Karol Nawrocki
Karol Nawrocki wspomniał o Rosji, a teraz dostało mu się za to od Zacharowej Fot. Shutterstock.com

Karol Nawrocki podczas swojej czwartkowej fety z okazji rocznicy objęcia prezydentury poruszył temat Rosji oraz wojny w Ukrainie. Jego słowa wyłapała rzeczniczka rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa, która przypuściła ostry atak w mediach społecznościowych.

REKLAMA

W czwartek 6 sierpnia minął dokładnie rok, odkąd Karol Nawrocki objął urząd prezydenta. Z tej okazji zorganizował wielką fetę, a przed Pałacem zgromadziły się tłumy jego zwolenników. Wydarzeniu towarzyszyła specjalna oprawa – na scenie pojawił się nawet raper Eldo. Nie zabrakło też oczywiście przemówienia Nawrockiego. To właśnie wtedy z jego ust padły słowa, które ewidentnie rozwścieczyły Mariję Zacharową.

Przemówienie Karola Nawrockiego i jego słowa o Rosji

W trakcie swojego rocznicowego wystąpienia prezydent odniósł się bezpośrednio m.in. do trwającej wojny w Ukrainie. – Interesem Polski jest to, aby Ukraina i żołnierze ukraińscy radzili sobie jak najlepiej z postsowiecką Federacją Rosyjską, jak najdalej ich trzymali od Polski – stwierdził. Chwilę później wypowiedział jeszcze bardziej ostre słowa na temat rosyjskich wojsk i interesów Warszawy.

– Niech mordują Sowietów tam (w Ukrainie – red.), którzy ich napadli i w ogóle nas, Polaków, to nie boli. W tym zakresie zawsze mogą liczyć na naszą pomoc, bo tam, gdzie się bije Moskala, tam Polska pomaga, nawet jak nie bierze udziału bezpośrednio w tej wojnie. Taki jest strategiczny interes Polski – wskazał Karol Nawrocki.

Powyższe sformułowania najwyraźniej mocno uderzyły w rzeczniczkę rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Marija Zacharowa postanowiła poświęcić prezydentowi RP cały, bardzo długi wpis, który opublikowała w serwisie Telegram. "Wiecie, jak wygląda polski wstyd?" – zaczęła. W dalszej części oceniła, że Nawrockiemu "po raz kolejny puściły hamulce" i przytoczyła jego słowa na temat Rosji z czwartkowego wystąpienia.

"Nawrocki regularnie używa języka nienawiści. Typowy przykład to użycie pogardliwego słowa 'moskal' na określenie Rosjan. Dla polskiej elity stało się to normą" – grzmiała Zacharowa w mediach społecznościowych. To zresztą nie pierwszy raz, gdy Kreml nie wytrzymał po słowach Nawrockiego.

Marija Zacharowa w szale. Atak rzeczniczki rosyjskiego MSZ

Następnie przedstawicielka rosyjskiej dyplomacji cofnęła się do historii z czasów, gdy Nawrocki sprawował funkcję dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Przypomniała sytuację, w której przerwał on występ zespołu wykonującego piosenkę "Ciemna noc", tłumacząc wówczas, że to utwór bolszewicki. Zdaniem Zacharowej była to "paniczna reakcja".

"Kliniczna rusofobia najwyraźniej wpływa na zdolności poznawcze. Gdański muzealnik zapomniał, że Rosja i Polska mają bezpośrednią granicę. Ukrainy i Ukraińców między nami nie ma. Dawniej była to granica obopólnie korzystnej współpracy, z której, za sprawą wysiłków Nawrockich i Sikorskich, nie zostało już nic" – czytamy.

W swoim poście stwierdziła również, że ten "kolejny wyskok warszawskich władz" to po prostu "rezultat historycznych kompleksów i bezsilnej złości płynącej ze świadomości, że współczesna Polska w jej obecnych granicach to zasługa znienawidzonych przez nich 'sowietów' i osobiście towarzysza Stalina".

Na sam koniec rzeczniczka MSZ Rosji sięgnęła po stałą, propagandową narrację, a to zresztą nie pierwszy raz, gdy Zacharowa serwuje kolejną kremlowską bajkę. "Nawrockiego ewidentnie skręca na sam fakt, że jego naród zawdzięcza swoje istnienie Armii Czerwonej. Dlatego on i jemu podobni mszczą się, odgrywając się na radzieckich pomnikach, wojując z martwymi radzieckimi Bohaterami – Rosjanami, Białorusinami, Ukraińcami, Tatarami, Żydami i przedstawicielami innych narodów ZSRR. Tak właśnie mniej więcej wygląda polski wstyd" – zakończyła wpis rzeczniczka rosyjskiego MSZ.