Kara dla Chińczyka za robienie zdjęć na Lotnisku Chopina
Robił nielegalne zdjęcia na Lotnisku Chopina. Obywatel Chin szybko ukarany przez służby Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Lotnisko Chopina jako największy port w Polsce niezmiennie cieszy się dużym zainteresowaniem podróżnych. I choć większość z nich zachowuje się tam odpowiednio, to w zasadzie w każdym tygodniu znajdzie się ktoś, kto postanowi przetestować czujność służb. Tak było m.in. w przypadku podróżnego-fotografa.

REKLAMA

Od początku roku Straż Graniczna interweniowała ponad 50 razy na samym Lotnisku Chopina. Oznacza to, że średnio więcej niż jeden pasażer sprawia problemy każdego tygodnia. W miniony weekend było ich dwóch. Serię rozpoczął obywatel Chin, który nie potrafił rozstać się z aparatem w telefonie. Później konieczna była jeszcze interwencja w sprawie obywatela Izraela.

Robił zdjęcia na Lotnisku Chopina mimo zakazu. Służby wkroczyły do akcji

O niepokojącym zajściu poinformował Nadwiślański Oddział Straży Granicznej, który niedawno informował też o dziwnym zachowaniu Ukrainki na Lotnisku Chopina. W komunikacie przekazano, że obywatel Chin postanowił zignorować obowiązujące na lotnisku zasady i mimo wyraźnego oznaczenia fotografował strażników podczas kontroli paszportowej. Na reakcję służb nie musiał długo czekać.

Strażnicy graniczni błyskawicznie zjawili się na miejscu i ukrócili jego fotoreporterskie zapędy. Za robienie zdjęć w niedozwolonej strefie otrzymał 500 zł mandatu. Musiał usunąć także wszystkie nielegalnie zrobione zdjęcia.

Kwestia fotografowania na lotnisku jest niezwykle istotna, ponieważ ma związek z bezpieczeństwem portu, a także podróżnych. Robienie zdjęć jest surowo zabronione m.in. w strefie kontroli bezpieczeństwa, gdzie zakazane jest np. fotografowanie i nagrywanie urządzeń służących do skanowania bagażu. Za takie przewinienia grożą mandaty, a w skrajnych przypadkach podróżny może pożegnać się z dalszym lotem. Zresztą fotografowie muszą uważać także w samolotach, bo nie w każdym można swobodnie robić zdjęcia.

Agresywny podróżny z Izraela. Miał sporo szczęścia, że pozwolono mu lecieć

Miłośnik fotografii z Chin nie był jedynym problematycznym turystą na Lotnisku Chopina w miniony weekend, choć to i tak nic w porównaniu z czterema gagatkami, którzy wywołali plagę interwencji jednego dnia. Wiele problemów, przede wszystkim załodze, sprawił obywatel Izraela, który leciał do Polski z Kiszyniowa w Mołdawii.

Kiedy pasażer zaczął zachowywać się głośno, odmawiał zajęcia miejsca i zapięcia pasów, a także ignorował polecenia załogi, ta postanowiła poinformować służby. Do listy jego przewinień dołączyło zaczepianie innych podróżnych oraz utrudnianie pracy personelowi pokładowemu. Po zobaczeniu funkcjonariuszy wchodzących do samolotu podróżny nagle spotulniał.

"Po wylądowaniu samolotu do akcji wkroczyli funkcjonariusze z Grupy Interwencji Specjalnych PSG Warszawa-Okęcie. Mężczyzna został wezwany do zachowania zgodnego z prawem i poinformowany o konsekwencjach niewykonywania poleceń. Dobrowolnie opuścił pokład i w asyście funkcjonariuszy udał się do pomieszczeń służbowych" – przekazała Straż Graniczna.

Ostatecznie obywatel Izraela opuścił pomieszczenia Straży Granicznej z mandatem w wysokości 500 zł. Dodatkowo w planach miał dalszą podróż, której mu nie udaremniono. Mimo niewłaściwego zachowania na wcześniejszym rejsie pozwolono mu wsiąść na pokład kolejnego samolotu. A nie wszyscy mają tyle szczęścia.