
Polskie wojsko po raz kolejny poderwało lotnictwo i postawiło systemy obrony powietrznej w stan gotowości. To reakcja na rosyjski atak z użyciem odrzutowych dronów na Ukrainę.
"W związku z uderzeniami wykonywanymi przez Federację Rosyjską za pomocą odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych na terytorium Ukrainy rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej" – przekazało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) po godzinie 9:00 w sobotę 19 września.
Wojsko "uruchomiło niezbędne siły i środki" pozostające w dyspozycji Centrum Operacji Powietrznych (Dowództwa Komponentu Powietrznego). W stan gotowości zostały postawione również naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego.
DORSZ po raz kolejny uruchamia lotnictwo
"Działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej oraz jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów" – czytamy w komunikacie Dowództwa. DORSZ monitoruje sytuację, a jego siły "pozostają w gotowości do natychmiastowej reakcji".
Komunikatowi DORSZ nie towarzyszył alert RCB. W ostatnich dniach polskie lotnictwo było wielokrotnie podrywane:
Interwencja z 19 września jest więc piątą z rzędu. Lotnictwo w tym miesiącu było podrywane także:
Warto zaznaczyć, że DORSZ każdorazowo informuje o aktywacji wojskowego lotnictwa oraz odpowiednich sił. "Celem takich komunikatów jest również bieżące informowanie i uspokojenie mieszkańców rejonów, w których prowadzone są działania wojska".
Operacjom tego typu często towarzyszą alerty RCB, a w przypadku bezpośrednich zagrożeń także syreny alarmowe.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Rosyjskie eskalacje przekraczają kolejne granice
Rosja wykonała niedawno kilka ataków, które uderzyły w cele bardzo blisko polskiej granicy. Mowa tu m.in. o ataku na pociąg linii Kijów-Warszawa (zaledwie 2 kilometry od Polski), a także na ciężarówkę znajdującą się kilkaset metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.
"Rosjanie zmieniają taktykę ataków, coraz częściej wykorzystują drony odrzutowe wypuszczane po kilka sztuk i w ten sposób absorbują ukraińską obronę" – wyjaśniał wtedy Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON.
Polityk opublikował 3 września oświadczenie w sprawie rosnącego zagrożenia ze strony Rosji, w którym nawiązał do prowokacji i aktów agresji: "Zwiększamy aktywność naszych sił powietrznych, w tym samolotów F-16 oraz śmigłowców". Szef MON informował wtedy również, że prowokacje "przybierają różne formy i niosą zagrożenie w miejscach, które do tej pory były uważane za bezpieczne. W związku z tym wzmacniane są systemy szybkiego reagowania na terenie całej Polski, a nie tylko najbardziej narażonych województw przygranicznych.






