
W sobotę 15 sierpnia obchodzimy Święto Wojska Polskiego, z okazji którego w całym kraju organizowane są państwowe obchody i defilady. Donald Tusk przemawiał dziś w Gdyni, gdzie z mównicy skierował kilka dobitnych słów, które możemy tylko przypuszczać w kogo były wymierzone.
Święto Wojska Polskiego to obchodzona 15 sierpnia uroczystość upamiętniająca rocznicę zwycięstwa nad siłami bolszewickimi w Bitwie Warszawskiej z 1920 roku. Główne obchody tradycyjnie odbywają się w stolicy, gdzie w samo południe na Wisłostradzie rusza wielka defilada wojskowa. Równolegle na wodach Zatoki Gdańskiej, niedaleko Gdyni, ma miejsce parada morska z udziałem okrętów Marynarki Wojennej RP. To właśnie na wybrzeżu pojawił się dzisiaj szef rządu, aby wziąć udział w uroczystościach i skierować z mównicy kilka sugestywnych słów.
Cztery filary bezpieczeństwa i próby ich blokowania
Podczas swojego wystąpienia premier Donald Tusk skupił się na omówieniu czterech głównych filarów, na których opiera się obecnie budowa bezpieczeństwa naszego państwa. Szef rządu wyliczył, że fundamentami tymi są kolejno: "bezpieczne i szczelne granice", "realne sojusze i mądra polityka zagraniczna", "wielkie inwestycje" oraz "gospodarka, która się rozwija". – W te cztery filary co rusz ktoś stara się uderzyć nie tylko w Moskwie, ale także u nas – zaznaczył z mównicy premier.
Następnie polityk przeszedł do podawania konkretnych przykładów takich działań na krajowym podwórku. – Blokowanie wydatków na zbrojenia, blokowanie wielkiego projektu SAFE, 180 miliardów złotych dla wojska, dla policji, dla Straży Granicznej, dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Próba podzielenia Polski z najbliższymi sąsiadami, sojusznikami – wymieniał.
Premier mówiąc o "blokowaniu SAFE" miał na myśli zapewne weto Karola Nawrockiego dla unijnego programu, który ostatecznie został podpisany innym sposobem. W tej sprawie także Radosław Sikorski wbił szpilę Nawrockiemu za słowa o wojsku.
Zobacz także
Donald Tusk z apelem do polityków. "Zdrada i brudne interesy"
W dalszej części przemówienia szef rządu skierował jasny komunikat dotyczący postaw części środowisk politycznych w kraju, punktując ich konkretne narracje. – Znacie te partie, tych polityków, którzy chcą Polsce i Polakom wmówić, że naszym problemem jest Europa, że naszym wrogiem jest Ukraina, Unia Europejska jest niepotrzebna, a Niemcy są największym wrogiem. Jakoś zapominają o Rosji, o naszym sąsiedzie, który toczy wojnę w Ukrainie, a czasami ta wojna wkracza też na nasze granice – podkreślał i dodał, że "nie możemy pozwolić na to, aby zdrada, głupota, brudne interesy osłabiały naszą obronność i bezpieczeństwo".
Pod koniec swojego wystąpienia w Gdyni premier wystosował bezpośredni apel. Wskazał w nim na tych działaczy, którzy według niego na co dzień chętnie posługują się wzniosłymi hasłami, jednak ich decyzje przynoszą państwu realne problemy.
– Wzywam dzisiaj wszystkich polityków. Oni często najgłośniej krzyczą "Polska", wznoszą ramiona do pana Boga, powołują się na honor, ale tak jak w przeszłości, właśnie oni najczęściej doprowadzają do poważnych problemów, a czasami do porażek – wskazywał Donald Tusk. Nie zabrakło również szpilki w stronę ostatnich doniesień o Marcinie Romanowskim: "Niektórzy kończą gdzieś na Białorusi albo na Naddniestrzu, ale my musimy skończyć z tą złą polityką niektórych polityków i partii" – podsumował premier.






