Mapa flightradar24.com z nietypową siatką lotu samolotu
To nie chemtrails, ale samolot mapujący teren. Po co to robi i dlaczego ma taką trasę? Screen z www.flightradar24.com (16 sierpnia, SP-FPK)

Tajemniczy samolot krążący nocą nad Bielskiem-Białą i okolicami wywołał lawinę domysłów. Nietypowa trasa, wysokość, hałas i pora namnożyła obawy i teorie spiskowe. Co to za maszyna i co robiła? Odpowiedź może niektórych rozczarować. To nie było żadne UFO, ale całkiem ludzki i bardzo ciekawy projekt.

REKLAMA

Wydział Gospodarki Miejskiej w Bielsku-Białej ogłosił parę dni wcześniej, że nad miastem ruszą specjalistyczne loty. Ich celem jest zbieranie danych do nowoczesnej Mapy Drzew. Nie wszyscy jednak dotarli do tej informacji, że chodzi o zbieranie danych z powietrza. Stąd w sieci pojawiły się nawet tradycyjne oskarżenia o chem trails, czyli rzekome opryskiwanie ludzi chemikaliami z samolotów Iluminati.

Nocny lot nad Bielskiem-Białą. Zirytowani mieszkańcy zasypali sieć skargami

Sobotni (15 sierpnia) przelot maszyny należącej do firmy MGGP Aero złapał opóźnienie. Maszyna krążyła przez pięć godzin, po czym wróciła na lotnisko w Rzeszowie. Późnym wieczorem samolot znowu pojawił się nad miastem.

"Pół nocy lata. O co tu chodzi?" – pytał jeden z mieszkańców w wiadomości do redakcji portalu bielsko.biala.pl. Dziennikarze ustalili, że nocna trasa w ogóle nie pojawiła się w oficjalnych komunikatach urzędu, ale na niebie pracował ten sam sprzęt.

Maszyna przyleciała krótko przed północą i hałasowała na wysokości około 1,5 kilometra przez kilka godzin. W weekend noc była ciepła, więc przy otwartym oknie mogła wybudzić ze snu wprowadzić zamęt i problemy z ponownym zaśnięciem.

Nietypowe manewry wyłapali też sąsiedzi z okolicznych gmin. Na facebookowej grupie "Spotted: Wilamowice/Pisarzowice/Dankowice/Stara Wieś" ktoś wrzucił screen z popularnego serwisu Flightradar24.

Widać na nim gęstą siatkę równoległych linii lotu. "Dziś w nocy pomiędzy 1:00 a 3:30 latał bardzo nisko i był głośny" – alarmował autor wpisu. Zrzut ekranu zdradził jednak wszystko: to był właśnie wspomniany samolot Piper Navajo o numerach SP-FPK, który wystartował z Rzeszowa.

Tropienie miejskiej wyspy ciepła. Dlaczego sprzęt musi latać w nocy?

Urzędnicy z Bielska-Białej wyjaśnili sprawę już wcześniej na stronie. Ratusz tłumaczył, że maszyna musi zbierać dane termalne (czyli swoistą mapę temperatur) zarówno za dnia, jak i w nocy. Wszystko po to, by na żywo sprawdzić, jak konkretne ulice i osiedla nagrzewają się w słońcu, a jak wychładzają.

Dlaczego badanie po zmroku jest tak ważne? Bo bez niego wyniki byłyby bezużyteczne. Dopiero porównanie pomiarów z dnia i nocy pokazuje jak na dłoni, gdzie beton trzyma gorąc do samego rana, a gdzie ucieka on najszybciej.

Samolot MGGP AERO
Specjalistyczny samolot do pomiarów z powietrza Fot. MGGP AERO

Żeby to wszystko zmierzyć, na pokładzie samolotu pracują trzy potężne urządzenia: skaner LiDAR, kamera termalna oraz sprzęt hiperspektralny. LiDAR to po prostu laser, który mierzy odległości i precyzyjnie "rysuje" trójwymiarową mapę terenu (działa podobnie jak czujniki w autonomicznych autach, odkurzaczach czy kosiarkach).

Sprzęt hiperspektralny to z kolei zaawansowana kamera, która wyłapuje światło niewidoczne dla ludzkiego oka. Dzięki temu potrafi z wysokości ponad kilometra rozpoznać, czy skanuje dąb, sosnę, czy uciążliwą roślinę inwazyjną. Skaner laserowy nie potrzebuje słońca, więc pomiary w nocy przebiegają bez problemu.

QUIZ: Jak nazywają się te postaci z serialu "Stamtąd"?

logo
Quiz

1 / 15 Jak ma na imię ta postać?

Fot. materiał prasowy

Tajemnicza siatka lotów na Flightradarze to normalna procedura geodezyjna. Samolot musi latać w równych pasach niczym kosiarka strzygąca trawnik, by każdy skanowany obszar lekko zachodził na poprzedni.

Podobne sytuacje zdarzały się już w innych regionach. Portal ddbelchatow.pl opisywał w marcu 2026 r. samolot MGGP Aero krążący nad Bełchatowem między 2.00 a 3.00 w nocy, który wystartował i wylądował także w Rzeszowie. Z kolei zwielkopolski24.pl przypominał loty nad Łomżą i skanowanie Wrocławia w ramach projektu LifeCoolCity.

Mapa Drzew wyliczy, ile CO2 pochłania twój dąb przed domem

Cały ten system będzie czymś znacznie lepszym i ciekawszym niż zwykła urzędowa tabelka. Zebrane dane z nieba pokażą dokładną lokalizację, wysokość i parametry korony każdego drzewa w mieście. Potem wyniki te zweryfikują w terenie już żywi eksperci, czyli botanicy i dendrolodzy. Ratusz zapowiada też, że tę potężną bazę danych "przemieli" sztuczna inteligencja (a właściwie algorytmy uczenia maszynowego).

Miasto chce w ten sposób policzyć tak zwane "usługi ekosystemowe". Mówiąc po ludzku: urzędnicy chcą wiedzieć, jaką darmową "pracę" wykonuje dla nas przyroda. System wyliczy, ile dwutlenku węgla pochłania konkretne drzewo i ile wody z ulewy potrafi zatrzymać w ziemi.

W planach jest też publiczny moduł, dzięki któremu każdy mieszkaniec przeklika sobie mapę w sieci i dorzuci swoje własne uwagi, stając się popularnym ostatnio szeryfem ds. upału. Jak donosi portal bielsko.biala.pl, cała inwestycja potrwa 18 miesięcy, a miastu udało się zdobyć na nią 3,5 miliona złotych dotacji.