
Tegoroczne wakacje przyniosły spore zaskoczenie na rynku turystycznym. Choć powoli zbliża się koniec sezonu, Polacy wcale nie zamierzają wracać do domów. Jeden ze starych, dobrze znanych kierunków przeżywa właśnie oblężenie.
Polacy uwielbiają wakacje w ciepłych krajach. Wyjątkowo często wybieramy się na przykład na wakacje do Turcji i Egiptu. Jednak podczas gdy tradycyjne wakacyjne kierunki cieszyły się w tym sezonie stałą popularnością, prawdziwe rekordy pobił kraj, który w tym roku zanotował kilkukrotny wzrost rezerwacji. Okazuje się też, że ma on dla Polaków świetne oferty również po zakończeniu najwyższego sezonu wakacyjnego. We wrześniu polecimy tam w rekordowo niskich cenach.
Wakacje all inclusive we wrześniu. Jesienny ratunek dla budżetu
Dla tych, którzy mogą pozwolić sobie na urlop po sezonie, właśnie zaczyna się najlepszy czas w roku. Upały ustępują miejsca przyjemniejszym temperaturom, tłumy na plażach znikają.
Jednak to, co najbardziej przyciąga turystów na początku jesieni, to ceny, które potrafią mocno zaskoczyć (zwłaszcza w porównaniu z cenami z lipca czy sierpnia). Faworytem cenowym września 2026 okazał się nikt inny jak Bułgaria. Tygodniowy urlop można teraz zarezerwować za ułamek letniej ceny. Według Eweliny Karczewskiej-Stasik z Travelplanet.pl oferty tygodniowych wakacji all inclusive zaczynają się już od niewiele ponad 1500 zł.
Zobacz także
Bułgaria hitem wsród Polaków
Bułgaria rządzi nie tylko we wrześniu; kraj ten okazał się hitem lipca i sierpnia, notując aż sześciokrotny wzrost liczby rezerwacji rok do roku. Co ciekawe, tradycyjne biura podróży niemal o niej milczały. Choć zazwyczaj mieści się w pierwszej piątce najpopularniejszych kierunków, tym razem reklamowano ją niemal wyłącznie przy okazji długiego weekendu w sierpniu.
Ten skok popularności Bułgarii to prawdopodobnie wynik zmiany nawyków turystycznych Polaków. Zamiast gotowych wycieczek czarterowych z biur podróży, coraz chętniej wybieramy dynamiczne pakiety i tanie linie, takie jak Ryanair czy Wizz Air, które w ostatnim czasie mocno rozwinęły swoje połączenia nad Morze Czarne.
W Bułgarii także zachowaj ostrożność
Chociaż Bułgaria wydaje się bezpiecznym i dobrze znanym kierunkiem, podczas planowania wakacji warto na bieżąco sprawdzać komunikaty naszego MSZ. Zaledwie kilka dni temu wydało ono ostrzeżenie dla wczasowiczów nad Morzem Czarnym. Tym razem chodziło o zachowanie ostrożności podczas morskiej kąpieli. Na bezpieczeństwo turystów czyha prąd wsteczny, znany też jako martwa fala. Żywioł ten błyskawicznie wciąga w głąb morza, co regularnie kończy się dramatem. Stąd głośne ostrzeżenia policji i MSZ: czerwona flaga na plaży to nie sugestia, tylko zakaz wchodzenia do wody. Ostrzeżenie MSZ nadeszło krótko po tym, jak media obiegła informacja o utonięciu Polaka w Bułgarii.
Jak należy się zachować, jeśli woda zacznie odciągać cię od brzegu? Najgorsze, co możesz zrobić, to płynąć pod prąd z powrotem na ląd. Aby walczyć z prądem wstecznym, musisz opanować nerwy i przemieszczać się w bok, równolegle do plaży. Prąd wsteczny jest wąski, więc gdy tylko się z niego wydostaniesz i poczujesz, że woda odpuściła, dopiero wtedy masz szansę odbić do brzegu i bezpiecznie powrócić na plażę.






