
Policja toruje drogę nowemu rektorowi, Jarosław Kaczyński własną piersią broni byłego rektora, Michała Sopińskiego. Postronny obserwator może zapytać: po co ten raban o małą szkołę dla więziennictwa? Odpowiedź jest prosta – pokój jej rektora był ostatnim bastionem Ziobry. AWS była opoką finansową i partyjną przechowalnią stworzoną przez Zbigniewa Ziobrę i Marcina Romanowskiego.
"Dziękuję, za darmo nie pracuję" – to nieoficjalne motto człowieka, o którego gabinet toczy się dzisiaj brutalna batalia prawna i policyjna. Wyciągnięty z kapelusza protegowany Marcina Romanowskiego z robiącej niezbyt imponujące wrażenie uczelni uczynił prywatne poletko do politycznych napaści i promowania partyjnych kadr. Wojenka o Akademię Wymiaru Sprawiedliwości to nie jest jakaś wydumana potyczka. To bitwa o kluczowy bastion ziobrystów.
Od 7 do 150 milionów rocznie. Jak Ziobro i Romanowski stworzyli imperium na gruzach szkoły więziennej
W mediach społecznościowych nie brak głosów zdziwienia: po co resort sprawiedliwości i prokuratura angażują policyjne siły w spór o małą, niszową uczelnię dla kadry Służby Więziennej? Dlaczego obok barykadującego się rektora nagle wyrastają politycy PiS z Jarosławem Kaczyńskim, Mariuszem Błaszczakiem i Marią Kurowską na czele?
Odpowiedź brzmi: to nie jest spór o akademicką autonomię. Akademia Wymiaru Sprawiedliwości (AWS) była dla środowiska Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego dokładnie tym, czym dla innych frakcji stało się Collegium Humanum – taranem finansowym, partyjną przechowalnią i fabryką wpływów. Warto przypomnieć, że Collegium Humanum znowu ma kłopoty, tym razem z UOKiK, po aferze z ekspresowym rozdawaniem dyplomów MBA.
Prezes Kaczyński i posłowie opozycji nie bronią wcale autonomii naukowej, lecz spuścizny układu, który pompował publiczne pieniądze w prywatno-partyjne fundacje i nieruchomości od Warszawy po Zakopane. Milionowe dotacje z Funduszu Sprawiedliwości mieszają się z przejmowaniem luksusowych nieruchomości i fikcyjnymi etatami dla znajomych królika.
Jak zbudowano pompkę do pieniędzy. Fundusz Sprawiedliwości i dotacje
Początki z 2019 roku były niepozorne: uczelnia startowała jako Wyższa Szkoła Kryminologii i Penitencjarystyki z budżetem rzędu 7 mln zł i zadaniem kształcenia oficerów więziennictwa. Przełom nastąpił, gdy nadzór nad nią przejął wiceminister Marcin Romanowski – zaufany człowiek Ziobry.
Wówczas w uczelnię wpompowano gigantyczny strumień gotówki, m.in. z Funduszu Sprawiedliwości. W latach 2020–2021 szkoła podpisała umowy na dotacje przekraczające 26 mln zł. Ponoć (tak pisze Newsweek) do dokumentów projektowych dołączane były gotowe już wytyczne z nazwiskami politycznych znajomych z Solidarnej Polski, którzy mieli kierować projektami (na same ich wynagrodzenia poszło 1,8 mln zł).
W ciągu pięciu lat coroczny budżet uczelni napęczniał do astronomicznych 150 milionów złotych. Z ustaleń śledczych wynika, że do końca 2026 roku na same projekty do uczelni miało wpłynąć łącznie niemal 50 mln zł.
Obaj politycy, którzy zbudowali ten mechanizm, są dziś poza krajem. Marcin Romanowski namierzony był już przez policyjnych "łowców cieni" po ucieczce z Węgier, a ściga go Europejski Nakaz Aresztowania wydany w związku z 11 zarzutami, w tym przywłaszczeniem 107 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości. Sytuacja obu zbiegów wyraźnie się skomplikowała, gdy Sikorski ogłosił przełom ws. Ziobry i Romanowskiego – Budapeszt cofnął im status uchodźcy i unieważnił dokumenty podróży.
Pojawił się też wątek łączący aferę Funduszu Sprawiedliwości z kryptowalutową. Media opisały historię, w której Romanowski, Kral i wiza w Emiratach tworzą jeden ciąg zdarzeń – szef upadłej giełdy miał pomagać zbiegłemu posłowi w załatwieniu rezydencji w ZEA.
