Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych
Sikorski znów zabłysnął. Całe ONZ słuchało jak chłostał Ławrowa. "Siergieju..." Fot. KPRM / Flickr

To już tradycja: kiedy Radosław Sikorski staje na podium Rady Bezpieczeństwa ONZ, delegacja z Moskwy bierze głęboki oddech i szykuje się na najgorsze. Szef naszej dyplomacji znów bezwzględnie zmiażdżył kłamstwa Siergieja Ławrowa, zaproponował wspólne wybory w Rosji i Ukrainie, a na koniec wysłał bezpośrednią wiadomość do Władimira Putina.

REKLAMA

Radosław Sikorski na forum ONZ po raz kolejny udowodnił, że potrafi w kilka minut zdemolować wielomiesięczną narrację Kremla. Szef polskiej dyplomacji nie tylko obalił rosyjską propagandę, ale i rzucił wyzwanie: przeprowadzenie uczciwych wyborów prezydenckich w obu państwach pod międzynarodowym nadzorem.

"Wszyscy wiedzą, że panikujecie"

Gdy Radosław Sikorski zabiera głos na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku, na sali zapada cisza, a delegacja z Moskwy truchleje. Szef polskiej dyplomacji przyzwyczaił już światową opinię publiczną do tego, że rosyjskie kłamstwa zwalcza nie dyplomatyczną nowomową, lecz skalpelem faktów i ciętą ripostą.

Świat pamięta jego kultowe już wystąpienie z lutego 2024 roku, gdy rozmontował propagandowe wywody rosyjskiego ambasadora Wasilija Niebienzi, przypominając całemu światu, że Rosja nie jest żadną ofiarą, lecz podupadającym, krwawym imperium, które po prostu nie zdołało się zdekolonizować.

Podczas najnowszego posiedzenia w Nowym Jorku Sikorski wszedł w bezpośrednią polemikę z szefem rosyjskiego MSZ, Siergiejem Ławrowem.

Wyzwanie: uczciwe wybory w obu państwach

Sikorski nie zwlekał ani chwili i od razu odniósł się do słów rosyjskiego ministra, który po raz kolejny próbował budować fałszywą narrację o wydarzeniach z przeszłości.

– Minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej wymienił mnie z imienia i nazwiska, więc czuję, że muszę przede wszystkim udzielić odpowiedzi – rozpoczął szef MSZ Radosław Sikorski podczas debaty na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Gdy Ławrow nazwał wydarzenia z 2014 roku w Kijowie "krwawym zamachem stanu", Sikorski sprowadził go na ziemię osobistym świadectwem – był przecież wówczas bezpośrednio w stolicy Ukrainy wraz z ministrami z Niemiec i Francji jako mediator porozumienia.

Byłem tam rzeczywiście wraz z ministrami spraw zagranicznych Niemiec i Francji i nie doszło do żadnego zamachu stanu – zdziwił się Sikorski.

Kiedy szef rosyjskiej dyplomacji powrócił do wyświechtanej zgranej płyty o "nazistach" rzekomo rządzących w Kijowie oraz podważał mandat prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, Radosław Sikorski wyprowadził ripostę, proponując rozwiązanie, którego Kreml boi się najbardziej.

– Rosyjskie wybory do Dumy również spotkały się z krytyką jako niewystarczająco demokratyczne. Jest na to sposób. Proponuję, aby tego samego dnia zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie odbyły się demokratyczne wybory prezydenckie pod międzynarodowym nadzorem – oznajmił szef MSZ.

Propozycja padła kilka dni po głosowaniu do Dumy Państwowej. Gdy Rosjanie szli do urn, z listy wyborczej usunięto jedyną legalnie działającą partię sprzeciwiającą się wojnie, a próg przekroczyły wyłącznie ugrupowania w pełni lojalne wobec Kremla.

"Sądzicie, że możecie wygrać?"

