Marcin Romanowski
Znamy datę posiedzenia sądu ws. wydania listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego Fot. zrzut ekranu/YouTube/Marcin Romanowski - Odzyskać Polskę

Sprawa wydania listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego doczeka się oficjalnego werdyktu. Na decyzję sądu ścigany poseł PiS będzie jednak musiał jeszcze trochę poczekać.

REKLAMA

W zeszłym tygodniu Prokuratura Krajowa uznała, że brakuje podstaw do uwzględnienia wniosku o wydanie listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego. Ostatecznie o tym, czy mimo negatywnego stanowiska śledczych otrzyma on dokument, ma zdecydować jednak Sąd Okręgowy w Warszawie. Właśnie padła data tego posiedzenia.

Wniosek o list żelazny i oświadczenie prokuratury

Informację o terminie posiedzenia sądu w sprawie ewentualnego wydania listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego podał w czwartek 27 sierpnia jego obrońca, mec. Bartosz Lewandowski.

"Sąd Okręgowy w Warszawie wyznaczył termin posiedzenia w sprawie rozpoznania wniosku Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego na dzień 30.09.2026 r., godz. 13:30" – napisał prawnik w serwisie X.

Jak zapowiadał w zeszłym tygodniu Lewandowski, do sądu miał trafić również jego wniosek o przesłuchanie Donalda Tuska w charakterze świadka "w związku ze złożonym przez Marcina Romanowskiego wnioskiem o wydanie mu listu żelaznego, a także złożonym przeze mnie wnioskiem o uchylenie Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec mojego Klienta" – pisał adwokat w serwisie X. Premier w odpowiedzi zapewniał, że stawi się na przesłuchaniu.

Wcześniej prokuratura w swoim negatywnym stanowisku co do uwzględnienia wniosku o list żelazny zaznaczała, że choć zgodnie z art. 281 § 1 kodeksu postępowania karnego sąd może wydać list żelazny podejrzanemu przebywającemu za granicą, jeśli ten zobowiąże się do stawiennictwa przed sądem lub prokuratorem, to spełnienie tych warunków nie oznacza automatycznie, że taki dokument musi zostać wydany.

Prokurator argumentował również, że dotychczasowe zachowanie Romanowskiego nie daje gwarancji, że polityk przestrzegałby warunków ewentualnego listu żelaznego. Jak podkreślono, podejrzany miał uchylać się od czynności procesowych, kwestionować legalność działań organów ścigania, a następnie opuścić Polskę, a później także Węgry, by uniknąć zatrzymania.

"Na brak rzeczywistej gotowości do pozostawania do dyspozycji organów wskazuje również zawarta we wniosku informacja o posiadaniu przez podejrzanego 'legalnego paszportu na inną tożsamość', bez wskazania tej tożsamości ani okoliczności wydania dokumentu" – zaznaczała Prokuratura Krajowa w komunikacie.

Naddniestrzański trop i poszukiwania polityka PiS

Przypomnijmy, że w połowie sierpnia do warszawskiego sądu wpłynął list z podpisem "Marcin Romanowski". Wówczas mówiono, że adres nadawcy wskazuje na Tyraspol – stolicę Naddniestrza, czyli separatystycznego i prorosyjskiego regionu w Mołdawii, który dla Rosji jest strategiczną bramą do Europy. Tak mówili nawet ci, którzy wspomniane pismo widzieli i cytowali.

"Oświadczam, że obecnie przebywam w Mołdawii, region Naddniestrza i zamierzam dobrowolnie stawiać się przed właściwym sądem oraz brać udział we wszystkich czynnościach procesowych. Jedyną przeszkodą w moim powrocie jest uzasadniona obawa, że po przyjeździe do Polski zostanę zatrzymany i tymczasowo aresztowany" – czytano na antenie TVN24, co miał napisać Romanowski.

Jeszcze kilka dni temu Donald Tusk mówił: – Służby innych państw z regionu, z którymi współpracujemy, potwierdziły nam tę informację, że pan Romanowski znajduje się na 99 procent – tak na wszelki wypadek to mówię – w Naddniestrzu, w Tyraspolu.

Później jednak ten jeden procent niepewności okazał się istotny, bo doniesienia medialne wskazały, że pobyt w Tyraspolu mógł być jednym wielkim blefem ściganego polityka PiS. Dziennikarze "Rzeczpospolitej", powołując się na słowa przedstawicieli PK podali, że "nie ma dowodów, że Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu". Ustalono, że choć polityk PiS deklarował, iż mieszka w stolicy samozwańczej republiki, to jednak list wysłał (wskazuje na to specjalna pieczęć) z miasteczka Bendery, które leży kilkanaście kilometrów od Tyraspola.

Marcin Romanowski jest obecnie poszukiwany krajowym listem gończym oraz Europejskim Nakazem Aresztowania. O polityku ściganym w sprawie defraudacji Funduszu Sprawiedliwości, mówił niedawno w "Rozmowie naTemat" mec. Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. – Jeżeli Romanowski rzeczywiście przebywa w Naddniestrzu, szanse na jego zatrzymanie i przekazanie Polsce są praktycznie zerowe. Mołdawia nie sprawuje tam realnej kontroli, dlatego klasyczna procedura ekstradycyjna nie miałaby jak zadziałać – zwracał uwagę mecenas.