Wenecja
Wenecja Fot. Prystai/Shutterstock

Nie od dziś wiadomo, że włoskie restauracje lubią doliczać przedziwne dodatki do paragonu. Tym razem okazało się to kuriozalne nawet dla samej Włoszki. Turystka odwiedziła znaną restaurację w Wenecji, a to, co zobaczyła na paragonie, wprawiło ją w śmiech.

REKLAMA

Wenecja rządzi się swoimi prawami. I chodzi tu nie tylko o pobieranie opłat od turystów jednodniowych, którą włoskie miasto wprowadziło jako pierwsze na świecie. Weneckie restauracje pozwalają sobie na sporo względem turystów, a ukryte opłaty na paragonach potrafią zdziwić nawet miejscowych. Przekonała się o tym pewna kobieta, która wybrała się do restauracji w centrum Wenecji. Jak podaje "Corriere della Sera", Simona Pera po wizycie musiała opublikować w mediach społecznościowych zdjęcie rachunku. Choć spodziewała się wysokich cen, jedna z pozycji wyjątkowo ją zaskoczyła.

Restauracja w Wenecji każe zapłacić za... muzykę

O co dokładnie chodzi? Kobieta wybrała się do Caffè Florian przy placu św. Marka i zamówiła tam dwa rogaliki (31 euro) oraz dwa drinki (34 euro). Ostateczny rachunek wynosił jednak 72 euro. Różnica wynikała z dodatkowej opłaty w wysokości 7 euro naliczonej za... oprawę muzyczną. W czasie jej wizyty przed lokalem występowała trzyosobowa orkiestra.

Kobieta podeszła do tej sprawy z dystansem, publikując zdjęcie rachunku na Facebooku. Jak powiedziała w rozmowie z "Corriere della Sera", miała świadomość, że wizyta w takim miejscu wiąże się z wydatkiem, jednak osobna zapłata za muzykę wywołała u niej po prostu śmiech. Nie jest to jedyny absurdalnie wysoki wydatek, jaki czeka odwiedzających, bo Wenecja podwyższa opłaty dla turystów także za sam wstęp do miasta.

Włochy potrafią zaskoczyć turystów

Włoskie restauracje potrafią przykrą niespodzianką zaskoczyć nieświadomych turystów, o czym przekonała się Ewa Sławińska, autorka profilu "Rzym amore mio" w mediach społecznościowych. Podczas wizyty w Rzymie zamówiła jedną porcję makaronu do podziału i poprosiła o dodatkowy talerz. Na rachunku zobaczyła dopłatę za tę usługę, której koszt był niemal równy cenie całego dania.

Lokale często traktują takie prośby jako osobną usługę i zaskakują turystów nowymi opłatami, łącząc to z obowiązkową we Włoszech opłatą za nakrycie stołu, czyli tzw. coperto.

Zasady naliczania coperto w restauracjach we Włoszech różnią się jednak w zależności od regionu i rodzaju lokalu. W Rzymie czy Florencji są powszechne, podczas gdy w Apulii coperto zakazano prawnie, a w tradycyjnych, mniej turystycznych restauracjach dodatkowe koszty pojawiają się rzadko. Najważniejsza zasada mówi, że wszystkie dopłaty muszą być zaznaczone w menu. Jeśli nie zostało to zrobione, klient nie ma obowiązku płacić. Dlatego licząc, ile kosztują wakacje we Włoszech, warto doliczyć również takie dodatki.