W dalszej części przemówienia polski minister przeszedł do bezlitosnego punktowania militarnych, społecznych i gospodarczych kosztów trwającej już ponad cztery lata pełnoskalowej agresji. Sikorski nie gryzł się w język, nazywając działania Moskwy po imieniu.

Rosja celowo atakuje ukraińską ludność cywilną, pasażerów pociągów, ulicznych sprzedawców, a nawet rowerzystów. Elektrownie, fabryki i centra handlowe. Port w Odessie, który – jak już wspomniano – zazwyczaj eksportuje 50 milionów ton zboża do Afryki i Azji – mówił. Przypomniał, że Rosja odpowiada za "ataki cybernetyczne, sabotaż, tajne operacje i presję militarną".

Przykładów nie trzeba szukać daleko. Kilkanaście dni temu rosyjski dron uderzył w pociąg Kijów-Warszawa zaledwie dwa kilometry od polskiej granicy.

Zamiast jednak powielać czyste opisy cierpienia, Sikorski obnażył strategiczną bezradność Władimira Putina.

– Nie są to odosobnione przypadki. To powtarzający się schemat. Rosja eskaluje konflikt, ponieważ jej przywódcy wpadają w panikę – wypalił.

– Po ponad czterech latach bezsensownej wojny kolonialnej Władimir Putin nie osiągnął nic. Kończą mu się żołnierze i zasoby, a potrzebuje pretekstu, by zmobilizować siły do tej niepotrzebnej wojny. Zabił lub ranił 1,5 miliona Rosjan. Miliony Ukraińców i innych Europejczyków są coraz bardziej zagrożone – podkreślił minister.

Punktem kulminacyjnym przemówienia było zderzenie mitu o "potędze militarnej Rosji" ze wskaźnikami gospodarczymi.

Od ponad 12 lat próbujecie podbić Donbas, a od ponad czterech – Kijów. Powstrzymała was bohaterska Ukraina, kraj o PKB wynoszącym jedną dziesiątą PKB Rosji. A Polska ma prawie połowę waszego PKB. Europa ma dziesięciokrotność waszego PKB. NATO ma 25-krotność waszego PKB – mówił do władz Rosji.

Słowa o kurczących się zasobach mają pokrycie w danych z samej Rosji. Kryzys paliwowy w Rosji zwiększa presję na Kreml – niedobory benzyny dotknęły co najmniej 30 regionów, a służby państwowe dostały pierwszeństwo przy dystrybutorach.

Wiadomość do Putina

Minister spraw zagranicznych Polski podsumował swoje wystąpienie apelem, który wyznaczył granice rosyjskiej agresji i jednoznacznie wskazał, kto ponosi pełną odpowiedzialność za niszczenie własnego kraju.

– Nadal możecie zabić wiele osób, ale nie możecie wygrać. W każdej chwili możecie zakończyć tę imperialną wojnę z własnego wyboru. Nie narażajcie dalej Europy i świata na niebezpieczeństwo. Przestańcie niszczyć przyszłość Rosji – wzywał minister.

Ostrzeżenia szefa MSZ dotyczą też bezpośrednio Polski. W czerwcu Radosław Sikorski bił na alarm przed Rosją, mówiąc wprost o pełnoskalowej wojnie kognitywnej prowadzonej przeciwko naszemu krajowi.

Na sam koniec Sikorski spuścił kurtynę, zwracając się bezpośrednio do szefa rosyjskiego MSZ. Słowa te z miejsca stały się cytatem dnia w światowych agencjach informacyjnych.

Siergieju, wiem, że słuchasz. Powiedz swojemu szefowi, że już wystarczy – zakończył Sikorski.

Ten sam minister od tygodni apeluje zresztą do polskiego prezydenta o podpisanie zaległych nominacji dyplomatycznych. Gdy Sikorski wysłał Nawrockiemu wiadomość z Kijowa, publikując nagranie z dyplomatą pracującym pod rosyjskimi bombami, w odpowiedzi usłyszał zarzut "nieczystej gry politycznej".