Zobacz także
Michał Sopiński. Protegowany bez dorobku i "Napoleon z Suwerennej Polski"
Kluczem do utrzymania kontroli nad tym finansowym eldorado stała się zmiana rektora. W 2023 roku dotychczasowego szefa, gen. Marcina Strzelca, zmuszono do odejścia za pomocą celowej nowelizacji ustawy. W jego miejsce przepchnięto 31-letniego dr. Michała Sopińskiego – urzędnika z ministerstwa bez znaczącego dorobku naukowego.
Wybór Sopińskiego odbył się w atmosferze prawnej samowoli. Gdy część Senatu AWS oponowała z uwagi na brak kworum, Sopiński przyniósł dwie zewnętrzne ekspertyzy prawne. Jedną z nich wydała... kancelaria Macieja Zaborowskiego (płatnego pełnomocnika Zbigniewa Ziobry), a drugą – kancelaria Waldemara G. (później zatrzymanego przez CBA za płatną protekcję).
Sopiński w kuluarach zasłynął powiedzeniem "Dziękuję, za darmo nie pracuję". Choć oficjalnie deklarował "apolityczność nauki", w mediach społecznościowych prezentował skrajne uniesienia. Donalda Tuska nazywał publicznie "pachołkiem Putina", Mariana Turskiego określał mianem "oprawcy z PZPR".
W 2023 roku rozstawił w okręgu kaliskim blisko 100 banerów ze swoim wizerunkiem (koszt: ok. 100 tys. zł), co powszechnie odebrano jako nieformalną, opłaconą z publicznych środków kampanię wyborczą do Sejmu.
Partyjna przystań. Złote etaty i nieruchomości od Zakopanego po Bałtyk
Pod rządami Sopińskiego uczelnia przekształciła się w klasyczny państwowy bastion, w którym schronienie i syte pensje znaleźli ludzie powiązani z Suwerenną Polską i obozem władzy PiS. Ciepłe posadki znaleźli tam m.in. Piotr Cieplucha (były wiceminister sprawiedliwości, sekretarz generalny Suwerennej Polski), Maria Dalkowska (córka wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS), Wojciech Sych (sędzia Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej), Urszula D. (główna podejrzana w aferze Funduszu Sprawiedliwości; wykładała... "przywódzctwo"), Martin Bożek (były asystent Mariusza Kamińskiego).
Równolegle, wykorzystując unikalne przepisy pozwalające Służbie Więziennej oddawać "zbędne" obiekty za darmo, AWS przejęła potężny majątek trwały. W jego skład weszły m.in. ośrodek wypoczynkowy Parzenica oraz pensjonat Złoty Róg w Zakopanem, obiekty w Dźwirzynie nad morzem oraz w Hajnówce, liczne lokale i mieszkania w Warszawie (m.in. przy al. Wyzwolenia, ul. Stawki, ul. Wiśniowej i w Falenicy). Uczelnia próbowała nawet przejąć zabytkową willę na Łotwie od MSZ.
Dlaczego Jarosław Kaczyński ruszył na odsiecz?
Gdy w maju 2026 roku minister sprawiedliwości Waldemar Żurek odwołał Sopińskiego (wskazując na rażące nieprawidłowości przy doktoratach, złamanie apolityczności i destrukcję aplikacji kuratorskiej), dotychczasowy rektor po prostu odmówił przekazania kluczy.
Zaryglowanie się w pokoju rektora, uniemożliwienie wejścia legalnie wyznaczonemu prof. Sławomirowi Cudakowi i ściągnięcie na korytarze liderów PiS pokazało prawdziwą stawkę tego sporu. Obrona Michała Sopińskiego to nie jest walka o akademik czy katedrę – to desperacka próba obrony jednego z ostatnich nieuszkodzonych przyczółków, z którego przez lata płynęły miliony złotych, etaty i dyplomy dla partyjnego zaplecza Zbigniewa Ziobry.
Nie bez powodu resort prowadzi dziś ofensywę na wielu frontach jednocześnie. Żurek się gotuje, aż kipi od śledztw prokuratury – od Funduszu Sprawiedliwości, przez wyjazd Ziobry do USA, po manipulowanie składami w Trybunale Konstytucyjnym. Akademia Wymiaru Sprawiedliwości w tym układzie to ostatni kawałek infrastruktury, który wciąż pozostawał w rękach poprzedniej ekipy.






