Polskie myśliwce w powietrzu
Polska po raz piąty z rzędu podrywa lotnictwo. Fot. Shutterstock

Polskie wojsko po raz kolejny poderwało lotnictwo i postawiło systemy obrony powietrznej w stan gotowości. To reakcja na rosyjski atak z użyciem odrzutowych dronów na Ukrainę.

REKLAMA

"W związku z uderzeniami wykonywanymi przez Federację Rosyjską za pomocą odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych na terytorium Ukrainy rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej" – przekazało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) po godzinie 9:00 w sobotę 19 września.

Wojsko "uruchomiło niezbędne siły i środki" pozostające w dyspozycji Centrum Operacji Powietrznych (Dowództwa Komponentu Powietrznego). W stan gotowości zostały postawione również naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego.

DORSZ po raz kolejny uruchamia lotnictwo

"Działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej oraz jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów" – czytamy w komunikacie Dowództwa. DORSZ monitoruje sytuację, a jego siły "pozostają w gotowości do natychmiastowej reakcji".

Komunikatowi DORSZ nie towarzyszył alert RCB. W ostatnich dniach polskie lotnictwo było wielokrotnie podrywane:

  • 18 września – około godziny 7:20 rano.
  • 17 września – około południa.
  • 16 września – około godziny 7:00 rano.
  • 15 września – około godziny 3:00 w nocy.
  • Interwencja z 19 września jest więc piątą z rzędu. Lotnictwo w tym miesiącu było podrywane także:

  • 13 września – około godziny 4:00 rano.
  • 12 września – około godziny 15:00.
  • 10 września – około godziny 6:45 i 7:30 rano.
  • 8 września – około godziny 3:00 w nocy.
  • 6 września – około godziny 13:15, wówczas poderwany został jednak tylko śmigłowiec.
  • Warto zaznaczyć, że DORSZ każdorazowo informuje o aktywacji wojskowego lotnictwa oraz odpowiednich sił. "Celem takich komunikatów jest również bieżące informowanie i uspokojenie mieszkańców rejonów, w których prowadzone są działania wojska".

    Operacjom tego typu często towarzyszą alerty RCB, a w przypadku bezpośrednich zagrożeń także syreny alarmowe.

    Dalsza część artykułu poniżej.

    Rosyjskie eskalacje przekraczają kolejne granice

    Rosja wykonała niedawno kilka ataków, które uderzyły w cele bardzo blisko polskiej granicy. Mowa tu m.in. o ataku na pociąg linii Kijów-Warszawa (zaledwie 2 kilometry od Polski), a także na ciężarówkę znajdującą się kilkaset metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.

    "Rosjanie zmieniają taktykę ataków, coraz częściej wykorzystują drony odrzutowe wypuszczane po kilka sztuk i w ten sposób absorbują ukraińską obronę" – wyjaśniał wtedy Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON.

    Polityk opublikował 3 września oświadczenie w sprawie rosnącego zagrożenia ze strony Rosji, w którym nawiązał do prowokacji i aktów agresji: "Zwiększamy aktywność naszych sił powietrznych, w tym samolotów F-16 oraz śmigłowców". Szef MON informował wtedy również, że prowokacje "przybierają różne formy i niosą zagrożenie w miejscach, które do tej pory były uważane za bezpieczne. W związku z tym wzmacniane są systemy szybkiego reagowania na terenie całej Polski, a nie tylko najbardziej narażonych województw przygranicznych.