
Rok 2026 może zapisać się w wielu regionach świata ze względu na liczne erupcje wulkanów. Dopiero co w Europie lotnictwo paraliżowała Etna, a teraz o wiele poważniej wygląda sytuacja w Azji Południowo-Wschodniej. Jest ona na tyle poważna, że w stolicy zamknięto szkoły. Uziemionych jest kilka lotnisk, w tym to największe.
Indonezja w ostatnich latach stała się bardzo popularnym kierunkiem wyjazdowym. Turystów przyciąga przede wszystkim Bali, ale z biegiem czasu podróżni pojawili się także na innych wyspach, w tym na Lombok, Jawie czy Sumatrze. Właśnie między tymi dwiema ostatnimi znajduje się wulkan Anak Krakatau, do którego erupcji doszło w niedzielę 6 września. Sytuacja jest bardzo poważna.
170 tys. pasażerów z odwołanymi lotami. Sytuacja jeszcze trochę potrwa
Słupy dymu wyrzucane przez wulkan sięgają od 6 do nawet 15 kilometrów nad ziemią. Ponieważ znajdujący się w nich pył i popiół jest wielkim zagrożeniem dla silników samolotów, w momencie erupcji natychmiast wstrzymano pracę ośmiu lotnisk w Indonezji. Na liście uziemionych znalazły się dwa porty w Dżakarcie, stolicy Indonezji, co doprowadziło do ogromnej fali odwołań lotów.
Tylko w niedzielę na lotniskach z powodu anulowania rejsów utknęło ponad 170 tys. pasażerów. Jak podało indonezyjskie ministerstwo transportu, opóźnionych zostało 1558 lotów, z czego 963 to połączenia z głównego lotniska Dżakarty, Soekarno-Hatta. Problemy dotknęły także turystyczną wyspę Bali. Tamtejsze lotnisko działa, ale z powodu erupcji wulkanu w niedzielę odwołano tam 12 lotów, głównie do stolicy kraju. W takiej sytuacji warto znać prawa pasażera linii lotniczych.
Niestety niewiele wskazuje na to, żeby sytuacja w regionie miała się szybko poprawić. Aktywność wulkanu pozostaje wysoka, a kolejne wybuchy są bardzo prawdopodobne. W związku z tym poważne konsekwencje erupcji odczuje nie tylko lotnictwo, ale i żegluga czy dzieci uczące się w szkołach w stolicy.
Zobacz także
W Indonezji zamykają szkoły, wzywają do noszenia maseczek i wprowadzają ograniczenia na morzu
Paraliż na największym lotnisku w Dżakarcie potrwa co najmniej do godziny 18:00 czasu miejscowego w poniedziałek 7 września, czyli do godziny 13:00 w Polsce. Nie można jednak przewidzieć, czy wówczas uda się wznowić loty, czy raczej podróżnych czeka scenariusz podobny do tego z Katanii, gdzie z dnia na dzień przedłużano okres zamknięcia portu na skutek wybuchu Etny.
Z powodu erupcji wprowadzono także zakaz dla statków. Nie mogą one zbliżać się na więcej niż 3 kilometry w okolice wulkanu Anak Krakatau. Przez szkodliwe substancje wydobywające się z krateru w Dżakarcie i prowincji Lampung podjęto decyzję o wprowadzeniu zajęć zdalnych w szkołach, aby dzieci nie wdychały szkodliwych oparów. Agencja zdrowia zaapelowała także o noszenie maseczek ochronnych.
I choć aktualnie nie ma zagrożenia wystąpieniem tsunami, sytuacja może zmienić się w każdej chwili. Wulkan ten, a w zasadzie jego zawalenie w 2018 roku, doprowadziło do powstania ogromnej fali, która zabiła 429 osób i zmusiła tysiące do opuszczenia domów. Podobne obawy w 2022 roku budził wybuch wulkanu Semeru na Jawie.






