Pogoda, prognoza pogody
Wyliczenia modeli pogodowych wskazują, że Polska wkrótce znów może mierzyć się z ulewami Fot. Zrzut ekranu / wxcharts.com

Lato w tym roku nieprzerwanie serwuje nam ekstremalne zjawiska pogodowe. Jeżeli akurat odpoczywamy od potężnych upałów, to nachodzą nas groźne nawałnice i ulewy deszczu. A kolejny zwrot w pogodzie zapowiadają właśnie najnowsze prognozy długoterminowe na drugą połowę sierpnia.

REKLAMA

Za nami już kilka potężnych fal upałów podczas tegorocznych wakacji. W ich trakcie odnotowany został nawet nowy rekord najwyższej temperatury w Polsce. Powoli sprawdzają się więc prognozy na całe lato, które zapowiadały w tym roku ekstremalne odstępstwa od norm. Obok wysokich temperatur niezmiennie towarzyszą nam jednak także gwałtowne załamania pogody w postaci nagłych burz i ulew. Najnowsze wyliczenia modeli pogodowych wskazują, że czeka nas powtórka z rozrywki – po okresie suszy i upałów znów nadciągną deszcze.

Upały w weekend, a potem wyciągamy parasole

Kiedy spojrzymy na prognozy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej na najbliższe dni, zarysowuje się wyraźny moment przejścia z gorącej i suchej aury do zdecydowanie bardziej deszczowej atmosfery. Zanim jednak pogoda się zepsuje, przed nami kolejna fala gorąca. W nadchodzący weekend termometry znów poszybują w górę. W sobotę i niedzielę (15-16 sierpnia) na południowym zachodzie Polski temperatura może sięgnąć nawet 36°C, podczas gdy w centrum utrzyma się na poziomie około 30-34°C. Noce również będą bardzo ciepłe, ze średnimi wartościami rzędu 16-20°C.

Sytuacja zacznie się zmieniać na przełomie tygodnia. Ulgę od skwaru przyniosą burze, które napędzą załamanie pogody po upałach, oraz opady deszczu, które zaczną wkraczać nad nasz kraj. Już w niedzielę na zachodzie pojawią się pierwsze wyładowania, a w poniedziałek i wtorek strefa opadów rozszerzy się na kolejne regiony, by w środę objąć już praktycznie całą Polskę. Temperatury zaczną systematycznie spadać, dając wreszcie wytchnienie. W połowie przyszłego tygodnia na termometrach zobaczymy w ciągu dnia znacznie przyjemniejsze wartości – od 18°C do 24°C, a w nocy od 10°C do 15°C. Warto pamiętać, że lokalnym burzom może towarzyszyć silny wiatr osiągający do 80 km/h oraz grad.

prognoza pogody IMGW
Prognoza opadów atmosferycznych IMGW Fot. meteo.imgw.pl

Choć nagłe ochłodzenie i ulewy mogą pokrzyżować plany urlopowe, sam deszcz to w obecnej sytuacji doskonała wiadomość dla przyrody. Przedłużająca się susza w Polsce bardzo negatywnie wpływa na rolnictwo i stan upraw. Powrót regularnych opadów to powód do radości dla rolników oraz właścicieli przydomowych ogródków, którzy zmagają się z wysuszonymi plonami.

Niż genueński na horyzoncie. Co nas czeka po 20 sierpnia?

Dokładniejszych informacji o zjawiskach, które wywołają wspomniane deszcze, dostarcza analiza kanału "Łowcy Burz Paweł i Marta – Prognozy i ostrzeżenia". Eksperci precyzyjnie opisują sytuację synoptyczną na nadchodzący tydzień. Wynika z niej, że rośnie szansa na pojawienie się w naszym regionie tak zwanych niżów genueńskich. Modele pogodowe wskazują, że warunki do ich powstawania będą w najbliższym czasie wręcz idealne.

Przełomowym momentem będzie okres od 20 do 25 sierpnia. Wtedy to z północy zacznie spływać do nas wyraźnie chłodniejsze powietrze, a Polska znajdzie się w idealnym położeniu dla deszczowych frontów. Mechanizm ich powstawania polega na tym, że znad północnej Europy przez Francję i Hiszpanię wsunie się nad Morze Śródziemne (gdzie już dzieje się coś dziwnego) rozległa strefa chłodnego powietrza (tzw. dolina geopotencjalna).

Gdy ten chłód zderzy się z bardzo ciepłymi wodami Adriatyku i Zatoki Genueńskiej, utworzą się głębokie i mocno nasycone wodą ośrodki niżowe. Napędzane wilgocią z południa, będą one przemieszczać się wzdłuż linii frontu z południowego zachodu na północny wschód, trafiając bezpośrednio nad terytorium Polski.

Specjaliści uspokajają jednak, aby nie wpadać w panikę na samo hasło "niż genueński". Zjawiska te kojarzą się z powodziami, ale stają się zagrożeniem tylko wtedy, gdy taki układ zostanie zablokowany przez wyże i "zatrzyma się" w miejscu, zrzucając wodę nad jednym regionem. Z aktualnych modeli wynika, że żadne tego typu blokady obecnie się nie tworzą. Fronty powinny płynnie i sprawnie przesuwać się na północny wschód, przynosząc po prostu umiarkowane lub intensywne, ale przelotne opady deszczu, a nie katastrofalne zalania.