
Dawno nic tak nie zachwyciło mieszkańców Warszawy jak nowa ul. Złota i przebudowa centrum miasta. Tłumy ludzi przewijają się tam od sierpnia. Internet zalewają tysiące zdjęć i relacji. W tym czasie kolejne "tłumy" zbierają podpisy pod referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego. Mamy dwa kompletnie skrajne obrazy. I pytania. Bo wielu Warszawiaków naprawdę nie rozumie, o co z tą akcją chodzi.
Weekend, środek tygodnia – nie ma znaczenia. Rano, wieczór, południe też. Na Złotej i okolicznych ulicach są tłumy. Ludzie spacerują, robią miliony zdjęć. Dzieciaki biegają po fontannach. Jest trawa, drzewa, łąki kwietne i zielono do granic możliwości.
Tak było pod koniec wakacji. I tak jest nadal. W mediach społecznościowych zachwyt i porównania z tym jak było. Każdy wie, że było szaro, buro, betonowo. Nikt tam nie chodził, jeśli nie musiał. Nikt nie wybierał się na spacer, żeby po prostu połazić, choć to centrum Warszawy.
A dziś? "Byłaś na Złotej?", "Widziałeś?", "Koniecznie zobacz" – od sierpnia polecają sobie warszawiacy i turyści. Ci, którzy dawno w tych rejonach nie byli, są w szoku, bo miejsce jest nie do poznania. Okolice Złotej to dziś zupełnie inny świat. Nowoczesny, tętniący życiem i kolorowy. To miejsce już stało modne i jakkolwiek patetycznie to nie zabrzmi, widać, że w mediach społecznościowych mnóstwo ludzi autentycznie pęka z dumy.
Jednak druga część wciąż zbiera podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego. Żeby mogło się odbyć, muszą zebrać ich ok. 132 tys. Ale co najbardziej im się nie podoba?
Bo wielu Warszawiaków naprawdę nie może tego zrozumieć. I nie chodzi tylko o centrum Warszawy, choć tu metamorfoza jest najbardziej spektakularna. – Cała ta akcja nie ma nic wspólnego z Warszawą. To tylko i wyłącznie próba zaszkodzenia KO przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi – słychać opinie. Pojawiają się również takie, że ci, którzy zbierają podpisy, pewnie nie są stąd. Bo chyba każdy, kto mieszka tu więcej niż kilka lat, widzi, jak miasto się zmienia.
"Warszawa nigdy nie była tak piękna i tak dobrze zarządzana jak teraz", "Brak merytorycznego uzasadnienia. Warszawa jest zielona, bezpieczna, dobrze skomunikowana. To wyłącznie hucpa polityczna", "Niektórzy to nawet w Warszawie nie byli a zabierają glos" – reagują ludzie w setkach komentarzy.
Chcą referendum ws. odwołania Rafała Trzaskowskiego. Do 7 września zebrali 82 tys. podpisów
Zbiórka podpisów ruszyła 30 lipca. Stoi za nią Stołeczna Operacja Referendalna (SOR). W ciągu pierwszych czterech dni zebrała 15 tys. podpisów. Do 10 sierpnia – 27,5 tysięcy. Dalsze tempo zbiórki wyglądało następująco:
"Do niedzieli 13.09 do skrzynek pocztowych mieszkańców 11 dzielnic Warszawy trafi 400 000 kart referendalnych. Liczymy więc, że sama akcja pocztowa może przynieść nawet 40 000 dodatkowych podpisów" – przekazał w najnowszym komunikacie organizator akcji Maciej Wilk.
Finisz zaplanowany jest na 28 września.
Stoiska zbierających podpisów pewnie każdy gdzieś widział. Pomarańczowe kamizelki z napisem "SOR" rzucają się w oczy. I budzą emocje.
– Ludzie, weźcie wy się wyprowadźcie z Warszawy, jak wam się tu nie podoba – sama słyszałam, jak ktoś rzucił do zbierających podpisy koło jednego ze stołecznych bazarków. Przy stoliku były same starsze osoby.
"Który prezydent wcześniej zrobił tak dużo?" vs. ""Mnie osobiście drażnią koszty tego wszystkiego"
Na profilu facebookowym stowarzyszenia starcie zwolenników i przeciwników aż rzuca się w oczy.
"Normalnie nie da się czytać tych komentarzy ludzi popierających referendum za odwołaniem Rafała Trzaskowskiego. Trzeba sobie zadać pytanie, który prezydent wcześniej zrobił tak dużo, jak obecny. Wreszcie Warszawa ma dobrego gospodarza i nie mówimy tutaj czysto teoretycznie, ale praktycznie, bo widzimy że Warszawa nabrała innego stylu, jest więcej zieleni i miejsc wypoczynków dla Warszawiaków" – tak pod jednym z postów nie wytrzymał któryś z komentujących.
Rzesze innych natychmiast na niego naskoczyły:
"Proszę udać się taksówką na Dworzec Centralny albo dowolnym autobusem w godzinach szczytu. Bezmyślne zwężanie ważnych arterii to droga donikąd. To, co uczyniono w Warszawie to jakiś abaurd. Gdyby doszło do ataku chemiczego lub biologicznego w dowolnej dzielnicy, nie można by było ewakuować ponad połowy mieszkańców".
"Mnie osobiście drażnią koszty tego wszystkiego".
Itd. Itp.
Od dawna widać, że w Warszawie niektórym nigdy się nie dogodzi.
