
Lotnisko Chopina to największe lotnisko w Polsce. Każdego dnia obsługuje dziesiątki tysięcy podróżnych i właśnie zbliża się do granicy swojej wydolności. Sposobem na walkę z jego największym problemem mają być nowe skanery. Właśnie je przetestowałam.
Kolejki na Lotnisku Chopina, zwłaszcza w szczycie sezonu wakacyjnego, nie były niczym zaskakującym. Ludzie tłoczyli się, czekając na możliwość nadania bagażu, ale przede wszystkim w kolejce do kontroli bezpieczeństwa. U schyłku szczytu sezonu port uruchomił część nowych skanerów, które bardzo zmieniają jakość i przede wszystkim tempo kontroli.
Nowe skanery na Lotnisku Chopina już działają. Problem pojawił się gdzie indziej
Nowe skanery 3D wywołały spore zamieszanie na Lotnisku Chopina. Największe było związane z tym, że podczas ich instalacji część stanowisk była wyłączana z użytku, a to powodowało spiętrzenia i sprawiało, że kolejki były jeszcze dłuższe. Na okres wakacji port uruchomił pierwszy skaner 3D, ale zrobił to w strefie Fast Track, więc żeby podróżować bez limitu płynów, trzeba było za to dodatkowo zapłacić.
Pod koniec sierpnia tzw. smoczyce zaczęły z pełną mocą działać w jednej strefie lotniska. W pobliżu bramek LOT-u nadal mamy stare skanery, na których obowiązuje limit płynów. Natomiast w strefie A, gdzie obsługiwani są m.in. pasażerowie Wizz Aira i wielu lotów czarterowych, znajdują się już nowe maszyny, a kontrola przebiega znacznie sprawniej. Zanim jednak spakujemy się na taki rejs, warto sprawdzić, jaki bagaż na pokład możemy w ogóle zabrać.
Dlaczego tak? Skanerów 3D nie obowiązuje już rygorystyczny limit płynów. Tam można mieć przy sobie płyny nawet w 2-litrowych opakowaniach. Po drugie, niczego nie trzeba wyjmować z plecaka lub walizki. Rzucamy je na taśmę i niczym nie musimy się przejmować. To oszczędza bardzo dużo czasu i nieprzyjemności.
Zobacz także
Z tej opcji miałam możliwość skorzystać w czwartek 27 sierpnia ok. godziny 6:00 rano. Przekierowano mnie tam z kontroli w pobliżu strefy LOT-u ze względu na zbyt długą kolejkę przy tradycyjnych maszynach. I wszystko było idealnie, błyskawicznie pozbyłam się plecaka, ale kolejka mnie nie ominęła. Wąskim gardłem okazała się bramka do wykrywania metali. Jedna obsługuje dwa skanery i to tam musiałam czekać. Pamiętajcie też, żeby po wrzuceniu plecaka do kuwety odsunąć się od pasa i stanąć bliżej środka. Dzięki temu nie będziecie blokować miejsca innym osobom, które nadal będą czekały na przekazanie bagażu do kontroli.
Polskie lotniska coraz częściej wolne od limitów
Lotnisko Chopina rozpoczęło rewolucję kilka miesięcy temu, a przebudowa stref kontroli bezpieczeństwa wciąż trwa. Widać to m.in. w obecnej strefie, gdzie przeszklenia przy skanerach nadal pokryte są folią. Kolejne maszyny wymieniane są stopniowo, a wymiana wszystkich stanowisk powinna zakończyć się jeszcze przed końcem tego roku.
Lotnisko Chopina to jednak niejedyny port z takimi udogodnieniami. Od roku o wyjmowanie czegokolwiek z plecaka nie muszą martwić się mieszkańcy Krakowa. Zmiany w 2025 roku wprowadziło również lotnisko w Poznaniu. W 2026 roku do tego grona dołączyły Rzeszów, a także Gdańsk – za każdym razem oznaczało to koniec z limitem płynów na kolejnym polskim lotnisku. Kolejne będą dołączać stopniowo.






