
Podróżowanie z Ryanairem zawsze wiąże się z nerwami. Opóźnienia, kontrole, wymiary bagażu – to wszystko nie pomaga. Pasażera lecącego z Włoch do furii doprowadził jednak inny problem, który jest czarnym koszmarem podróżnych. Ten los spotkał jego żonę.
Linie lotnicze mają wiele praktyk, które irytują pasażerów. Najgorsze z nich to jednak obsesyjne kontrole rozmiarów naszych bagaży, a także overbooking, czyli sprzedaż większej liczby biletów, niż jest miejsc na pokładzie samolotu. Choć wielu osobom może się to wydawać niemożliwe, zdarza się to dość często. I właśnie ten problem doprowadził do wielkiej awantury na pokładzie samolotu linii Ryanair.
Anglik wpadł w furię na pokładzie Ryanaira. Wszystko przez overbooking żony
W czwartek 13 sierpnia z Treviso we Włoszech na lotnisko Pary ż-Beauvais miała lecieć para brytyjskich turystów. Biorąc pod uwagę port wylotu, małżeństo najpewniej spędzało wakacje w Wenecji, bo oba miasta dzieli zaledwie 40 km. Ich urlop zakończył się jednak dużymi problemami.
Na lotnisku okazało się, że doszło do overbookingu. Ryanair zgodnie ze swoim zwyczajem sprzedał więcej biletów, niż miał miejsc w samolocie. Kobieta musiała zatem czekać na to, że ktoś nie stawi się przy bramce odprawy, aby móc podróżować razem z mężem. Tak się niestety nie stało. Kiedy mężczyzna zorientował się, że jego partnerki nie ma na pokładzie, rozpoczęła się awantura.
Anglik zagrodził przejście innym pasażerom i przestał słuchać jakichkolwiek poleceń załogi. Sytuacja była na tyle trudna, że personel pokładowy zdecydował o wezwaniu służb lotniskowych. Dopiero im udało się przemówić do rozsądku turyście. Jednak jego awanturnicza postawa doprowadziła do godzinnego opóźnienia samolotu i trwającego cały dzień poślizgu na lotnisku Treviso. Kara za to była dość surowa: mężczyzna otrzymał mandat w wysokości 3 tys. euro, czyli ok. 13 tys. zł. Takie konsekwencje zapamięta na długo – dla porównania, w Polsce otrzymałby 500 zł mandatu i ewentualny nakaz opuszczenia pokładu.
Włosi pozwolili mu polecieć do Francji, gdzie dzień później dołączyła do niego żona. Kobieta z powodu overbookingu nie poleciała zgodnie z planem, jednak nie została z niczym. W takich sytuacjach przewoźnik musi m.in. zapewnić pasażerowi nocleg, a także bilet na najbliższe możliwe połączenie. Dodatkowo Angielka może starać się o odszkodowanie. Mówią o tym nawet nowe prawa pasażerów linii lotniczych. Jednak kwota 250 euro jest tylko kroplą w morzu potrzeb po karze, jaką otrzymał jej mąż.
Zobacz także
Overbooking wredną pułapką linii lotniczych. Jest na nią jeden skuteczny sposób
Overbooking to bez wątpienia jeden z największych problemów, jakie mogą spotkać pasażerów. W takich sytuacjach przewoźnik często szuka ochotników, aby nie rozdzielać rodzin. Niektórzy się na to zgadzają ze względu na odszkodowanie i możliwość bezpłatnego przedłużenia urlopu. Inni natomiast panicznie boją się, że ich podróż niespodziewanie się przedłuży.
Jeżeli chcecie mieć pewność, że nie spotka was problem overbookingu, jest na to jeden skuteczny sposób. Podczas rezerwowania biletu musicie wykupić konkretne miejsce siedzące. Wówczas macie już gwarancję fotela, który nie zostanie wam odebrany podczas odprawy. Overbooking dotyka bowiem oszczędnych pasażerów, którzy liczą na losowy przydział miejsca, a kiedy takiego po prostu zabraknie, zostają na lotnisku. Ryzyko takiej sytuacji jest wysokie zwłaszcza w wakacje i podczas długich weekendów. Przekonałam się o tym podczas mojej podróży z Cypru do Radomia.






