Wizz Air wraca do Izraela
Samolot Wizz Air Fot. teal sun/Shutterstock

Po zakończonym sezonie wakacyjnym Wizz Air nie zwalnia tempa i na bieżąco modyfikuje swoją siatkę połączeń. Teraz węgierski przewoźnik zdecydował się na kontrowersyjny ruch: zwiększa częstotliwość lotów do kraju, którego niektórzy jego konkurenci unikają jak ognia. Zmiany dotyczą również Polski.

REKLAMA

Węgierski przewoźnik przechodzi do ofensywy na Bliskim Wschodzie. Wizz Air ogłosił rozbudowę swojej siatki połączeń do Tel Awiwu, dodając łącznie kilkadziesiąt nowych rejsów tygodniowo. Linii zależy na zagospodarowaniu luki, która powstała w wyniku wycofania się rywali.

Wizz Air wraca do Izraela. Będzie też więcej lotów z Polski

Wizz Air ogłosił powrót czterech ważnych tras na Bliski Wschód. Wznowienie będą loty do Dżuddy i Ammanu, a od 25 października 2026 ruszą również połączenia do Abu Zabi i Dubaju, z którego w 2026 roku zniknęło aż 15 mln podróżnych.

Teraz przewoźnik zabiera się za trasy do Izraela. Jak poinformował "Rynek Lotniczy", do siatki połączeń wraca pięć tras: Londyn Gatwick, Katania, Wenecja, Kluż-Napoka i Jassy (w Rumunii). Oprócz tego Wizz Air zwiększa częstotliwość lotów na innych trasach. Z Budapesztu poleci teraz do Izraela 21 razy w tygodniu, a z Mediolanu, Rzymu i Bukaresztu samoloty wystartują 14 razy w tygodniu. W Warszawie na Lotnisku Chopina nastąpi natomiast dodanie piątego rejsu (samoloty będą latać do Izraela codziennie poza wtorkiem i sobotą).

Rywalizacja o Izrael? Wizz Air zapełnia luki

Ruch Wizz Aira wykorzystuje słabość konkurencji. British Airways i Iberia planują powrót do Tel Awiwu dopiero w październiku. Niskobudżetowy przewoźnik easyJet zawiesił operacje co najmniej do końca lata 2027 roku, z Ryanair całkowicie wycofał się z Izraela. Ze względu na brak konkurencji Wizz Air może żądać dużych pieniędzy za bilety. Pojedynczy lot z Warszawy kosztuje ok. 600 zł. W Londynie ceny osiągają pułap 500 funtów.

A warto przypomnieć, że polskie MSZ całkowicie odradza podróże do Izraela. W kraju tym nadal obowiązuje najwyższy, 4. poziom ostrzeżeń, który mówi wprost – "nie jedź". Równocześnie na początku września MSZ obniżyło natomiast poziom ostrzeżenia dt. ZEA.

"W związku z w dalszym ciągu niestabilną sytuacją bezpieczeństwa przypominamy o ostrzeżeniach przed podróżami w i przez region Bliskiego Wschodu, gdzie możliwe są czasowe zamknięcia przestrzeni powietrznej oraz nagłe zawieszenia ruchu lotniczego" – czytamy na stronie Odyseusz.gov.pl. "MSZ apeluje o bezwzględne śledzenie komunikatów linii lotniczych, monitorowanie sytuacji na bieżąco oraz rejestrację każdej podróży w systemie ODYSEUSZ, co zapewni dostęp do alertów bezpieczeństwa i usprawni podjęcie interwencji w sytuacji kryzysowej".