
Raport "Polaków portret własny" wywołał olbrzymią aferę za sprawą treści, która wygląda jak nieudany eksperyment z AI. Najbardziej bulwersował jednak fakt, że miał być on dofinansowany z publicznych środków, i to niemałych. Teraz srogo odpowiedziała za to jego autorka, Barbara Mróz-Gorgoń, która poinformowała w piątek 21 sierpnia o poddaniu się do dymisji.
O tym, że "Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska" jest tragikomiczny, pisała już Ola Gersz w naTemat. Projekt miał powstać w ramach zadania publicznego "Marka Polska – podstrategia turystyczna" i być dofinansowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki.
A przynajmniej taka informacja widnieje na jego pierwszej stronie. Po fali krytyki związanej z jego treścią, resort odciął się od kuriozalnego raportu i zaprzeczył, jakoby przekazał na ten cel jakiekolwiek pieniądze z budżetu. To jednak najwidoczniej nie wystarczyło, bo okazało się, że teraz śledczy prześwietlą feralny raport. Afera urosła więc do takich rozmiarów, że autorce wspominanego dokumentu, Barbarze Mróz-Gorgoń nie pozostała już chyba żadna inna opcja, niż to, co właśnie ogłosiła.
Barbara Mróz-Gorgoń poddaje się do dymisji
W piątek 21 sierpnia dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń poinformowała w swoich mediach społecznościowych, że złożyła dymisję z jej dotychczasowego stanowiska Pełnomocniczki Rządu do spraw promocji marki Polski. Przypomnijmy, że na tę funkcję mianował ją jeszcze niedawno premier Donald Tusk.
"Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli. Mam nadzieję, że ważny dla Polski projekt będzie kontynuowany bez względu na trudności" – wskazała Mróz-Gorgoń w serwisie X.
Warto zaznaczyć, że jeszcze w czwartek 20 sierpnia na antenie Polsat News Barbara Mróz-Gorgoń odnosiła się do stawianych zarzutów w sprawie kontrowersyjnego raportu, jednak po jej słowach burza w sieci zrobiła się jeszcze większa. – To jest dokument, który rzeczywiście nie powinien się znaleźć nigdy w przestrzeni publicznej. Tak się stało i tu muszę powiedzieć, że biję się w piersi, wykorzystywałam AI – tłumaczyła się na antenie. Dodała również, że sam raport był "efektem czegoś, co w nauce nazywa się work in progres" – cokolwiek to znaczy.
Dodajmy jeszcze, że Barbara Mróz-Gorgoń była odpowiedzialna za nowy spot promujący Polskę, który również nie przeszedł echem w sieci. Reakcje w tym przypadku też nie były jednak do końca pozytywne.
Zobacz także
"Polaków portret własny" wciąż zaskakuje czytelników nowymi "smaczkami"
Aby dokładnie zobrazować, z jakim dokumentem mamy do czynienia, całość przeanalizował na X Sebastian Meitz, ekspert Instytutu Sobieskiego. Wylicza on liczne absurdy zawarte w tekście. Zwraca uwagę, że w części dotyczącej badań FGI twórcy określają Katowice mianem "północnego centrum", z kolei Wrocław to ich zdaniem "północny zachód". Z lektury dowiadujemy się również, że aż 95 proc. młodego pokolenia Polaków mówi płynnie po angielsku, a do tego "nierzadko dodatkowo w niemieckim, francuskim czy mandaryńskim".
Zaledwie kilka akapitów dalej autorzy opracowania informują czytelników, że Polska może pochwalić się "5 Polakami" nagrodzonymi Nagrodą Nobla, po czym wymieniają zaledwie trzy nazwiska: Marię Skłodowską-Curie, Wisławę Szymborską oraz Olgę Tokarczuk. Spore wątpliwości budzi również sama stylistyka tekstu, w którym roi się od angielskich wtrąceń i... caps locka.
Wśród cytatów wyciągniętych z raportu można znaleźć takie perełki jak: "Despite RZECZYWISTYCH OSIĄGNIĘĆ, BRAK WEWNĘTRZNEGO PRZEKONANIA o SWOJEJ WARTOŚCI" lub "Polska ma GŁĘBOKIE ZAKORZENIENIE w historii sufferingu". To naprawdę fragmenty dokumentu, który został sygnowany logiem państwowego resortu.






