Ukraina
Napięcie na linii Polska-Ukraina sięga zenitu przez decyzje ws. UPA Fot. Shutterstock.com

Lwowska Rada Obwodowa poinformowała o planie, aby nadchodzący rok 2027 ogłosić na Lwowszczyźnie rokiem Romana Szuchewycza, naczelnego dowódcy UPA, a także działacza OUN Ołeha Olżycza. Wygląda na to, że napięcie między Polską a Ukrainą będzie wciąż się zaostrzać.

REKLAMA

Kwestia Ukraińskiej Powstańczej Armii wzbudza od lat ogromne kontrowersje, a w ciągu ostatnich tygodni wyjątkowo prowadzi do pogarszania się stosunków między Polską a Ukrainą. Wszystko wynika z odrębnego podejścia obu krajów do tej formacji. Dla Ukrainy stanowi ona symbol walki o niepodległość, natomiast w Polsce UPA to sprawcy okrutnej eksterminacji polskiej ludności cywilnej na Wołyniu.

Podczas szczytu NATO w Ankarze na ten temat rozmawiali Karol Nawrocki oraz Wołodymyr Zełenski. Jak jednak przekazał polski prezydent, w trakcie spotkania wciąż nie udało się rozwiązać tej palącej kwestii. Teraz okazuje się, że we Lwowie doleją jeszcze oliwy do ognia.

Rok pod znakiem UPA i Szuchewycza

W poniedziałek 6 lipca zebrała się ukraińska komisja kultury, polityki informacyjnej i promocji Rady Obwodu Lwowskiego. W trakcie posiedzenia radni wyszli z inicjatywą dotyczącą kalendarza na najbliższe lata. Zaproponowano, aby cały rok 2027 ogłosić na terenie Lwowszczyzny rokiem poświęconym Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej naczelnemu dowódcy Romanowi Szuchewyczowi (odpowiada za czystki etniczne na Polakach) oraz Ołehowi Olżyczowi – działaczowi Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN).

W 2027 roku przypada 120. rocznica urodzin Romana Szuchewycza, a także Ołeha Olżycza. Oprócz tego w przyszłym roku minie równe 85 lat od momentu oficjalnego utworzenia oddziałów UPA.

Rada przyjęła ponadto "oświadczenie o niedopuszczalności wywierania zewnętrznej presji na politykę państwową Ukrainy w kwestii oddawania czci bojownikom o jej niepodległość". Jak wskazano, inne państwa, politycy czy instytucje nie mają moralnego prawa do narzucania Ukraińcom, kogo powinni uznawać za bohaterów. "Tak jak Ukraina nie ingeruje w kształtowanie pamięci historycznej innych narodów, tak samo oczekujemy takiego samego szacunku dla naszego własnego suwerennego prawa" – czytamy.

Dyskusja o relacjach z Polską

Co ciekawe, na tym samym posiedzeniu lwowskiej komisji poruszono również temat historycznych relacji ze stroną polską. Wraz z zaproszonymi ekspertami urzędnicy dyskutowali o obszarach ukraińsko-polskiej pamięci historycznej i narodowej. Zadeklarowano nawet chęć wzmocnienia relacji i więzi z polskimi miastami partnerskimi.

Głos w sprawie zabrał przewodniczący komisji Światosław Szeremeta. Zasugerował on nawiązanie ścisłego kontaktu z regionalną administracją wojskową, aby wspólnymi siłami opracować zestaw narzędzi do walki z dezinformacją. Przewodniczący wspomniał o możliwości utworzenia specjalnego ośrodka, w którym zatrudnienie znaleźliby analitycy i eksperci zajmujący się bezpośrednio stosunkami polsko-ukraińskimi.

Oprócz tego Szeremeta stanowczo zaapelował o ponowne uruchomienie programów grantowych. Pieniądze z nich miałyby zostać przeznaczone na finansowanie badań historycznych, rozwój dyplomacji kulturalnej oraz szersze zaangażowanie lokalnych mediów.

Dyplomatyczne tło konfliktu Polski z Ukrainą

Przypomnijmy, że stosunki polsko-ukraińskie są w ostatnim czasie wyjątkowo napięte, a obecny kryzys ma swoje bardzo konkretne źródło. Wszystko zaczęło się od kontrowersyjnej decyzji Wołodymyra Zełenskiego, który oficjalnie nadał ukraińskiemu Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" imię "Bohaterów UPA". Ten ruch Kijowa poskutkował natychmiastową reakcją prezydenta Karola Nawrockiego, który zdecydował o odebraniu ukraińskiemu przywódcy najwyższego państwowego odznaczenia – Orderu Orła Białego.

W odpowiedzi na to, Wołodymyr Zełenski odesłał order Nawrockiemu, o czym poinformował we wpisie na portalu X. Na tym jednak sprawa się nie skończyła. W ramach solidarności ze swoim przywódcą, swoje odznaczenia zaczęli masowo zwracać Polsce także inni ukraińscy politycy. Szef tamtejszego MSZ, Andrij Sybiha, oficjalnie zrzekł się przyznanego mu Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Podobnie postąpili szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, jego zastępca Ihor Żowkwa oraz ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar.

Do tej grupy protestacyjnej błyskawicznie dołączyli także byli prezydenci Ukrainy. Leonid Kuczma, Petro Poroszenko oraz Wiktor Juszczenko również oficjalnie zrzekli się swoich Orderów Orła Białego, które otrzymali od Polski w ubiegłych latach. Zbigniew Bogucki, szef Kancelarii Prezydenta RP dokonał z kolei interpretacji tych powracających do kraju orderów, porównując je do... orłów, które wracają do swoich gniazd.