tankowanie auta
Ceny paliw jednak nie dobiją do 10 zł. Saudyjczycy odblokowali rurociąg Fot. erwin bosman / Pixabay

Wstrzymanie przesyłu odpowiadającego za 5 proc. światowej podaży ropy wywołało nerwowość na stacjach paliw. Dziś Arabia Saudyjska odkręca kurki. Sprawdzamy, jak szybko ta decyzja przełoży się na niższe rachunki za tankowanie.

REKLAMA

Po dziewięciu dniach paraliżu i skoku cen na światowych giełdach Arabia Saudyjska wznowiła przesył ropy kluczowym rurociągiem Wschód-Zachód. Czy to koniec ostatnich podwyżek i kiedy polscy kierowcy odczują ulgę przy dystrybutorach?

Zapalnik ostatnich podwyżek zneutralizowany. Saudyjski ropociąg znów działa

Dronowy atak z 13 września odciął port Janbu i wywołał turbulencje na rynku paliw. Po naprawie uszkodzeń rurociąg Wschód-Zachód wraca do pracy. Choć ruch na razie jest ograniczony, widmo trwałego deficytu znika.

To właśnie wstrzymanie przesyłu saudyjskim rurociągiem Wschód-Zachód było bezpośrednim impulsem, który w ostatnich dniach wywołał podwyżki cen paliw na światowych giełdach, a w konsekwencji na polskich stacjach. Mowa o tych ostatnich, bo paliwa drożeją w zasadzie od samego początku ostatniej odsłony amerykańsko-irańskiego konfliktu.

Ta kluczowa instalacja licząca około 1,2 tys. kilometrów została wyłączona 13 września 2026 r. w wyniku uszkodzeń spowodowanych atakiem dronowym przypisywanym irackim bojówkom połączonym z Iranem.

Przed atakiem rurociągiem tłoczono od 2,6 mln do nawet 5 mln baryłek ropy dziennie, co stanowiło aż 4–5 proc. globalnej podaży surowca. Nagle z rynku zniknął szlak pozwalający omijać niestabilny rejon Cieśniny Ormuz i kierować ropę bezpośrednio do portu Janbu nad Morzem Czerwonym. Taki ubytek w światowym bilansie natychmiast wywołał nerwowość i nałożył na ceny ropy tzw. premię za ryzyko geopolityczne.

Bliski Wschód w polskich portfelach

Konflikt w regionie od miesięcy uderza w polskie gospodarstwa domowe nie tylko przy dystrybutorze. Już wiosną stopy procentowe pozostały bez zmian, a kredytobiorcy w Polsce zapłacili za wojnę USA-Iran – RPP wprost wskazywała skoki cen surowców jako powód wstrzymania obniżek.

Wrześniowy wstrząs nałożył się przy tym na krajowe decyzje. Ogłaszając koniec z CPN od września, minister Motyka wskazał na budżet i zablokowaną ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków – w efekcie globalny impuls trafił na stacje bez żadnego bufora.

Przełom w Arabii Saudyjskiej. Ropa znów płynie

22 września agencja Reuters poinformowała, że koncern Saudi Aramco wznowił pracę rurociągu, co umożliwia ponowny start eksportu surowca z portu Janbu.

Informacje te pokrywają się z wcześniejszymi zapowiedziami polskiego ministra energii Miłosza Motyki, który po rozmowach z przedstawicielami Królestwa Arabii Saudyjskiej wskazywał, że usunięcie usterek i powrót do pracy potrwa kilkanaście dni.

Kiedy zobaczymy niższe ceny na stacjach paliw?

Wznowienie przesyłu zdejmuje z giełd presję deficytową, co otwiera drogę do korekty cen w dół. Proces ten nie zachodzi jednak z dnia na dzień. Ceny ropy naftowej na giełdach (np. Brent) reagują na informacje o odblokowaniu dostaw w ciągu kilku godzin, redukując narzut wywołany paniką.

Spadki z giełd światowych przekładają się na cenniki hurtowe polskich rafinerii (np. Orlenu) z kilkudniowym opóźnieniem. Z kolei właściciele stacji paliw najpierw muszą sprzedać paliwo zakupione wcześniej po wyższych cenach hurtowych. Dlatego realny efekt dla portfela kierowców pojawia się zazwyczaj po upływie od 7 do 14 dni od pełnego udrożnienia dostaw.

Dla porównania: w czasie działania rządowego mechanizmu obowiązywały nowe maksymalne ceny paliw, wyliczane na podstawie obniżonego VAT i zamrożonej marży stacji. Gdy w sierpniu Tusk przywracał CPN, koszmarne ceny znikały ze stacji, ale na krótko – program działał raptem dwa tygodnie. Rację mają ci, którzy twierdzą, iż paliwa drożeją w zasadzie z godziny na godzinę, tanieją zaś tygodniami.

Kierowcy dobrze pamiętają, co działo się po wygaszeniu pierwszej wersji tarczy. Już w lipcu ceny paliw poszły w kosmos, a analitycy ostrzegali, że bez wsparcia nie każdego będzie stać na regularne tankowanie.

Z racji tego, że początkowy wolumen tłoczenia ropy w saudyjskim rurociągu jest na razie niewielki, rynek potrzebuje chwili na złapanie pełnej płynności. Jeśli nie dojdzie do kolejnych incydentów w rejonie Bliskiego Wschodu, pierwszego wyhamowania podwyżek oraz delikatnych obniżek na polskich stacjach benzynowych można spodziewać się na przełomie września i października.