grupa policjantów
Policja wchodzi do TK? Minister rzucił jedno zdanie i rozpętał burzę Fot. Yurii Zymovin / Shutterstock

Piątkowy poranek przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego rozpoczął się od mobilizacji stołecznej policji, dokładnie w czasie, gdy w gmachu rozpoczynała się jubileuszowa konferencja z udziałem szefa Kancelarii Prezydenta. Czy rząd sięga po rozwiązania siłowe, by odblokować orzekanie wybranym przez Sejm sędziom, którym wstępu do orzekania zabrania prezes Bogdan Święczkowski?

REKLAMA

Cóż, nie wiadomo. O takiej możliwości donosi Polsat News. Według serwisu policja ma lub może wkroczyć dziś do siedziby Trybunału Konstytucyjnego, by umożliwić prawidłowo wybranym przez Sejm sędziom pracę i orzekanie.

Nie jest jednak wykluczone, że to tylko plotka. Być może na widok kilku radiowozów ktoś z niechętnej władzy ekipy zaczął rozpuszczać takie informacje. To mogłoby sprowadzić pod TK fanów obecnej opozycji. W tej chwili tego po prostu nie wiemy.

Święczkowski: obecność policji jest uzasadniona

Co wiemy na pewno? Jak donosi Polsat News przed siedzibą TK przy Al. Szucha pojawiło się sześć policyjnych radiowozów stołecznej komendy. Akcja służb zbiegła się w czasie z międzynarodową konferencją pt. "Prawnonaturalne fundamenty ładu konstytucyjnego", zorganizowaną z okazji 40-lecia działalności orzeczniczej TK.

Na otwarciu wydarzenia obecni byli prezes TK Bogdan Święczkowski oraz szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki. Niespodziewana mobilizacja policji wywołała natychmiastową falę spekulacji o możliwym wejściu siłowym do budynku.

Wedle samego Święczkowskiego, który rozmawiał z Wirtualną Polską, obecność policjantów w okolicach Trybunału związana jest właśnie z uroczystościami. "Dzisiaj obchody 40-lecia TK. Jest wielu znamienitych gości. Obecność policji jest zatem uzasadniona" – stwierdził prezes TK.

Warto pamiętać, że scenariusz z mundurowymi pod Szucha nie jest wcale abstrakcją. Już w czerwcu Żurek zapowiadał odbicie Trybunału Konstytucyjnego, zastrzegając jednocześnie, że resort chce to zrobić środkami prawnymi, a nie "pałką teleskopową".

Zabezpieczenie dokumentów czy reakcja na śledztwo ws. Przyłębskiej?

Do doniesień o obecności policji odniósł się na antenie Polsat News minister energii Miłosz Motyka (PSL). Choć zastrzegł, że nie chce dywagować, wskazał na prawdopodobny cel ewentualnych działań śledczych:

– Na pewno jeżeli byłyby jakiekolwiek działania policji, to wierzę, że one będą dobrze uargumentowane. Może chodzić o zabezpieczenie niektórych dokumentów, ale to jest informacja nieoficjalna. Moim zdaniem trochę się przyzwyczailiśmy do tego, że Trybunał nie działa, machamy ręką na organ, w którym leżą sprawy za miliardy złotych. Prezydent, nie odbierając ślubowania od sędziów, popełnia delikt konstytucyjny – podkreślił minister Miłosz Motyka.

Słowa o miliardach nie są przesadą. Analitycy od dawna wyliczają, że chaos z Trybunałem kosztuje nas bardzo dużo – niestabilność najważniejszej instancji konstytucyjnej przekłada się bowiem wprost na kurs złotego, koszt długu i decyzje zagranicznych inwestorów.

Zawiadomienie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

W tle ewentualnej interwencji policji pojawia się także wątek byłej prezes TK Julii Przyłębskiej. We wtorek Helsińska Fundacja Praw Człowieka skierowała do Prokuratora Generalnego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Według Fundacji Przyłębska w latach 2015–2020 miała ręcznie i bezprawnie kształtować składy orzekające tak, aby kluczowe politycznie sprawy rozstrzygali sędziowie dający gwarancję orzeczeń zgodnych z linią ówczesnej władzy. Trudno nie odnieść wrażenia, że w takich przypadkach za stołem zasiadali dokładnie ci sami sędziowie. Wrażenie to jedno, dowody to drugie – być może policja mogłaby poszukać właśnie ich.

Zawiadomienie dotyczy 176 zmian w składach orzekających, a sprawa wpisuje się w szerszą ofensywę resortu sprawiedliwości. Żurek się gotuje, aż kipi od śledztw prokuratury – minister zapowiada rozliczenia "do spodu" i równolegle informuje o kolejnych postępowaniach dotyczących ludzi poprzedniej władzy.

Niezależnie do tego, czy policja tylko zabezpiecza uroczystość w TK, czy jednak szykuje się do jakichś działań, sytuacja pokazuje olbrzymią nerwowość w sprawie polskiej praworządności. Nerwy obu stron są napięte jak postronki, do eskalacji konfliktu brakuje naprawdę niewiele. Widać też, że policja w TK, teoretycznie ostoi i opoce polskiego systemu prawnego, miałaby całkiem sporo pracy i różnych zadań.

Anatomia paraliżu. Jak powstał węzeł gordyjski w TK

Obecne napięcie jest bezpośrednią konsekwencją wydarzeń z wiosny 2026 roku, kiedy Sejm wybrał nowych sędziów TK. Prezes Bogdan Święczkowski kategorycznie odmawia dopuszczenia czworga z nich do orzekania.

Prezydent Karol Nawrocki odmówił odebrania ślubowania od czworga sędziów wybranych w marcu, powołując się na rzekome błędy proceduralne w Sejmie. W reakcji na to sędziowie ci złożyli ślubowanie bezpośrednio w Sejmie 9 kwietnia. Prezes Święczkowski uznał ten krok za bezprawny i zablokował im wstęp do składów orzekających, czekając na rozpatrzenie wniosku prezydenta ws. sporu kompetencyjnego.

Sprawa ma też wymiar międzynarodowy. W maju Trybunał w Strasburgu zdecydował ws. sędziów TK, wydając natychmiast skuteczne zabezpieczenie nakazujące polskim władzom usunięcie wszelkich przeszkód uniemożliwiających czwórce sędziów orzekanie. Do dziś nic się w tej kwestii nie zmieniło.

Lipcowa interwencja policji w gmachu przy Al. Szucha

Przypomnijmy, że policja już bywała w gmachu przy Al. Szucha. W połowie lipca funkcjonariusze interweniowali w budynku TK bezpośrednio w trakcie narady sędziów. Akcja miała wówczas na celu umożliwienie wejścia na salę obrad czwórce zablokowanych sędziów.

Wtedy obradom Trybunału zapobiegnięto poprzez ich zerwanie, a prezes Bogdan Święczkowski złożył do prokuratury zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień i niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych.

Powtórna (aczkolwiek niepotwierdzona i być może przypadkowa) mobilizacja sił policyjnych pod gmachami TK mogałby sugerować, że rząd i prokuratura nie zamierzają tolerować stanu prawnego zawieszenia, w którym kluczowa instancja konstytucyjna państwa pozostaje w praktyce sparaliżowana.

Konstytucjonaliści od miesięcy analizują zresztą, czy możliwy jest koniec rządów Święczkowskiego, bo w TK mają scenariusz, który zmienia wszystko – chodzi o zwołanie Zgromadzenia Ogólnego sędziów i zakwestionowanie podstaw powołania obecnego prezesa. Na razie jednak wniosek w tej sprawie leży w Trybunale nierozpatrzony.