
Zagraniczne kurorty zachwycają turkusową wodą i piaszczystymi plażami, ale nie wszystko złoto, co się świeci. Szybki rzut oka na badania pokaże nam, których kąpielisk najlepiej unikać.
Majorka od lat przyciąga turystów czystą wodą i zatokami jak z pocztówek. Dotyczy to nie tylko lata, bo coraz częściej Polacy wybierają wakacje we wrześniu. Popularność wyspy ma zarówno swoje plusy, jak i minusy, szczególnie dla lokalnej społeczności. Na łamach naTemat pisaliśmy już o problemie nadmiernej turystyki, która winduje ceny na wyspie i wpływa na rynek mieszkaniowy. Niektórzy w branży proponują wobec tego całkowitą zmianę kursu i przyciągnięcie więcej bogatych turystów nie z Europy, a ze Stanów Zjednoczonych.
Chociaż wielu podróżnych odwiedza Majorkę dla jej natury, badania pokazują coś, o czym nie mówi się na pierwszych stronach folderów biur podróży. Choć całościowo Hiszpania wypada świetnie w badaniach czystości wód morskich (ponad 90 proc. z nich uzyskało ocenę doskonałą), to jej popularna wyspa zmaga się z pewnymi problemami.
Bakterie w popularnych kurortach. Jest raport EEA
Z raportu Europejskiej Agencji Środowiska (EEA), która zbadała ponad 22 tysiące kąpielisk na całym kontynencie w 2025 roku, wynika, że niektóre miejsca na Majorce nie spełniły minimalnych norm. Jak podaje "Mayorca Daily Bulletin", testy skupiające się na wykrywaniu bakterii E. coli i paciorkowców kałowych wykazały wysokie stężenia w rejonach Pollensa i Santanyí. Ich obecność jest związana ze spływami z pól uprawnych i ściekami.
Sytuacja doprowadziła już do protestów w zatokach Pollensa. Działacze organizacji Arrels Marines biją na alarm i informują, że za zły stan wód odpowiadają stara infrastruktura i nielegalne kotwiczenie łodzi.
Zobacz także
Woda to jednak niejedyne zmartwienie w Hiszpanii. Osobną kwestią pozostaje zaśmiecenie wybrzeża w ogóle. W badaniu firmy InsureandGo Hiszpania zajęła drugie miejsce w rankingu krajów, których plaże turyści postrzegają jako najbardziej zanieczyszczone (zdobyła 12 proc. głosów ankietowanych, ustępując jedynie Anglii z wynikiem 45 proc.).
Na samej Majorce turyści najczęściej skarżą się na dwa punkty. Jest to Delta Beach, gdzie turyści zgłaszają problem szkła i plastiku (nic dziwnego, że Majorka chce surowiej karać turystów), a także Can Pere Antoni, czyli miejska plaża, która regularnie zmaga się ze śmieciami ze względu na sąsiedztwo stolicy i nadmierną turystykę.
Jak na tym tle wypada Europa?
Według EEA największy problem, jeśli chodzi o jakość wód, ma Albania, gdzie 23 proc. kąpielisk uznano za problematyczne ze względu na wysoki poziom zanieczyszczeń. Nasz kraj niestety również nie ma się tutaj czym pochwalić. Zestawienie EEA pokazało, że polskie kąpieliska są w złym stanie – znajdujemy się zaledwie kilka miejsc nad Albanią.

Na szczęście na ogół europejskie akweny są dziś znacznie bezpieczniejsze dla pływających niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Zarówno na wybrzeżach Atlantyku, jak i Morza Śródziemnego średnia jakość wód w większości kąpielisk oceniana jest jako doskonała, co sugeruje, że jako kontynent dokonaliśmy sporego postępu.






