
Najpiękniejszy astronomiczny spektakl tego roku, czyli Noc Perseidów, zbliża się już wielkimi krokami. Aby nie przegapić roju "spadających gwiazd" warto przypomnieć sobie dokładnie, kiedy i gdzie będziemy mogli zaobserwować te... no właśnie, co dokładnie?
Niebo potrafi czasem sprezentować nam niezwykłe widowiska. W maju zachwycała pełnia Niebieskiego Księżyca, a pod koniec czerwca mogliśmy oglądać Truskawkowy Księżyc z charakterystyczną czerwoną poświatą. 12 sierpnia zapowiada się z kolei prawdziwa gratka dla fanów kosmosu, ale nie tylko. Tego dnia bowiem niebo szykuje nam podwójny spektakl, czyli najpierw zaćmienie słońca, a później Noc Perseidów. Choć samego zaćmienia niestety nie doświadczymy w Polsce w pełni, to jednak to, co nadejdzie po zachodzie, wynagrodzi nam czekanie.
Czym tak właściwie są Perseidy?
Noc Perseidów to zjawisko, które możemy obserwować każdego roku w okresie letnim. Dochodzi do niego w momencie, gdy nasza planeta przecina orbitę komety 109P/Swift-Tuttle. Ten kosmiczny obiekt o średnicy 26 kilometrów gubi po drodze ogromne ilości pyłu oraz skalnych okruchów. Ziemia wpada w tę chmurę materii z prędkością około 30 km/s. Widoczne na nocnym niebie "spadające gwiazdy" w rzeczywistości nie są więc żadnymi gwiazdami – te przecież u schyłku swojego istnienia mogą co najwyżej wybuchnąć. W letnie noce z perspektywy Ziemi obserwujemy po prostu meteory, czyli okruchy materii pochodzące właśnie z komety 109P/Swift-Tuttle. Wpadają one w ziemską atmosferę i błyskawicznie ulegają spaleniu, pozostawiając za sobą jasne, świetlne smugi.
"Kiedy kometa, a raczej lodowa bryła, mija Słońce, to zaczyna się rozgrzewać. Zachodzi sublimacja, czyli ze stanu stałego przechodzi od razu w gazowy. Po prostu paruje i wyrzuca z siebie pył. Nie leci on za kometą jak welon za panną młodą, ale krąży sobie po tej samej orbicie" – tłumaczył dla naTemat Karol Wójcicki, popularyzator astronomii.
Zobacz także
Takich warunków do obserwacji nieba nie można przegapić
Dlaczego Noc Perseidów w tym roku będzie aż tak wyjątkowa? Przy obserwowaniu "spadających gwiazd" największym problemem często okazuje się Księżyc, ponieważ jego jasna poświata potrafi skutecznie rozświetlić niebo. Przez to rozbłyski meteorów stają się mniej widoczne dla ludzkiego oka. Tym razem jednak czekają nas warunki wręcz idealne do tego typu obserwacji.
Maksimum aktywności Perseidów zbiegnie się bowiem w czasie z nowiem Księżyca. Faza ta przypada dokładnie na 12 sierpnia, a więc na ten sam dzień, w którym będziemy wypatrywać roju meteorów. Dzięki temu niebo zagwarantuje nam głębokie ciemności, a światło naszego naturalnego satelity w żadnym stopniu nie utrudni nocnych obserwacji.
O czym trzeba pamiętać przed nocą Perseidów?
Główne wydarzenie przypada na noc z 12 na 13 sierpnia. Astronomowie z Royal Museums Greenwich wskazali konkretne ramy czasowe tego zjawiska. "Najlepszy czas na obserwację Perseidów to godziny między północą a 5:30 rano" – radzą brytyjscy eksperci.
Do obserwacji należy się odpowiednio przygotować, aby niczego nie przegapić. Podstawą będzie wygodny leżak, ciepły koc oraz środek na owady (przy okazji można wypróbować domowy sposób na komary). Warto zrezygnować z teleskopów i lornetek, ponieważ sprzęt ten drastycznie zawęża obszar obserwacji. W przeciwieństwie do oglądania zaćmienia Słońca, tutaj najlepszym narzędziem pozostają po prostu nasze oczy.
Najlepszymi punktami do obserwacji będą oczywiście miejsca oddalone od sztucznych świateł miejskich. Dobrym pomysłem jest więc wypad na wieś lub nawet udanie się tam, gdzie w Polsce występuje najciemniejsze niebo, jak na przykład Park Gwiezdnego Nieba w Bieszczadach, gdzie od lat rozwija się agroturystyka.
Aby cieszyć się zjawiskiem w pełni, należy skierować wzrok na północno-wschodni horyzont. To właśnie stamtąd, z gwiazdozbioru Perseusza, będą wybiegać świetliste smugi. Radiant roju wznosi się w tej części nieba już późnym wieczorem. Później wystarczy już tylko śledzić niebo, a naprawdę będzie co oglądać.
"W miejscu o ciemnym niebie można spodziewać się średnio około 50 meteorów na godzinę podczas szczytowej aktywności roju" – czytamy na stronie The Planetary Society. W przeszłości bywały zresztą lata, gdy nad ranem notowano nawet do 80 Perseidów w ciągu jednej godziny. Teraz pozostaje już tylko więc trzymać kciuki za sprzyjającą pogodę.






