
Szlifierka poszła w ruch, znak SCT został efektownie "ścięty", a wszystko uwieczniły kamery. Akcja Grzegorza Brauna i Michała Klimka miała być mocnym symbolem sprzeciwu wobec Strefy Czystego Transportu. Problem w tym, że internauci szybko zauważyli pewien szczegół.
W Krakowie doszło do kolejnego "happeningu" wyborczego w wykonaniu m.in. Grzegorza Brauna. Polityk odbył wizytę w Krakowie, by umocnić poparcie dla kandydata jego partii – Michała Klimka – w wyborach na prezydenta miasta.
Jedną z kwestii, która budziła w ostatnim czasie spore kontrowersje w Krakowie, jest wprowadzenie Strefy Czystego Transportu. Politycy Konfederacji Korony Polskiej (KPP) zdecydowali się w swoim stylu dać wyraz niezadowoleniu wobec ekologicznych standardów. W ruch poszedł profesjonalny sprzęt, a znak z logiem strefy szybko został zlikwidowany.
Jak zauważyli internauci, jest jednak z tym pewien problem. Ścięty został nie znak, a atrapa, którą wcześniej przymocowano do barierek... plastikowymi "trytytkami".
O tym, że do "zdemontowania" nie doszło, poinformowała rzeczniczka MSWiA – Karolina Gałecka. Ironicznie nazwała Grzegorza Brauna "bohaterem naszych czasów". "Najpierw sam przykręcił znak na trytytki, a potem uroczyście 'zdemontował' go piłą przed kamerą" – relacjonuje przedstawicielka resortu Marcina Kierwińskiego.
Dlaczego Grzegorz Braun i Michał Klimek ścięli znak SCT?
Do sprawy odniósł się jeden z bohaterów krążącego po sieci nagrania – kandydat na prezydenta z ramienia Konfederacji Korony Polskiej. "Ten ścięty znak jest jaskrawym symbolem sprzeciwu wobec narzuconych nam z Brukseli rozwiązań, które ograniczają swobodę mieszkańców i przyjezdnych" – czytamy we wpisie polityka na platformie X.
Michał Klimek po akcji "ścinania SCT" złożył podziękowania sympatykom partii, którą reprezentuje, a także... Januszowi Korwinowi Mikkemu, szefowi partii KORWiN. Były poseł regularnie gości na wydarzeniach organizowanych przez KKP. W happeningu Michała Klimka nie wziął udziału. Być może dlatego, że – jak on sam deklaruje (choć internauci mają pewne wątpliwości) – przebywał niedawno z wizytą w Moskwie.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Sprawa ma jednak pewne drugie dno. Możliwe, że jednym z powodów, dla których Michał Klimek zdecydował zwrócić na siebie uwagę w iście "braunowskim" stylu, jest to, że polityk nie został zaproszony do (kolejnej już) debaty pomiędzy kandydatami na prezydenta Krakowa. W tym konkretnym wypadku mowa o "Śniadaniu u Rymanowskiego", w którym pojawi się Aleksandra Owca, Daria Gosek-Popiołek, Monika Piątkowska, Michał Drewnicki i Łukasz Gibała. Polityk wielokrotnie wyrażał ubolewanie z tego powodu we wpisach na X.
Poza Michałem Klimkiem zaproszony nie został także Sławomir Pietrzyk z Socjaldemokracji Polskiej. Konfederacja Korony Polskiej skierowała wobec pominięcia kandydata oficjalny sprzeciw do stacji, na której odbędzie się transmisja z wydarzenia.
Wybory w Krakowie już za tydzień
24 maja w wyniku referendum odwołany został Aleksander Miszalski. Za odwołaniem polityka opowiedziało się aż 171 581 mieszkańców. W jego obronie stanęło 3 631 głosujących. Donald Tusk podjął decyzję, że I tura wyborów odbędzie się już za tydzień – w niedzielę 27 września.
Obecnie w sondażach przodują Łukasz Gibała i Monika Piątkowska. Od północy 26 września w mieście będzie obowiązywała cisza wyborcza.






