Lotnisko, Katania, Sycylia, Włochy
Lotnisko w Katanii wydało nowy komunikat ws. aktywności Etny Fot. Shutterstock.com / Tupungato

Etna na Sycylii znów się przebudziła, a co za tym idzie sparaliżowany został cały ruch lotniczy na znajdującym się w pobliżu wulkanu lotnisku w Katanii. Pasażerowie liczyli się w ostatnich dniach z ogromnymi utrudnieniami, ale port właśnie ogłosił dobrą nowinę.

REKLAMA

Największy aktywny wulkan Europy, czyli Etna, często daje o sobie znać turystom i mieszkańcom Sycylii. Zawsze jednak wiążą się z tym ogromne utrudnienia w ruchu samolotowym na wyspie. Lotnisko w Katanii właśnie z tego powodu przez ostatnie dni musiało całkowicie wstrzymać przyloty oraz odloty samolotów. Na porcie lotniczym zapanował chaos, jednak podróżni w końcu otrzymali zielone światło.

Zielone światło dla turystów w Katanii

Na stronie portu lotniczego w Katanii pojawił się we wtorek 7 lipca komunikat o wznowieniu rejsów samolotów z uwagi na zmniejszoną aktywność Etny. Władze lotniska poinformowały w nim o zmianie obowiązujących alertów. "W związku z obniżeniem poziomu alarmu o aktywności wulkanicznej z czerwonego na pomarańczowy, operacje lotnicze zostały wznowione ze skutkiem natychmiastowym" – czytamy w opublikowanym oświadczeniu.

Przekazano również, że sycylijska przestrzeń powietrzna znów jest w pełni otwarta: "Sektory przestrzeni powietrznej są ponownie w pełni operacyjne, a wszystkie usługi startów i lądowań zostały przywrócone". "Nadal zdecydowanie zaleca się pasażerom sprawdzenie statusu swojego lotu u przewoźnika przed udaniem się na lotnisko" – zaznaczono jednak w komunikacie.

Warto zaznaczyć, że lotnisko w Katanii położone jest zaledwie około 45 kilometrów od wulkanu i obsługuje między innymi takie linie lotnicze jak Ryanair, easyJet, Wizz Air, KLM oraz Lufthansa.

Utrudnienia i odwołane rejsy

W związku ze wzmożoną aktywnością wulkaniczną Etny problemy na lotnisku w Katanii zaczęły się już w niedzielę 5 lipca. Wtedy początkowo wprowadzano jedynie ograniczenia w lotach i zmniejszenie liczby rejsów. Jednak już w poniedziałek 6 lipca ogłoszono, że całkowicie wstrzymane zostają wszystkie przyloty i odloty. Podawano konkretne godziny, do których ograniczenia miały potrwać, zawsze z zastrzeżeniem, że będą mogły ulec przedłużeniu. Tak też się działo aż do wtorku 7 lipca, do godziny 14:00.

Wśród podróżnych zapanował chaos organizacyjny. Loty były masowo opóźniane, odwoływane lub całkowicie przekierowywane. Znaczna część przylotów została skierowana do lotniska w Palermo, które znajduje się na drugim końcu wyspy. Podróżni w mediach społecznościowych informowali o braku jakiegokolwiek wsparcia i sporej dezinformacji na lotniskach. W Palermo ruch lotniczy sam w sobie jest bardzo duży, a dodatkowe, przekierowane tam samoloty narobiły kolejnych problemów logistycznych.

Utrudnienia dotknęły również bezpośrednie połączenia z Polską. Na forach internetowych Polacy opisywali, że nie mogli wydostać się z wyspy, by wrócić do domów. Z kolei ci lecący z Polski na wakacje, jeśli zostali przekierowani do Palermo, otrzymywali od przewoźników busy oferujące transport do Katanii, jednak podróżni zaznaczali, że mocno odbiegał on od przyjętych standardów.