaliło dyskusję, kto ma rację Fot. Stop Cham / Facebook

Jedno krótkie nagranie wywołało lawinę reakcji w sieci. Chodzi o wideo z kamery samochodowej, które pokazuje frustrację kierowcy z powodu zachowania pieszych na przejściu. Kto w tej sytuacji ma rację?

REKLAMA

Chyba tylko nagrania z zachowaniami rowerzystów na drodze mogą być bardziej prowokujące do dyskusji. W tej sytuacji chodzi jednak wyłącznie o pieszych i kierowcę, który na nagraniu, delikatnie mówiąc, zirytował się.

Wtargnięcie na jezdnię czy nerwy kierowcy? Kto zawinił na przejściu?

"Otrzymaliśmy nagranie zatytułowane: Piesi wtargnęli na przejście dla pieszych" – czytamy w opisie na profilu Stop Cham na Facebooku.

Z materiału wynika, że do incydentu doszło 1 sierpnia chwilę po godz. 11:00. Z kamerki umieszczonej w aucie z widokiem przez przednią szybę widzimy, że piesi wchodzą na jezdnię. Chociaż dla kierowcy ewidentnie było to "wtargnięcie". Oburzony użył klaksonu i wulgarnie skomentował ich zachowanie. – A widzisz samochód? – wykrzykiwał po chwili.

Czy da się tu wskazać winnego? Tak naprawdę każdy z bohaterów tej historii nieco się... zagalopował. Wydaje się, że piesi weszli na jezdnię bez zachowania odpowiedniej ostrożności, jednak trudno nazwać to wtargnięciem prosto przed maskę nadjeżdżającego auta. Kierowca z kamerką prawdopodobnie mógł zatrzymać samochód w porę.

Nie wiemy jednak, czy jechał z przepisową prędkością i czy miał za sobą inny pojazd. W każdym razie nerwy i pretensje do pieszych były na wyrost. Podobne emocje budziła swego czasu awantura kierowcy i pieszego na pasach w Sosnowcu.

Komentarze internautów: "Prawko do oddania i do psychiatry"

W komentarzach trwa dyskusja o sytuacji na przejściu dla pieszych. Jedni atakują kierowcę i piszą, że "prawko do oddania i do psychiatry szybko, zanim zrobi komuś krzywdę". "Przecież miał czas na reakcję, aby zahamować – zauważył ktoś inny. Niektórzy sugerowali, że kierowca "znalazł prawo jazdy w chipsach", skoro popisał się takim zachowaniem.

Znaleźli się też tacy, którzy pouczają pieszych. "Powinni się zatrzymać i upewnić się czy mogą bezpiecznie wejść na ulicę. Ludzie myślą sobie, że jak mają pierwszeństwo to są niezniszczalni i mogą sobie wchodzić z marszu" – czytamy. Przeważają jednak reakcje, z których wynika, że kierowca nie ma pojęcia, czym jest wtargnięcie na jezdnię.

Akcja policji od 3 sierpnia

Przy okazji warto przypomnieć, że jeśli planujecie wyjazd w najbliższych dniach, lepiej uważajcie na drogach. 3 sierpnia na polskie drogi wyjechało wszystko, co policja ma najlepszego. Taryfy ulgowej nie będzie, a masowe zatrzymania praw jazdy staną się przykrą codziennością dla tysięcy zmotoryzowanych, o czym więcej przeczytacie w naTemat.