dłoń kobiety, trzy mapy na biurku
Mapa świata do poprawki. ONZ chce zmienić wygląd kontynentów. Fot. Orhan Pergel / Pexels.com

Mapa świata, którą większość z nas zna od dzieciństwa, wcale nie pokazuje kontynentów w ich rzeczywistych proporcjach. ONZ zajęło się właśnie tym problemem, a jedyny wyraźny głos sprzeciwu przyszedł ze strony reprezentantki USA.

REKLAMA

Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję "Correct the Map", którą zainicjowało Togo. Dotyczy ona zastąpienia tradycyjnej mapy świata taką, która lepiej oddaje rozmiar Afryki.

Sprawa sięga XVI wieku. To wtedy kartograf Gerardus Merkator opracował uproszczone odwzorowanie siatki geograficznej, które miało wspomóc europejskich żeglarzy w kolonialnych wojażach. Warto pamiętać, że idealne odwzorowanie kształtu Ziemi w 2D jest niemożliwe do osiągnięcia.

"Mapa nigdy nie jest neutralna. Kształtuje percepcję i wpływa na to, jak postrzegana jest rola narodów i kontynentów na świecie" – tak sprawę komentował szef MSZ Togo, Robert Dussey, przytaczany przez BBC.

"Fałszywy obraz Afryki na mapach świata to nie tylko błąd kartograficzny – to kwestia narracji" – mówił z kolei Lerato Mogoatlhe, członek organizacji na rzecz odejścia od odwzorowania Merkatora "Africa No Filter" w rozmowie z brytyjskim dziennikiem.

Dlaczego ONZ zdecydowało się na zmianę mapy świata? Chodzi o rozmiar Afryki

Togo i inne kraje położone blisko równika na mapach w odwzorowaniu Merkatora wyglądają na znacznie mniejsze, niż są w rzeczywistości, a także mniejsze od państw położonych dalej na północ i południe. Problem jest szczególnie widoczny w przypadku Afryki, ale też południowej części Azji i Ameryki Południowej. Z kolei im dalej od równika, tym obiekty na mapie są znacznie większe, wręcz ogromne.

Na prawidłowym odzwierciedleniu rozmiaru państw tracą przede wszystkim Rosja, Kanada i kraje nordyckie. Szczególnie wyraźnie widać to w przypadku Grenlandii, której powierzchnia na mapie wizualnie zbliża się do rozmiaru Afryki, podczas gdy w rzeczywistości jest od niej około 14 razy mniejsza. W przypadku USA ubytek również jest wyraźny, choć nieporównywalnie mniejszy niż w przypadku północnego sąsiada.

Zresztą co jakiś czas streamerzy, youtuberzy i tiktokerzy z całego świata odkrywają stronę "The True Size Of...", gdzie interaktywnie można porównać rozmiar poszczególnych państw. W praktyce (choć w popularnym odwzorowaniu tego nie widać) odległość od północnej granicy Togo do południowego wybrzeża jest mniej więcej taka sama jak z Gdańska do Zakopanego. Tak prezentuje się rozmiar Polski, gdyby umieścić ją na równiku:

Źródło: Zrzut ekranu, thetruesize.com

Dalsza część artykułu poniżej.

ONZ w sprawie zmiany mapy nie mówiło jednym głosem

Choć większość państw zgodziła się na zmianę mapy, był jeden głos sprzeciwu. Dość znaczący, bo pochodzący ze strony samego gospodarza najważniejszych organów ONZ – USA.

"Zamiast skupiać się na realnych wyzwaniach z zakresu międzynarodowego pokoju, dobrobytu i relacji dyplomatycznych, ONZ debatuje nad XVI-wiecznymi projektami kartograficznymi oraz ich rolą w promowaniu reparacji i sprawiedliwości kognitywnej" – tak sprawę skomentowała przedstawicielka Stanów Zjednoczonych Yaryna Ferencevych w uzasadnieniu swojej decyzji.

Dziwnym trafem przedstawiciele USA bardzo często zabierają głos w tak trywialnych sprawach, jak geograficzne nazewnictwo. Donald Trump zasugerował niedawno (jak deklaruje – w żartach), że Cieśnina Ormuz powinna być nazywana Cieśniną Trumpa. Żartem nie było za to przemianowanie przez niego Denali na górę McKinley, zamiana nazwy Zatoki Meksykańskiej na Zatokę Amerykańską, czy (w podobnym okresie, w którym pojawiło się oświadczenie Yaryny Ferencevych) decyzja o wymazaniu z map Jeziora Ontario na rzecz Jeziora Ameryka.

Amerykanie, jak widać, mogą liczyć na swoją "sprawiedliwość kognitywną", ale gdy sprawa dotyczy innych nacji, wznoszą larum i przekonują o trywialności ich racji.