Ambasador Ukrainy
Ambasada Ukrainy reaguje na doniesienia polskich mediów. Foto: Olena Klepa/Shutterstock

Ambasador Ukrainy w Polsce, Wasyl Bodnar, udzielił wywiadu "Europejskiej Prawdzie". Wypowiedział się w nim na temat Stefana Bandery. Jedna z redakcji wykorzystała jego wypowiedź w sposób, który oburzył ukraińską ambasadę w Warszawie.

REKLAMA

Wasyl Bodnar starał się wytłumaczyć w rozmowie, jaki jest stosunek jego rodaków do Bandery. Jak mu wyszło? Zacznijmy od tego, że ambasador wskazał, że w Ukrainie nie zakończył się jeszcze wewnętrzny dyskurs na temat tego, kto w ogóle jest bohaterem narodowym i "jaką rolę odegrali w historii kraju bojownicy o niepodległość Ukrainy". To doprowadziło go do próby wytłumaczenia tego, co stało się ostatnio na linii Warszawa-Kijów.

Ambasador Ukrainy ma wątpliwości

– W rzeczywistości ostatnia eskalacja nie dotyczyła UPA, ale prawa do podejmowania suwerennych decyzji. I to właśnie sprowokowało eskalację, którą obecnie obserwujemy w naszych stosunkach – powiedział dyplomata. I dodał, że "prawdą jest, że wśród członków UPA byli zbrodniarze, którzy zabijali Polaków", ale "było też wiele równie zbrodniczych czynów wśród Polaków i w polskim podziemiu".

Czy zatem ambasador Ukrainy naprawdę powiedział, że Bandera to w jego oczach bohater? – (...) Jedną z postaci, które zasługują na uznanie. Jest jednym z przywódców ukraińskiego ruchu narodowowyzwoleńczego, i trzeba o tym mówić. Jednocześnie musimy uznawać także ciemne strony ruchu narodowowyzwoleńczego. Uczciwa dyskusja na ten temat rozwiąże połowę problemów w relacjach z Polską – powiedział Bodnar.

Przypomniał, że "zdarzały się nawet dyskusje z polskimi dziennikarzami, którzy wprost domagali się" od niego "uznania Bandery czy [Romana] Szuchewycza [dowódca UPA, ukraiński nacjonalista odpowiedzialny za zbrodnie przeciwko ludzkości] za zbrodniarzy wojennych.

Kolejne pytanie i odpowiedź wywołały największe emocje. "Europejska Prawda" zapytała go, czy jego zdaniem Stefan Bandera jest "głównym bohaterem Ukrainy".

Czy Bandera jest bohaterem? Ambasada reaguje

Ambasador przyznał, że "jest jednym z nich, jednym z tych, którzy zasługują na należny mu szacunek". – Jest jednym z przywódców ruchu narodowowyzwoleńczego i o tym trzeba rozmawiać, ale musimy też mówić o tej części ruchu narodowowyzwoleńczego, która miała swoje ciemne strony – zastrzegł.

Przywołano także wypowiedź szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, który powiedział, że "z Banderą do Unii Europejskiej Ukraina nie wejdzie". Bodnar odparł, że "Ukraina będzie w UE", ale jego kraj musi sam zdecydować, czy "idzie z Banderą, czy z narodem ukraińskim, i co chce osiągnąć w tej UE". Przypomnijmy, że Zełenski dopiął swego ws. Panteonu Narodowego, a wśród upamiętnionych może znaleźć się właśnie Bandera.

Interia "wyciągnęła" do tytułu swojego artykułu na temat wypowiedzi ambasadora taki fragment wypowiedzi: "Ambasador Ukrainy w Polsce: Bandera zasługuje na uznanie". Ambasada ukraińska szybko odpowiedziała na tekst prośbą "o formułowanie nagłówków w sposób wiernie odzwierciedlający treść cytowanych wypowiedzi".

"Uprzejmie zwracamy uwagę, że nagłówek materiału opublikowanego przez Interia.pl, cytującego fragmenty wywiadu Ambasadora Ukrainy w Polsce Wasyla Bodnara dla ukraińskiego portalu 'Europejska Prawda', nie oddaje rzeczywistej treści jego wypowiedzi", czytamy w poście ambasady na Facebooku. Jak dodano, "rzetelne informowanie opinii publicznej wymaga zachowania pełnego kontekstu i unikania interpretacji, które mogą zniekształcać przekaz lub prowadzić do błędnych wniosków".

Kryzys dyplomatyczny się pogłębia

Sprawa Bandery i UPA to jeden z elementów szerszego napięcia na linii Warszawa-Kijów. Jak pisaliśmy w naTemat, Nawrocki ujawnił kulisy niedawnej rozmowy z Zełenskim. Polski prezydent podkreślił zdecydowanie, że kwestie UPA są "nienegocjowalne".

Napięcia narastają też na poziomie regionalnym. Jak pisaliśmy w naTemat, Lwów chce uczcić dowódcę UPA, a konkretnie Romana Szuchewycza, jednego z głównych organizatorów rzezi wołyńskiej.

Partie polityczne polityków

logo
Quiz

1 / 25 Na początek proste. Do jakiej partii należy ten Pan?

Do sprawy dołączają też politycy prawicy. Jak pisaliśmy w naTemat, PiS uderzył w Ukrainę w rocznicę Wołynia – Czarnek ogłosił to pod pomnikiem ofiar. Jak zapowiedział kandydat na premiera, po ewentualnym powrocie do władzy jego partia zablokuje akcesję Ukrainy do UE do momentu pełnego uznania rzezi wołyńskiej za ludobójstwo. Spór o historię toczy się w cieniu codziennej współzależności obu krajów: Ukraińcy napędzają polską gospodarkę i pozostają największą grupą cudzoziemców na naszym rynku pracy.