Barbara Mróz-Gorgoń
Może zrobić się teraz ciekawie, bo prokuratura prześwietli kuriozalny raport "Polaków portret własny", autorstwa Barbary Mróz-Gorgoń Fot. x.com / Donald Tusk

Raport "Polaków portret własny" wygląda jak nieudany eksperyment z AI, jednak najbardziej bulwersuje fakt, że miał być on dofinansowany z publicznych środków, i to niemałych. Afera z projektem dr hab. Barbary Mróz-Gorgoń zrobiła się na tyle duża, że teraz do gry wkroczyła prokuratura.

REKLAMA

O tym, że "Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska" jest tragikomiczny, pisała już Ola Gersz w naTemat. Projekt miał powstać w ramach zadania publicznego "Marka Polska – podstrategia turystyczna" i być dofinansowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki.

A przynajmniej taka informacja widnieje na jego pierwszej stronie. Po fali krytyki związanej z jego treścią, resort odciął się od kuriozalnego raportu i zaprzeczył, jakoby przekazał na ten cel jakiekolwiek pieniądze z budżetu. To jednak najwidoczniej nie wystarczyło, bo teraz sprawie przyjrzą się już śledczy.

Śledczy prześwietlą raport. Prokuratura wkracza do akcji

W piątek 21 sierpnia Prokuratura Regionalna w Warszawie poinformowała, że zwróciła się do Ministerstwa Sportu i Turystyki o przekazanie dokumentów związanych z raportem i umów potwierdzających, po czym podjęte zostaną dalsze decyzje śledczych.

"W związku z pojawiającymi się w mediach informacjami dotyczącymi nieprawidłowości związanych z powstaniem raportu 'Polaków Portret Własny', Prokuratura Regionalna w Warszawie zwróciła się do Ministerstwa Sportu i Turystyki, o nadesłanie kopii wskazanego raportu i umowy dotyczącej jego opracowania i dofinansowania. Po otrzymaniu powyższych dokumentów, zostaną podjęte dalsze decyzje procesowe" – czytamy w komunikacie.

Następnie głos zabrała również Prokuratura Okręgowa w Warszawie, informując, że w związku z nieprawidłowościami wokół raportu i jego niejasnym finansowaniem zarejestrowano postępowanie w tej sprawie. Aktualnie śledczy prowadzą czynności sprawdzające.

"W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zarejestrowano postępowanie w sprawie nieprawidłowości związanych z finansowaniem rządowego raportu pt. 'Polaków portret własny'. Trwają czynności sprawdzające" – napisano.

Tłumaczenia prof. Gorgoń-Mróz i kategoryczne odcięcie się MSiT

Przypomnijmy, że merytoryczną kierowniczką i autorką wspominanego dokumentu jest dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń, mianowana przez premiera Donalda Tuska na pełnomocniczkę rządu do spraw promocji marki Polski. Stworzyła ona wcześniej już spot promujący nasz kraj, który również wywołał w sieci sporo dyskusji, i to niezbyt pozytywnych.

W czwartek 20 sierpnia na antenie Polsat News Mróz-Gorgoń odnosiła się do stawianych zarzutów w sprawie raportu, jednak po jej słowach burza w sieci zrobiła się jeszcze większa. – To jest dokument, który rzeczywiście nie powinien się znaleźć nigdy w przestrzeni publicznej. Tak się stało i tu muszę powiedzieć, że biję się w piersi, wykorzystywałam AI – tłumaczyła się na antenie. Dodała również, że sam raport był "efektem czegoś, co w nauce nazywa się work in progres" – cokolwiek to znaczy.

Również w czwartek 20 sierpnia Ministerstwo Sportu i Turystyki odcięło się od raportu, informując, że "przedstawiony na Platformie X raport nie stanowił części umowy, ani nie był przedłożony w ramach sprawozdania. Do MSiT nie wpłynęła prośba o użycie logotypu, a informacja, że raport realizowany jest ze środków MSiT jest nieprawdziwa".

Absurdy w raporcie i "historia sufferingu"

Aby dokładnie zobrazować, z jakim dokumentem mamy do czynienia, całość przeanalizował na X Sebastian Meitz, ekspert Instytutu Sobieskiego. Wylicza on liczne absurdy zawarte w tekście. Zwraca uwagę, że w części dotyczącej badań FGI twórcy określają Katowice mianem "północnego centrum", z kolei Wrocław to ich zdaniem "północny zachód". Z lektury dowiadujemy się również, że aż 95 proc. młodego pokolenia Polaków mówi płynnie po angielsku, a do tego "nierzadko dodatkowo w niemieckim, francuskim czy mandaryńskim".

Zaledwie kilka akapitów dalej autorzy opracowania informują czytelników, że Polska może pochwalić się "5 Polakami" nagrodzonymi Nagrodą Nobla, po czym wymieniają zaledwie trzy nazwiska: Marię Skłodowską-Curie, Wisławę Szymborską oraz Olgę Tokarczuk. Spore wątpliwości budzi również sama stylistyka tekstu, w którym roi się od angielskich wtrąceń i... caps locka.

Wśród cytatów wyciągniętych z raportu można znaleźć takie perełki jak: "Despite RZECZYWISTYCH OSIĄGNIĘĆ, BRAK WEWNĘTRZNEGO PRZEKONANIA o SWOJEJ WARTOŚCI" lub "Polska ma GŁĘBOKIE ZAKORZENIENIE w historii sufferingu". To naprawdę fragmenty dokumentu, który został sygnowany logiem państwowego resortu.