
Pojawiły się nowe ustalenia w sprawie tragicznego wypadku pociągu "Koziołek" w Sokolikach Suchych, które podważają pierwotną wersję przebiegu zdarzeń. Z monitoringu wynika, że ciężarówka wjechała przed nadjeżdżający pociąg. Ponadto w sprawie środowej katastrofy kolejowej zostało wszczęte już śledztwo, a na problem samowolki na przejazdach kolejowych zareagował także rząd.
Przypomnijmy, że tragiczny wypadek w Sokolikach Suchych miał miejsce około godziny 11:30 w środę, 9 września. Na przejeździe kolejowym doszło do zderzenia ciężarówki z rozpędzonym pociągiem InterCity relacji Lublin Główny – Szczecin "Koziołek". Siła uderzenia wyrzuciła z szyn lokomotywę i dwa pierwsze wagony. Składem jechało co najmniej 114 osób, w tym troje członków załogi. Niestety, w wyniku poniesionych obrażeń jedna z pasażerek zmarła w szpitalu. W stanie ciężkim pozostają wciąż maszynista pociągu i kierowca ciężarówki.
Przebieg katastrofy na przejeździe. Dyrektor PKP PLK o nowych doniesieniach
Pierwsze doniesienia z katastrofy wskazywały, że ciężarówka wjechała w rozpędzony pociąg na torach. W czwartek o nowych ustaleniach poinformował podczas rozmowy z dziennikarzami Włodzimierz Kiełczyński, dyrektor Biura Bezpieczeństwa PKP Polskich Linii Kolejowych.
– Samochód wjechał bezpośrednio przed nadjeżdżający pociąg, nie udzielając pierwszeństwa i nie stosując się do świateł czerwonych na sygnalizatorach – przekazał. Następnie został uderzony przez lokomotywę.
Jak dodał mężczyzna, "z ustaleń już poczynionych na podstawie monitoringu, który udało się odczytać dzisiaj w godzinach wczesnorannych, wiemy o tym, że ciężarówka wjechała od strony drogi nr 12. Nie jest jeszcze ustalone z której strony, czy od jednej czy drugiej miejscowości, z którego pasa ruchu".
Kiełczyński podzielił się także informacjami na temat przebiegu samego zderzenia, wskazując, że pociąg najprawdopodobniej uderzył w bak z paliwem. – Nie znam jeszcze szczegółów, natomiast najprawdopodobniej uderzenie było w przednią część tej wanny na wysokości zbiornika z paliwem. (...) Część ziemi przy przejeździe jest spalona, czyli nastąpił zapłon tej ciężarówki. Najprawdopodobniej było to uderzenie w bak samochodu ciężarowego – powiedział.
Opisywał również, że w momencie zderzenia lokomotywa na skutek siły uderzenia "podniosła się do góry zahaczając o jakiś element samochodu, obróciła się o 180 stopni i przewróciła się na pierwszy wagon, powodując uszkodzenie boku tego wagonu, zrywając poszycie całego wagonu". Wstępne dane z systemu GPS, zebrane jeszcze przed dokładnym sprawdzeniem czarnej skrzynki, wskazują natomiast, że skład tuż przed wypadkiem poruszał się z prędkością 117 km/h.
Zobacz także
Milionowe straty na kolei. Śledztwo prokuratury i reakcja rządu na wypadek
W czwartek 10 września Prokuratura Okręgowa w Radomiu poinformowała, że Prokuratura Rejonowa w Przysusze wszczęła śledztwo w sprawie tragicznego wypadku. Dotyczy ono "nieumyślnego sprowadzenia w dniu 09 września 2026 roku w miejscowości Sokolniki Suche gm. Wieniawa katastrofy w ruchu lądowym zagrażającej życiu i zdrowiu około 120 osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach, polegającej na wykolejeniu się pociągu pasażerskiego relacji Lublin Główny – Szczecin w wyniku zderzenia samochodu ciężarowego z tym pociągiem, następstwem czego była śmierć jednej osoby oraz powstanie obrażeń ciała u innych pasażerów i obsługi pociągu".
Na wypadek zareagował już także rząd. Rzecznik rządu Adam Szłapka zapowiedział w rozmowie z TVN24, że projekt ustawy dotyczący łamania przepisów na przejazdach kolejowych trafi na obrady Rady Ministrów już w najbliższy wtorek. – Tam ma być zasadnicze zaostrzenie. Wszyscy ci, którzy wjeżdżają na przejazd kolejowy, kiedy jest czerwone światło, będą mieli zawieszone prawo jazdy na czas określony – mówił.
Następnie rzecznik rządu podkreślał jeszcze: "Myślę, że dla zdecydowanej większości kierowców, to jest rzecz oczywista, że jest przejazd kolejowy, jest czerwone światło, po prostu zatrzymuje się i nie wjeżdżam. Ale widać, że są takie osoby, które muszą mieć bardzo drastyczną sankcję i takie rozwiązanie trzeba wprowadzić".
Warto dodać, że Anna Znajewska-Pawluk z zespołu prasowego PKP PLK w rozmowie z PAP przekazała informacje na temat poniesionych zniszczeń infrastruktury. Spółka oszacowała wstępne straty na blisko 3 miliony złotych. Do całkowitej wymiany zakwalifikowano ponad kilometr sieci trakcyjnej wraz z pięcioma słupami oraz ponad 400 metrów uszkodzonego torowiska i podkładów.






