
Krzyki przerażonych pasażerów, płacz dzieci i opadająca rogatka uderzająca w dach pojazdu. W Łodzi omal nie doszło do tragedii na przejeździe kolejowym, gdy kierowca miejskiego autobusu wjechał na tory mimo czerwonego światła.
Wydawałoby się, że w momencie, gdy z całej Polski płyną głosy piętnujące kierowców za wjeżdżanie na przejazdy kolejowe mimo zamkniętych szlabanów i czerwonych świateł, zawodowi szoferzy zachowają większą czujność. Presji postanowił nie poddawać się kierowca miejskiego autobusu w Łodzi, który wjechał między szlabany i tam utknął. Było o włos od kolejnej w ostatnich dniach tragedii.
Chwilę po tragedii "Koziołka" zawodowy kierowca zrobił dokładnie to samo
Do sieci trafiły wstrząsające kadry z wnętrza miejskiego autobusu, który zatrzymał się na przejeździe kolejowym przy ul. Edwarda. Pasażerowie w panice próbowali wydostać się z pojazdu i pomagali podnosić szlaban, by uniknąć zderzenia.
W czwartek, 10 września 2026 roku około godziny 15:00, na przejeździe kolejowym przy ul. Edwarda w Łodzi (szlak Łódź Widzew – Łódź Marysin) doszło do skrajnie niebezpiecznego zdarzenia. Kierowca miejskiego autobusu wjechał na tory, ignorując włączoną sygnalizację ostrzegawczą. Gdy pojazd znalazł się na przejeździe, rogatki zaczęły się opuszczać, a jedna z nich uderzyła w dach autobusu.
Panika, płacz dzieci i krzyki w uwięzionym autobusie
Sytuację zarejestrował jeden z pasażerów, a wstrząsające nagranie trafiło do sieci. Na filmie widać zatłoczone wnętrze pojazdu i wybuch paniki. Przerażeni pasażerowie krzyczeli do kierowcy, domagając się natychmiastowego otwarcia drzwi, by móc uciec na bezpieczną odległość. W tle słychać było płacz przestraszonych dzieci.
Zamiast sprawnego opuszczenia strefy zagrożenia, kierowca zablokował się i nie wiedział, czy jechać do przodu, czy się cofać. Widząc opadający szlaban, świadkowie i pasażerowie z zewnątrz zmuszeni byli pomóc podnieść rogatkę ręcznie, aby autobus mógł oswobodzić się z pułapki tuż przed nadjeżdżającym pociągiem. Dzięki przytomności maszynisty, który zwolnił skład, pociąg przejechał bezpiecznie.
Scenariusz z ręcznym podnoszeniem szlabanu powtarza się na polskich przejazdach zdumiewająco często, choć rozwiązanie jest banalnie proste. Rogatka to lekki, plastikowy lub drewniany element, zaprojektowany tak, by pękał pod naporem pojazdu – dlatego publicyści pytają wprost: czy wy naprawdę nie umiecie korzystać z przejazdów? Kierowca, który utknie między szlabanami, ma po prostu dodać gazu.
Zobacz także
Kolejarze grzmią o narażeniu życia, sprawa trafia na policję
Przedstawiciele PKP PLK SA nie kryją oburzenia zachowaniem kierowcy pojazdu miejskiego.
– Kierowca mógł już przejechać albo się wycofać. Stanął pod tą rogatką i nie wiedział, co ma robić, a rogatka opadła na dach. To sytuacja, która nigdy nie powinna się wydarzyć, szczególnie z udziałem zawodowego kierowcy przewożącego pasażerów. W wyniku takiego zachowania doszło do paniki wśród pasażerów – podkreśla Rafał Wilgusiak, rzecznik PKP PLK SA w Łodzi.
Całość materiału wideo z monitoringu oraz nagrań pasażerów została przekazana policji, która podejmie decyzję o konsekwencjach prawnych wobec kierowcy.
Łódzki incydent dzień po katastrofie pod Przysuchą
Do zdarzenia doszło zaledwie dobę po tragedii, która wstrząsnęła całym krajem. Wypadek pociągu w Sokolnikach Suchych, gdzie IC "Koziołek" uderzył w ciężarówkę, zakończył się wykolejeniem lokomotywy i dwóch wagonów oraz śmiercią jednej z pasażerek.
Później nastąpił zwrot w sprawie wypadku pociągu "Koziołek", bo monitoring pokazał całą prawdę – ciężarówka wjechała na przejazd mimo czerwonego światła. Rząd zapowiedział natychmiastowe zaostrzenie przepisów, w tym trzymiesięczne zatrzymanie prawa jazdy za wjazd na przejazd na czerwonym.
Reakcją środowiska kolejarskiego jest protest maszynistów, którzy zwalniają składy do 20 km/h przed każdym przejazdem. To forma nacisku na kierowców, którzy – jak pokazuje łódzki przypadek – wciąż traktują sygnalizację jako sugestię.
Podobnych zdarzeń nie brakowało zresztą także wcześniej. Wystarczy przypomnieć wypadek na przejeździe kolejowym w Nowej Suchej, gdzie kierowca ciężarówki zignorował sygnalizację i opadające rogatki, wjeżdżając wprost pod pociąg osobowy.
Reakcja MPK Łódź. Kierowca odsunięty od pracy
Do sprawy natychmiast odniosły się władze łódzkiego przewoźnika. Rzecznik MPK Łódź Piotr Wasiak określił incydent jako niedopuszczalny i zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji. MPK powołało wewnętrzną komisję do dokładnego zbadania przebiegu zdarzenia. O incydencie poinformowano policję i zarządcę infrastruktury PKP PLK.
Do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy kierowca został natychmiast odsunięty od prowadzenia pojazdów komunikacji miejskiej.
Mimo że ze wstępnej analizy monitoringu przeprowadzonej przez MPK wynika, że ostatecznie żaden z pasażerów nie odniósł obrażeń, incydent na ul. Edwarda stał się kolejnym ostrzeżeniem przed ignorowaniem sygnalizacji na przejazdach kolejowych.






