
Chociaż większość miłośników podróży po wakacjach wraca do pracy i szkoły, w branży lotniczej cały czas dużo się dzieje. Węgierski przewoźnik niskobudżetowy zdecydował się przetasować zimową siatkę połączeń.
Jak podaje "Fly4free", Wizz Air postanowił zredukować planowaną siatkę połączeń na sezon zimowy 2026/2027. Zmiany zostały ogłoszone podczas Capital Markets Day w Londynie, gdzie przewoźnik ogłosił ograniczenie rejsów planowanych na zimę o 5 proc. Decyzja ta podyktowana jest niestabilnością na Bliskim Wschodzie i skokiem cen paliwa lotniczego i może oznaczać skasowanie aż 8 tysięcy lotów.
Wizz Air tnie loty w cieniu drożejącego paliwa
Mimo udanego lata, węgierska linia w sezonie zimowym postanawia zwolnić. Pierwotnie Wizz Air zakładał ekspansję na poziomie 10-12 proc., co przekładałoby się na 41-42 miliony miejsc w zimowym rozkładzie. Zamiast tego pasażerowie muszą liczyć się z okrojonym rozkładem. Według wyliczeń "Fly4free" cięcia mogą oznaczać ograniczenie zimowego rozkładu o kilka tysięcy w porównaniu z zeszłym rokiem.
Już teraz widać zmiany w systemach rezerwacyjnych. Nasze wrocławskie lotnisko odczuło największe straty: z końcem października znikają rejsy do Malagi, Madrytu, Nicei i Bukaresztu, a połączenie do Kutaisi zawieszono do 2027 roku. Z rozkładu wypadają też trasy Warszawa-Genua i Modlin-Brindisi. Zawieszono też całoroczny kierunek Gdańsk-Trondheim oraz loty do Rijeki.
Zobacz także
Konflikt na Bliskim Wschodzie wpłynął na rynek lotniczy
Jednocześnie Wizz Air koncentruje swoje siły gdzieś indziej. Po długim okresie niepewności coraz więcej linii lotniczych wraca na Bliski Wschód. Węgierski przewoźnik stawia w tym zakresie odważne kroki: ogłosił już przywrócenie w sezonie zimowym 12 tras i 49 połączeń tygodniowo do Jordanii, ZEA i Arabii Saudyjskiej (w tym do Dżuddy, Ammanu, Abu Zabi i Dubaju). Z Polski poleci do Abu Zabi z dwóch lotnisk: z Katowic (od 25 października, 5 razy w tygodniu) oraz z Krakowa (od 27 października, 3 razy w tygodniu), tym samym przywracając uwielbiane trasy z naszego kraju.
Na podobne kroki decyduje się Lufthansa, która przywraca niektóre loty na Bliski Wschód. Obecnie oferuje 4 codzienne połączenia do Tel Awiwu (po dwa z Frankfurtu i Monachium). Linia uruchomi też 3 loty tygodniowo z Frankfurtu do Rijadu od 10 września, a od 25 października zaoferuje rejsy z tego samego lotniska do Ammanu.
Z tego wielkiego powrotu wyłamują się nasze narodowe linie. Jak pisaliśmy na łamach naTemat, PLL LOT zdecydowały o zawieszeniu połączeń na trasach Warszawa-Rijad oraz Warszawa-Dubaj. "Ostateczny termin oraz częstotliwość realizacji połączeń będą uzależnione od dalszej oceny sytuacji bezpieczeństwa oraz warunków operacyjnych" – brzmi komunikat LOT-u.






