
Kierowca autobusu z polskimi pielgrzymami, który mógł doprowadzić do tragicznego wypadku na Węgrzech, trafił do aresztu. 62-latek odmówił składania zeznań, a węgierscy śledczy wskazują powody zastosowania wobec niego tymczasowego aresztowania.
Jak podaje Polsat News, kierowca, który mógł doprowadzić do wypadku autokaru z pielgrzymami na Węgrzech, spędzi 30 dni w areszcie. Przypomnijmy – po wypadku Komenda Policji komitatu Borsod-Abaúj-Zemplén zatrzymała obydwóch kierujących w celu ich przesłuchania. Wobec jednego z nich nie toczy się obecnie postępowanie.
W komunikacie węgierskiej prokuratury, który został opublikowany niedługo przed podjęciem przez nią decyzji, czytamy, że śledczy obawiają się ze strony podejrzanego ucieczki, ukrywania się lub utrudniania postępowania dowodowego. To właśnie z tych względów wobec mężczyzny zostanie zastosowany środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.
Śledczy przekazali również, że mężczyzna odmówił składania zeznań. 62-latek jest podejrzany o nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym.
Jednocześnie, jak wynika z ustaleń dziennika "Blikk", 62-latek ma być w stanie głębokiego szoku w związku z uświadomieniem sobie skali wypadku. Dziennik powołuje się na jego adwokata, Bela Beregszaszima.
Stanowisko węgierskiej prokuratury szczegółowo opisuje zdarzenie
Prokuratura Okręgowa komitatu Borsod-Abaúj-Zemplén opublikowała komunikat podsumowujący dotychczasowe ustalenia śledczych. Wersja śledczych zgadza się z tą, którą podawały węgierskie media. "16 sierpnia 2026 r. około godziny 01:00 polski autokar jechał autostradą M3 z Budapesztu w kierunku Miszkolca. Kierowca nie znajdował się w stanie umożliwiającym bezpieczne prowadzenie pojazdu – ze zmęczenia zasnął za kierownicą, w wyniku czego autokar zjechał z jezdni na prawo przez pas awaryjny, a następnie przewrócił się na bok na przydrożnej skarpie" – czytamy w oświadczeniu.
Śledczy potwierdzili też bilans ofiar. W pojeździe znajdowało się 57 pasażerów i dwóch kierowców. W wypadku zginęło 12 osób. Według stanowiska prokuratury 3 osoby doznały ciężkich obrażeń zagrażających życiu, a 20 osób zostało dotkliwie rannych.
"Przeklęta trasa" do Medjugorie
Ofiary wypadku to pielgrzymi, którzy wracali z sanktuarium maryjnego w Medjugorie w Bośni i Hercegowinie. Warto dodać, że jest to czwarta katastrofa na tej trasie w XXI wieku, a łącznie od 2000 roku zginęło na niej 45 osób z Polski.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Stąd też wykształcił się w internecie pewien mit o "przeklętej" drodze. Warto jednak ostudzić nieco nadprzyrodzone wątki i przeanalizować historię tych wypadków. Wszystkie łączy zmęczenie kierowcy jako jeden z istotnych czynników. W dwóch z czterech tragedii jako przyczynę zdarzenia uznano zaśnięcie kierowcy za kierownicą.
Ryzyko wypadku pomiędzy północą a szóstą rano jest znacznie wyższe niż w pozostałej części dnia. Jednocześnie część organizatorów pielgrzymek jest na bakier z wymogami formalnymi – niektórzy działają bez wpisu do rejestru organizatorów turystyki.






