
Sukces skrajnie prawicowej partii AfD w ostatnich wyborach w Niemczech poniósł się szerokim echem w całej Europie. Donald Tusk nazwał wcześniej "idiotami albo zdrajcami" wszystkich, którzy cieszą się z tego wyniku. Teraz w najnowszym nagraniu postanowił wytłumaczyć swoje wcześniejsze słowa.
Przypomnijmy, że niedzielne wybory w Saksonii-Anhalt przyniosły spektakularny wzrost poparcia dla skrajnie prawicowej niemieckiej partii AfD (Alternatywa dla Niemiec). Z opublikowanych przez Urząd Statystyczny Saksonii-Anhalt oficjalnych wyników wyborów wynika, że AfD uzyskała najwięcej głosów, bo aż 43,8 proc. Oznacza to, że partia w ciągu 5 lat podwoiła swoje poparcie (w 2021 roku było to 20,8 proc.) i osiągnęła znacznie lepszy rezultat niż dotychczas rządzące w tym regionie CDU (obecnie 17,2 proc.).
Donald Tusk nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w sprawie AfD
Wybory w Saksonii-Anhalt wywołały skrajne reakcje na politycznej scenie w Polsce, a także i w reszcie Europy. W stanowczych słowach o zwolennikach tej partii wypowiedział się m.in. premier Donald Tusk za pośrednictwem mediów społecznościowych.
"W Polsce tylko idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć z tryumfu AfD w Niemczech. Trochę się ich nazbierało w Konfederacjach i PiS" – komentował w niedzielę w serwisie X wstępne wyniki wyborcze Donald Tusk.
Szef rządu postanowił wrócić jednak do tematu w poniedziałek. W serwisie X zamieścił nagranie wideo, w którym odwołuje się do swojego niedzielnego wpisu. – Wczoraj napisałem, że z wygranej skrajnie prawicowej AfD w Niemczech w Polsce mogą się cieszyć wyłącznie albo zdrajcy albo idioci. Uważacie, że przesadziłem? Ani trochę – zaznacza na wstępie.
Następnie przytacza wypowiedzi o AfD m.in. Sławomira Mentzena lub Mateusza Morawieckiego. – Sami spójrzcie na te zachwyty polityków Konfederacji i PiS-u. Aż trudno uwierzyć. Czytam, że to "najbardziej propolska partia", że "broni Polski" i warto z nimi budować sojusze. Oni naprawdę to mówią – kontynuuje premier.
W dalszej części swojej wypowiedzi Donald Tusk postanawia przytoczyć argumenty, które będą potwierdzały jego słowa na temat skrajnie antypolskich zachowań i postaw propagowanych przez przedstawicieli partii AfD.
– Szybkie przypomnienie, co politycy tej wspaniałej dla PiS-u i Konfederacji AfD mówią o nas. Lider AfD stwierdził, że Rosja nie jest zagrożeniem, za to zagrożeniem dla Niemiec może być Polska. Obrzydliwie relatywizują historię. Przykład? Otóż ich lider w parlamencie niemieckim stwierdził, że pakt Ribbentrop-Mołotow to zrozumiała i słuszna z punktu widzenia Stalina decyzja. Inny działacz wypala z kolei, że Polacy to "Afroamerykanie Europy" – przytacza szef rządu.
– AfD to ugrupowanie jawnie prorosyjskie i jawnie antypolskie więc podtrzymuję w całości to, co napisałem – podsumowuje Donald Tusk.
Nagranie premiera szybko przyniosło wzburzone reakcje po stronie opozycji. "Jak Panu nie wstyd!? Nikt w PiS nie popiera AfD! Nikt nie cieszy się z ich zwycięstw! Swoimi kłamstwami próbuje Pan przykryć Wasze błędy, które doprowadziły do zwycięstwa niemieckich nacjonalistów! Oto niektóre z nich: polityka migracyjna, uzależnienie Europy od rosyjskich węglowodorów, Zielony Ład, centralizacja UE. Uderzcie się we własne piersi!" – skomentowała wpis europosłanka PiS Anna Zalewska.
Głos zabrali również przedstawiciele Konfederacji. "I napisał to podnóżek Angeli Merkel, która z Putinem budowała Nord Stream 2 i uzależniała Europę od rosyjskiego gazu. Herr Tusk w roli arbitra, który Niemiec jest dobry, a który zły, to już naprawdę kabaret" – odnosił się europoseł Konfederacji Stanisław Tyszka.
Zobacz także
AfD wygrało w Saksonii-Anhalt. Zabrakło 3 mandatów do samodzielnych rządów
AfD pomimo bardzo wysokiego wyniku nie ma zdolności do samodzielnego rządzenia, a jej potencjał koalicyjny jest mocno ograniczony. Wciąż istnieje mało prawdopodobny scenariusz, w którym pozostałe partie zorganizują jeden front sprzeciwu wobec skrajnie prawicowej partii, niezwykle niestabilny z powodu różnic ideowych. Próg wyborczy poza Alternatywą i CDU przekroczyły również Die Linke (8,6 proc.), SPD (9,3 proc.), Grüne (8,9 proc.) i BSW (5,3 proc.).
Deutschland Wählt podaje, jak wyniki przekładają się na rozkład mandatów:
- AfD: 39 (o 16 więcej)
- CDU: 15 (o 25 mniej)
- LINKE: 8 (o 4 mniej)
- SPD: 8 (o 1 mniej)
- GRÜNE: 8 (o 2 więcej)
- BSW: 5 (brak wcześniejszych notowań)
Łącznie w Landtagu zasiada 83 parlamentarzystów. Do bezwzględnej większości potrzebne są więc 42 głosy.
"Ogromny wieczór dla Niemiec i Europy! Gratulacje dla Alice Weidel, Ulricha Siegmunda i całego AfD za ich miażdżące zwycięstwo w Saksonii-Anhalt! Zapnijcie pasy. To dopiero początek!" – tak do wyników wyborów odniósł się Viktor Orbán, który w kwietniu tego roku utracił władzę na Węgrzech.
Z kolei Elon Musk skomentował wpis liderki AfD Alice Weidel na X słowami: "Gut gemacht!", czyli "dobra robota". Biznesmen zaangażował się również w kilka dyskusji, m.in. nazywając "półgłówkami" dziennikarzy "The Wall Street Journal". Czym przedstawiciele dziennika zasłużyli sobie na taki komplement? Otóż Muskowi nie spodobało się to, że AfD jest nazywane partią skrajnie prawicową. Z jego innych komentarzy wynika, że "mainstreamowe media są skrajnie lewicowe, dlatego postrzegają normalność jako skrajną prawicę".






