Prezydent USA Donald Trump.
Donald Trump "załatwił nam" brak obniżki raty kredytu hipotecznego. Fot. Shutterstock

Miało być taniej, a jest jak zawsze. Globalne zawirowania wokół cen paliw uderzają rykoszetem w polską inflację, która znów rośnie. Jeśli czekałeś na niższy WIBOR i spadek raty kredytu, najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego brutalnie rozwieją twoje nadzieje.

REKLAMA

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce wzrosły w sierpniu o 3,4 proc. rok do roku. Winny? Przede wszystkim transport, który podrożał o ponad 11 proc. Dlaczego zdrożał transport? Bo zdrożały paliwa. Czemu zdrożały? Wiadomo: Bliski Wschód po interwencji Trumpa. Tak to geopolityka i rynki ropy zatrzasnęły drzwi do obniżek stóp procentowych w Polsce.

Inflacja znów idzie w górę. Koszty transportu eksplodowały, a o tańszych kredytach możemy zapomnieć

Paliwa w górę, wskaźniki cen w górę, a stopy procentowe ani drgną. Główny Urząd Statystyczny podał ostateczne dane o inflacji za sierpień. Choć za jedzenie płacimy nieco mniej niż rok temu, to koszty transportu i usług bezlitośnie ciągną wskaźnik inflacji w górę.

Czekałeś na jesienne posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej z nadzieją, że wreszcie ulży twojemu portfelowi? Liczyłeś, że RPP zlituje się nad kredytobiorcami i wreszcie zetnie stopy procentowe, a twój bank przyśle harmonogram z niższą ratą? Cóż, możesz podziękować Donaldowi Trumpowi i globalnej karuzeli geopolitycznej.

Efekt motyla działa tu bezbłędnie: niepewność na rynkach, cła i zawirowania windują ceny ropy, droższa ropa to droższe paliwa na polskich stacjach, a drogie paliwa windują inflację. A wyższa inflacja oznacza, że o tańszym kredycie możesz na razie tylko pomarzyć. Właśnie dostaliśmy na to dowody.

Inflacja w sierpniu. Transport wystrzelił w kosmos

Główny Urząd Statystyczny opublikował ostateczne dane dotyczące cen towarów i usług konsumpcyjnych. W sierpniu inflacja wyniosła 3,4 proc. rok do roku. W porównaniu z poprzednim miesiącem ceny wzrosły o 0,3 proc. Odczyt roczny jest dokładnie taki sam, jak wskazywał wcześniejszy, szybki szacunek GUS, natomiast w ujęciu miesięcznym jest nieznacznie niższy (szacowano 0,4 proc.).

Warto jednak zauważyć bardzo niepokojący trend. Jeszcze w lipcu inflacja wynosiła równe 3,0 proc. rdr. Skok o 0,4 punktu procentowego w zaledwie miesiąc to wyraźny sygnał ostrzegawczy.

Gdzie kryje się główny winowajca? W dystrybutorze na stacji paliw.

  • Koszty transportu wystrzeliły rok do roku aż o 11,2 proc.
  • Miesiąc do miesiąca transport podrożał o 3,5 proc.
  • Dla porównania, w lipcu dynamika kosztów transportu wynosiła odpowiednio 7,0 proc. rdr i 7,4 proc. mdm.
  • To właśnie tutaj uderza rykoszet globalnej polityki i zawirowań na rynku ropy. Kiedy tankowanie staje się luksusem, rosną koszty logistyki i dostaw absolutnie wszystkiego, co ląduje na sklepowych półkach.

    Koniec tarczy paliwowej dolał oliwy do ognia

    Nie bez znaczenia jest też decyzja rządu. Ogłaszając koniec z CPN od września, minister energii Miłosz Motyka wskazał na napięty budżet i zablokowaną w Trybunale ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych.

    Dopóki mechanizm działał, obowiązywały nowe maksymalne ceny paliw z obniżonym do 8 proc. VAT-em i marżą stacji zamrożoną na poziomie 30 groszy. Po jego wygaszeniu ceny na pylonach poszły w górę bez żadnego bufora.

    Co jeszcze drenuje nasze portfele?

    Spojrzenie w szczegółowe tabele GUS pokazuje wyraźne pęknięcie w polskiej gospodarce. Z jednej strony mamy drożejące usługi, z drugiej – minimalnie taniejącą żywność.

    Jedynym realnym hamulcowym dla inflacji była w sierpniu żywność (spadek o 0,9 proc. rdr) oraz odzież i obuwie (spadek o 2,9 proc. rdr). Niestety, potężne uderzenie kosztów transportu (wzrost o 11,2 proc.), rosnące rachunki za energię i utrzymanie domu (wzrost o 4,6 proc.) oraz drożejące usługi (wzrost o 5,6 proc.) z nawiązką zniwelowały te spadki.

    Wyrok dla kredytobiorców

    Co to wszystko oznacza w praktyce? Rada Polityki Pieniężnej z prezesem Glapińskim na czele toczy walkę o to, by inflacja wróciła do celu na poziomie 2,5 proc. Skoro w lipcu wskaźnik wynosił 3,0 proc., a w sierpniu podskoczył do 3,4 proc., to o jakimkolwiek rozluźnianiu polityki monetarnej nie ma mowy. Stopy procentowe zostaną zamrożone, wskaźnik WIBOR nie spadnie, a banki nie będą miały podstaw do obniżenia oprocentowania twojego kredytu hipotecznego.

    Ten scenariusz analitycy zapowiadali już w sierpniu. Odpowiadając na pytanie, kiedy znów spadną stopy procentowe, ekonomiści Pekao wskazywali stabilizację kosztu pieniądza co najmniej do końca 2026 roku – właśnie ze względu na ropę i napięcia na Bliskim Wschodzie.

    Wcześniejsze posiedzenia potwierdzają tę logikę. Gdy w lipcu RPP zadecydowała ws. stóp procentowych, kredytobiorcy nie odetchnęli z ulgą – to było już czwarte posiedzenie z rzędu bez zmian, a stopa referencyjna pozostała na poziomie 3,75 proc.

    Rachunek za geopolitykę płacimy w racie kredytu

    Mechanizm nie jest nowy. Już wiosną stopy procentowe pozostały bez zmian, a kredytobiorcy w Polsce zapłacili za wojnę USA-Iran – RPP wprost tłumaczyła decyzję gwałtownymi skokami na rynkach surowców.

    Jeśli więc następnym razem spojrzysz z bólem na harmonogram spłat z banku, przypomnij sobie te 11,2 proc. w rubryce "Transport". Dopóki globalne układy sił i amerykańska polityka będą trzymać w szachu rynki paliwowe, dopóty będziesz musiał płacić za ten chaos z własnej kieszeni.