
Premier Donald Tusk zwołuje pilną odprawę z szefami resortów siłowych i przedstawicielami służb. Jak przekazało MSWiA, spotkanie ma związek z kolejnymi rosyjskimi atakami w pobliżu polskiej granicy.
"Centrum Informacyjne Rządu zawiadamia, że 13 września o godz. 17.00 premier Donald Tusk weźmie udział w odprawie z udziałem szefów MSWiA i MON oraz przedstawicielami służb" – przekazał CIR w niedzielę po południu.
Jak przekazała rzecznik MSWiA, Karolina Gałecka, odprawa ma związek z kolejnymi rosyjskimi atakami w pobliżu polskiej granicy.
Rosyjski atak w nocy. Alert RCB i F-16 w powietrzu
W nocy z 12 na 13 września 2026 Rosja przeprowadziła kolejny atak dronowy na Ukrainę. Nad ranem w regionie przygranicznym uruchomiono alerty RCB. Zagrożenie było na tyle poważne, że wojsko zdecydowało się na poderwanie maszyn F-16, śmigłowców i samolotu SAAB. Mieszkańcy informowali o wybuchach i hukach, prawdopodobnie były one jednak związane z działalnością polskiego lotnictwa – tzw. sonic boom, czyli dźwiękiem powstającym podczas lotu z prędkością naddźwiękową.
Zgodnie z informacjami Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) i MON nie doszło do naruszenia polskiej granicy, choć zagrożenie oceniano jako realne. Stąd zresztą komunikat RCB, który pojawił się o godzinie 4:41: "UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zagrożenie atakiem z powietrza. Udaj się w bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń lokalnych służb. Oczekuj dalszych komunikatów".
Alert związany z alarmem został wysłany do odbiorców w powiatach włodawskim, łęczyńskim, świdnickim, chełmskim, krasnostawskim i w mieście Chełm. Odwołano go po kilkudziesięciu minutach. Jednocześnie w województwach podkarpackim i lubelskim RCB rozsyłało wiadomości o poderwaniu polskiego lotnictwa. Alarm dla dwóch województw obowiązywał przez około pięć godzin i został wygaszony dopiero o 9:44.
Niebezpieczne incydenty tuż za granicą z Polską
Część incydentów związanych z działaniami wojskowymi miała miejsce niebezpiecznie blisko granicy z Polską.
Jak informowały Ukraińskie Koleje Państwowe, rosyjski dron uderzył w lokomotywę pociągu pasażerskiego w Jagodzinie, zaledwie 2 km od polskiej granicy. PKP Intercity potwierdziło, że do ataku doszło. Pociąg przemieszczał się pomiędzy Kijowem a Warszawą Zachodnią. Do uderzenia doszło przed przejęciem składu przez polską spółkę. "Pociągiem podróżuje 206 osób. Wśród pasażerów nie ma obywateli Polski" – czytamy w komunikacie przewoźnika.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Inny pocisk miał uderzyć jeszcze bliżej – około 800 metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin i zniszczyć ciężarówkę.
"Putin eskaluje" – tak doniesienia skomentował wicepremier Radosław Sikorski, który odbywa właśnie niezapowiedzianą wizytę w Kijowie.
Według Władysława Kosiniaka-Kamysza "Rosjanie zmieniają taktykę ataków, coraz częściej wykorzystują drony odrzutowe wypuszczane po kilka sztuk i w ten sposób absorbują ukraińską obronę".
Do sprawy odniósł się także Marcin Kierwiński, nazywając sytuację "rosyjskimi atakami terrorystycznymi". "Wydarzenia te traktujemy z najwyższą powagą. Sytuacja jest na bieżąco monitorowana. Rosja to wróg wolnego świata" – czytamy we wpisie szefa MSWiA na X.
Region województw lubelskiego i podkarpackiego systematycznie zagrożony jest działaniami Rosji na Ukrainie, a mieszkańcy przygranicznych powiatów coraz częściej budzeni są w nocy alarmami i alertami.






