
Nie od dziś wiadomo, że Polska rośnie w siłę, i to nie tylko gospodarczo, lecz także pod względem turystyki. Z roku na rok nasz kraj przyciąga coraz więcej zagranicznych podróżnych. Do tej pory efekty ich przyjazdów były widoczne głównie w mediach: dziennikarze i influencerzy prześcigali się w mówieniu o Polsce. Teraz ten skok popularności widać również w liczbach.
W pewnym momencie podczas rozmów ze znajomymi z zagranicy zaczęłam mieć wrażenie, że co drugi obcokrajowiec jedzie w tym roku na wakacje do Polski. Chociaż wydawało mi się, że trend ten pojawił się tylko wśród ludzi wokół mnie, nic bardziej mylnego.
Jeśli i wy mieliście wrażenie, że w tym roku na plaży, w górach czy w krakowskich kawiarniach było jakoś ciasno – wyczucie was nie myliło. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego, przedstawionych podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu, wynika, że polska turystyka w 2026 roku przeżywa ogromne ożywienie. I to nie są obietnice bez pokrycia, tylko twarde liczby.
Ponad 67 milionów zagranicznych turystów w Polsce w pół roku
Zacznijmy od konkretów. Tylko w pierwszym półroczu z polskich obiektów noclegowych skorzystało 20,3 mln turystów (jest to skok o 7,2 proc. rok do roku). Z tego 16,1 mln to Polacy, a 4,2 mln przyjechało z zagranicy. Liczby zaczynają robić wrażenie, gdy dorzucimy do tego tzw. turystów jednodniowych. Po przeliczeniu danych od operatorów komórkowych wyszło, że w pierwszych sześciu miesiącach roku przez Polskę przewinęło się ponad 67 milionów osób.
Do sukcesu Polski cegiełkę dokładają też wakacje. W lipcu i sierpniu w obiektach noclegowych łączna liczba noclegów sięgnęła 29,4 mln. W rezultacie wylądowaliśmy na 8. miejscu w całej Unii Europejskiej. Największe oblężenie przeżywały Mazowsze, Małopolska i woj. zachodniopomorskie, bo to tam skumulowało się aż 2/3 letniego ruchu.
Kto przyjeżdża do nas, a dokąd uciekają Polacy?
Wśród turystów, którzy odwiedzali nas w tym roku, królują nasi sąsiedzi. Nacją, która odwiedzała nas najczęściej, byli zdecydowanie Niemcy. Za raz za nimi uplasowali się Ukraińcy. Trzecim krajem, z którego najliczniej do nas przyjeżdżano, była Wielka Brytania. Zarówno w przypadku Niemców, jak i Brytyjczyków, relacje z Polski często pojawiały się w lokalnych mediach.
Liczba turystów to nie wszystko; liczy się również dynamika wzrostu. Największe skoki popularności zaliczyli Włosi i Białorusini (+16 proc.). A co z nami? Polacy odbyli 7,6 mln podróży zagranicznych. Najczęściej jeździliśmy do Niemiec, Włoch i Hiszpanii. Jednak zgodnie z oczekiwaniami w sezonie wakacyjnym jak zwykle królowały także Egipt, Turcja i Grecja.
Zobacz także
Turystyka ciągnie PKB. W grze miliardy złotych
Dane zaprezentowane w Karpaczu to nie tylko ciekawostka, lecz także jasny dowód na porządny zastrzyk dla budżetu. Od stycznia do sierpnia turyści zostawili w Polsce 96,1 mld zł. Polacy wydali o 10 proc. więcej niż rok temu, a zagraniczni goście o 7 proc. więcej.
Sektor turystyczny generuje dziś około 5 proc. PKB i rośnie szybciej niż reszta gospodarki. Prognozy mówią, że w ciągu kilku lat dobijemy do 6,5 proc.