Różne inwestycje budziły w Warszawie emocje
Kładka przez Wisłę była zła, bo nie ma oddzielnej ścieżki rowerowej, a po za tym, czy nie lepiej wybudować kolejny most dla samochodów? Takie padały argumenty.
Muzeum Sztuki Nowoczesnej też złe, bo brzydka bryła i ogromny koszt.
Tramwaj do Wilanowa zły, bo gigantyczny koszt i utrudnienia na drogach podczas budowy.
Nowe centrum Warszawy też złe, bo po co wydawać tyle pieniędzy, zwężać ulice i likwidować miejsca parkingowe. No i po co tyle przestrzeni dla pieszych.
Tymczasem na kładce ciągle są tłumy ludzi. Przed MSN w Noc Muzeów stała tak gigantyczna kolejka chętnych, że ludzie rezygnowali, tylu chciało zobaczyć gmach w środku. Tramwaje do Wilanowa nie jeżdżą puste, wręcz przeciwnie. Nowe Centrum Warszawy – wiadomo, dziś mówią o nim wszyscy.
W centrum można nawet zostawić samochód na parkingu podziemnym, o czym kiedyś można było tylko marzyć.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Co było za Trzaskowskiego, Kaczyńskiego, Gronkiewicz-Waltz
Gdyby odłożyć na bok wszystkie spory polityczne i preferencje partyjne chyba każdy przyzna, że zmiany widać. Nawet przeciwnicy Rafała Trzaskowskiego muszą widzieć, co zmieniło się od 2018 roku, gdy rządzi stolicą. Tak, jak przeciwnicy Lecha Kaczyńskiego nie mogą zapominać, że właśnie jemu Warszawa zawdzięcza Muzeum Powstania Warszawskiego, a Hanny Gronkiewicz-Walz – że mamy bulwary wiślane.
Oczywiście, nie wszystko było i jest idealne. Kaczyńskiemu zarzucano, że dużo było zapowiedzi, a za mało zrealizowanych inwestycji. Za Gronkiewicz-Waltz ciągnęły się sprawy reprywatyzacji. Za Trzaskowskim – że za mało dba o problemy mieszkaniowe, czy likwiduje parkingi.
Obecny prezydent w ogóle nie ma ostatnio najłatwiejszych tygodni. Cieniem na jego wizerunku położył się przede wszystkim skandal w Szpitalu Południowym. W czerwcu zapytano nawet Polaków, czy powinien odejść. W sondażu przeprowadzonym przez United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski większość respondentów uznała, że prezydent Warszawy powinien zrezygnować ze swojego stanowiska (łącznie 51,2 proc. ankietowanych).
Co jednak najbardziej nie podoba się tym, którzy chcą go odwołać?
Tak SOR uzasadnia swoją akcję referendalną ws. Rafała Trzaskowskiego
SOR informuje na swojej stronie o powodach w kilku punktach. Nr 1 – "brak skutecznego nadzoru nad miastem". Jak czytamy, Rafał Trzaskowski "nie sprawuje wystarczającej kontroli nad podległymi urzędnikami i miejskimi spółkami, a odpowiedzialność za błędy i nieprawidłowości pozostaje rozproszona".
Dalej jest "sposób sprawowania urzędu". Według SOR, Trzaskowski "traktuje funkcję jako przystanek w drodze do wyższych urzędów państwowych, dwukrotnie zawieszając bieżące obowiązki prezydenckie na czas ogólnopolskich kampanii wyborczych".
"Inwestycje, które grzęzną", "przerost administracji i finanse miasta", "korupcja w Ratuszu" i "katastrofa ekologiczna Czajki" – to kolejne wymienione przez SOR powody.
Wytykają też np., że "tramwaj do Wilanowa odnotował rok opóźnienia i dwukrotnie zawyżony koszt". Że remont Sali Kongresowej trwa 12 lat. Albo że Warszawa utrzymuje ponad 9 tys. etatów urzędniczych.
A w mediach społecznościowych ostatnio uderzają za wszystko. Np. z powodu kładki za 54 mln zł – że "most jest efektowny, ale nie rozwiązuje żadnego z kluczowych problemów transportowych Warszawy – nie przejedzie nim ani tramwaj, ani autobus, ani karetka pogotowia".
Tu widać, że ostatnich dniach SOR jeszcze bardziej wzmocnił swoją akcję.
Dlaczego chcą odwołać Trzaskowskiego? Padają różne argumenty
Kilka dni temu Wirtualna Polska sprawdziła, kim są ludzie podpisujący listy poparcia za odwołaniem Trzaskowskiego. "Niektórzy przychodzą z konkretnym osobistym zarzutem. Inni mówią o wieloletnim rozczarowaniu warszawskimi władzami. Są też tacy, którzy po prostu chcą pokazać Trzaskowskiemu czerwoną kartkę ze złości" – czytamy.
W rozmowach przewijały się hasła "układ warszawski", "blokowanie nocnej prohibicji", "próby wyparcia afery w Szpitalu Południowym".
Padały zarzuty, że w Warszawie "wydają pieniądze głupio", że prezydent uaktywnia sie przed wyborami, że miasto jest rozkopane, że zwężane są ulice i likwidowane miejsca parkingowe i że miasto może być lepiej zarządzane.
W komentarzach internetowych przewijają się też ogólnie: walka z kierowcami, wydatki miejskie, a nawet niegospodarność i, jak niektórzy twierdzą, "marazm inwestycyjny".
Czy Warszawiaków to przekonuje? Na zdjęciach, które pokazuje SOR, tłumów przy zbiórce podpisów naprawdę nie widać.




