
Polacy podróżują coraz dalej. A ponieważ stać nas na dalekie wyjazdy, to i na miejscu często decydujemy się na ekstrawaganckie pamiątki oraz prezenty. W Chicago "zabawkę" dla dużych chłopców sprawił sobie 49-latek. Teraz będzie musiał mocno z tego tłumaczyć – i to nie żonie.
Strażnicy graniczni i celnicy na polskich lotniskach naprawdę nie mogą narzekać na nudę. Podczas rutynowych kontroli zdarza im się trafić na prawdziwe perełki, o których zgłoszeniu podróżni zapominają. Niedawno pisaliśmy np. o drogiej biżuterii, której właściciele zapomnieli zgłosić podczas przylotu do Polski w celu naliczenia odpowiednich opłat. Błąd podobnego kalibru popełnił 49-latek na lotnisku w Krakowie.
Polak przywiózł kuszę z USA. Problemy będą się za nim ciągnęły
3 września do Polski z USA wrócił 49-letni obywatel naszego kraju. Mężczyzna został poproszony do kontroli bagażu po przylocie. I to właśnie w jej trakcie funkcjonariusze Straży Granicznej zainteresowali się bardzo nietypową pamiątką. W walizce, która przyleciała jako bagaż rejestrowany, znajdowała się kusza. Czasem wystarczy bowiem chwila nieuwagi i Polacy mają problem na lotnisku.
49-latek od razu przyznał się, że kupił ją w sklepie w Chicago. Miała mu służyć do celów rozrywkowych. W końcu kto nie chciałby podczas spotkania z kolegami postrzelać do celu w garażu? Problem polegał na tym, że posiadanie kuszy w Polsce wymaga odpowiedniego zezwolenia. A tego turysta z krakowskiego lotniska nie posiadał.
"49-latek nie miał świadomości, że posiadanie w Polsce kuszy bez wymaganego zezwolenia i rejestracji jest zabronione. Kusza została zabezpieczona. Dalsze czynności w sprawie prowadzą funkcjonariusze Grupy Operacyjno-Śledczej Placówki Straży Granicznej w Krakowie-Balicach" – informuje w komunikacie Straż Graniczna.
Zobacz także
Posiadanie kuszy w Polsce mocno regulowane. Turysta może trafić do aresztu
Za nieprzemyślany zakup pamiątki polski turysta może słono zapłacić. Karą za posiadanie tego typu przedmiotów bez wymaganej rejestracji jest grzywna, a w niektórych przypadkach nawet areszt. Mówi o tym art. 51 ust. 1 ustawy z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji. Przepisy dotyczą coraz większej grupy osób – statystyki pokazują, ile w Polsce jest broni i strzelców, a liczby te rosną z roku na rok. Sprawa 49-latka jest w toku, ale posłuży też za nauczkę dla innych.
"Przypadek ten pokazuje, że przed przywozem do Polski przedmiotów mogących podlegać szczególnym regulacjom prawnym warto sprawdzić obowiązujące przepisy. Zakup takiego przedmiotu za granicą nie oznacza automatycznie możliwości jego legalnego posiadania na terytorium Polski" – przypomina Straż Graniczna.
Równą czujność co przy zakupie kuszy, łuku czy dowolnej innej "nietypowej" pamiątki warto zachować także np. podczas zakupu antyków, ale przede wszystkim wyrobów skórzanych, a także lokalnych maści i ziół. To klasyczne przykłady tego, czego nie przywozić z wakacji.
W tym przypadku znaczenie ma CITES, czyli specjalna lista chronionych zwierząt i roślin zapisana w konwencji waszyngtońskiej. Ich transport między krajami jest legalny wyłącznie po uzyskaniu specjalnych certyfikatów i zezwoleń. W przeciwnym razie wykrycie takiego chronionego okazu lub produktu, w którego składzie znajduje się np. chroniona roślina, kończy się mandatem, a nawet karą pozbawienia wolności. Tym samym przepisom podlegają turyści przywożący do Polski fragmenty rafy koralowej oraz chronione muszle.






