
Nadchodzi koniec ukrywania producenta na etykietach marek własnych. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przygotowało projekt zmian, który może mocno wpłynąć na sposób oznaczania produktów w sklepach. Sieci handlowe będą musiały ujawniać, kto faktycznie wyprodukował daną żywność, a nowe oznaczenia mają być wyraźnie widoczne na opakowaniach. Na wdrożenie zmian sklepy dostaną jednak sporo czasu.
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi w porozumieniu z Ministerstwem Zdrowia przygotowuje pewne narzędzia prawne, które pomogą walczyć z powszechną praktyką stosowaną przez markety. Chodzi o projekt rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie znakowania poszczególnych rodzajów środków spożywczych.
Sklepy obecnie mogą ukryć tożsamość rzeczywistego wytwórcy żywności przy produktach tzw. marek własnych. Sieci nie muszą podawać fabryki lub zakładu produkcyjnego na etykiecie, wystarczy, że to one są określone jako podmiot wprowadzający dany produkt do obrotu.
Nowe wymogi proponowane przez ministerstwo przewidują, że produkty marek własnych będą musiały zostać oznaczone w dodatkowy sposób. Na etykiecie ma się znaleźć jedna z dwóch informacji:
Zmienić się mają także obowiązki informacyjne. Konsument musi wiedzieć, co kupuje, więc na oznaczeniu musi znaleźć się określenie "Producent" lub "Importer na rynek UE". Projekt jasno precyzuje, jakie są graficzne wymagania nowych znaczników. Mają się znaleźć na białym tle z czarną czcionką w prostokątnej ramce. Co więcej, powierzchnia ramki ma mieć co najmniej 50 proc. powierzchni znaku towarowego (logo marki). Nie będzie więc to drobny szczegół na opakowaniu, a rzucająca się w oczy informacja.
Rewolucja w znakowaniu marek własnych nie wejdzie od razu
Obecnie projekt przeszedł przez konsultacje publiczne i jest na etapie opiniowania. Duże znaczenie dla proponowanych norm będzie mieć jednak zgodność aktu z wytycznymi UE w tej sprawie (w tym zwłaszcza rozporządzeniem UE 1169/2011, które wspominane jest propozycji aż osiem razy).
Jeśli propozycja ministra nie będzie naruszać unijnych wytycznych i przejdzie przez proces legislacyjny, sieci handlowe będą mieć sporo czasu na wdrożenie jego założeń. "Opakowane środki spożywcze oznakowane przed dniem wejścia w życie niniejszego rozporządzenia i wprowadzone do obrotu do dnia 30 listopada 2028 r. pod firmą (nazwą) podmiotu prowadzącego przedsiębiorstwo spożywcze określonego (...), mogą pozostawać w obrocie do wyczerpania ich zapasów" – czytamy w treści aktu.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Jednocześnie rozporządzenie ma wejść w życie dopiero po upływie 6 miesięcy od dnia jego ogłoszenia. Na nowe etykiety przyjdzie nam więc jeszcze trochę poczekać.
Jak minister uzasadnia potrzebę wprowadzenia zmian w etykietowaniu marek własnych?
"Sieci handlowe stosują różne polityki odnośnie do jawności danych 'rzeczywistego producenta', co prowadzi do braku przewidywalności dla producentów, jak i braku spójności przekazu informacji w tym zakresie dla konsumenta" – tłumaczy w uzasadnieniu projektu Stefan Krajewski.
Minister zauważa, że rola marek własnych rośnie i marki te powinny być traktowane nie tylko jako kanał sprzedaży, ale także jako aktywny element tworzenia wartości dla konsumenta.
Polityk powołuje się także na dwa raporty: dane GfK z 2023 roku, według których aż 68 proc. Polaków deklaruje regularny zakup produktów marek własnych, oraz raport IERiGŻ-PIB, z którego wynika, że "konsumenci coraz częściej traktują marki własne jako równoprawną alternatywę, kierując się nie tylko ceną, ale również skojarzeniami z jakością, wygodą i dostępnością".






