
Koalicja Obywatelska ma nad PiS taką przewagę, że do utworzenia rządu wystarczy jej porozumienie z Lewicą. Koalicyjna większość wisiałaby jednak na włosku 1 mandatu. Najnowszy sondaż wskazuje, że jedynym prawdziwym wygranym ostatnich tygodni jest Grzegorz Braun, którego ugrupowanie notuje potężny skok poparcia. O PSL i Trzeciej Drodze możemy zapomnieć.
231 mandatów dla KO i Lewicy to niby większość, ale oznaczałoby rządzenie na krawędzi poparcia. Z kolei cała pofragmentowana prawica nie jest w stanie zebrać większości nawet we czwórkę. W najnowszym sondażu tradycyjne partie tracą na rzecz najbardziej radykalnych haseł.
Polacy dawno nie byli tak podzieleni. Sejmowy pat i gigantyczny wzrost skrajnej prawicy
Wynik 10,9 proc. dla Konfederacji Korony Polskiej to największy wzrost w najnowszym badaniu. W tym samym czasie partia Jarosława Kaczyńskiego traci kolejne punkty. Innym wystarczą dwa spóźnienia na głosowanie, by rząd przegrał kluczową ustawę, a o odrzucaniu weta prezydenta mogą zapomnieć. Trzecia Droga przestaje istnieć w Sejmie, Morawiecki ledwo przekracza próg, a Braun zyskuje ponad 4 punkty procentowe w dwa tygodnie.
Gdyby przyszłoroczne wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, utworzenie jakiegokolwiek stabilnego rządu graniczyłoby z cudem. Najnowszy sondaż United Surveys by IBRiS dla wp.pl (przeprowadzony w dniach 18–20 września 2026 r.) pokazuje obraz sceny politycznej, na której tradycyjne ugrupowania słabną lub balansują na granicy przetrwania, a w siłę rosną wyłącznie najradykalniejsze skrzydełka.
W tym politycznym krajobrazie zadowolony może być dzisiaj właściwie tylko jeden człowiek: Grzegorz Braun.
Eksplozja Brauna i zjazd PiS-u
Największą sensacją badania jest potężny wzrost Konfederacji Korony Polskiej. Ugrupowanie Grzegorza Brauna zyskało w zaledwie dwa tygodnie aż 4,1 pkt proc., osiągając wynik 10,9 proc. Dystans dzielący go od głównej Konfederacji (Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka) skurczył się z ponad 8 punktów do zaledwie 2 pkt proc.
Trend ten zapowiadali analitycy już latem. Marcin Duma przekonywał wtedy, że Konfederacje rosną w siłę, a PiS sam zgotował sobie ten los, oddając radykalnym formacjom kolejne grupy wyborców.
Szczególnie widoczne jest to wśród najmłodszych. Badacze od dawna zwracają uwagę, że to koniec stereotypu młodego wyborcy – obojętnego i lewicującego. Dziś to właśnie osoby w wieku 18–29 lat są najbardziej zaangażowane i napędzają zwrot na prawo, także w stronę Brauna.
W tym samym czasie Prawo i Sprawiedliwość notuje kolejny spadek. Z wynikiem 17,2 proc. (-2,0 pkt proc.) partia Jarosława Kaczyńskiego traci do prowadzącej Koalicji Obywatelskiej aż 14,3 pkt proc. To zresztą nie jest dno – nowy sondaż, 16,5 proc. i koszmar PiS pokazywał kilka tygodni temu wynik jeszcze niższy.
Pełne wyniki sondażu (United Surveys dla WP)
Zobacz także
Matematyka Sejmu. Władza na krawędzi brzytwy
Przeliczenie tych wyników na mandaty metodą D'Hondta pokazuje całkowity paraliż decyzyjny. Jedynym wyobrażalnym dzisiaj scenariuszem rządowym deklarującym chęć współpracy jest koalicja KO i Lewicy, które łącznie zdobywają 231 mandatów.
To jednak większość matematycznie idealna, ale politycznie dramatyczna – wystarczy choroba dwóch posłów lub drobny bunt na pokładzie, by rząd przegrywał kluczowe głosowania. O jakimkolwiek przełamywaniu weta prezydenckiego (wymagającego 276 głosów) nie ma nawet mowy – brakuje aż 45 mandatów.
Prawica, która nie zmieści się przy jednym stole
Z kolei strona prawicowa przypomina całkowicie rozbitą układankę. Nawet gdyby w jednym rządzie zasiedli Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Sławomir Mentzen i Grzegorz Braun, to ich wspólny blok uzbierałby zaledwie 229 mandatów – o dwa za mało, by przejąć władzę. Biorąc pod uwagę ich obecne relacje, pokłóciliby się zanim zdołaliby usiąść przy jednym stole.
Sygnały takiego rozwoju sytuacji pojawiały się od miesięcy. Konfederacja tnie więzi z PiS – ogłaszali jej liderzy w lipcu, zapowiadając, że wspólnego zwycięstwa z partią Kaczyńskiego nie będzie.
Były premier ma z kolei swoją własną kalkulację. Choć dziś ledwo przekracza próg, w nowym sondażu Morawiecki szedł po swoje, a jego formacja mogła w pewnych konfiguracjach stać się języczkiem u wagi przy tworzeniu przyszłego rządu.
Śmierć Trzeciej Drogi i triumf radykalizmu
Sondaż przynosi też wyrok na dotychczasową Trzecią Drogę. Polska 2050 szoruje po dnie z wynikiem 0,5 proc., a PSL z wynikiem 3,8 proc. ląduje daleko pod progiem wyborczym. Wyborcy zmęczeni centrowymi kompromisami albo odpływają do KO i Lewicy (+2,2 pkt proc.), albo szukają ucieczki w radykalnej retoryce Korony Polskiej.
Polska scena polityczna stała się terenem pełnej atomizacji. Rządzenie na styk, brak możliwości uchwalania trudnych reform i pnący się w górę wskaźnik poparcia dla Grzegorza Brauna to zwiastun nadchodzących, wyjątkowo burzliwych miesięcy przy ulicy Wiejskiej.






