
Jakiś czas temu Wenecja zadebiutowała jako pierwsze miasto z opłatą za wstęp dla turystów jednodniowych. Po kilku sezonach okazuje się jednak, że opłata... nie działa. Wenecja cały czas jest przepełniona, a w mieście coraz głośniej mówi się o podwyżkach.
Wenecja nie jest idealnym miastem na spędzenie popołudnia, bo cena wypadu na kawę i spaceru wzdłuż Canal Grande znowu poszybuje w górę. Władze doszły do wniosku, że dotychczasowe opłaty za wstęp do miasta dla turystów jednodniowych w ogóle nie działają. Żeby uderzyć w masową turystykę, w Wenecji chcą podnieść stawkę za wjazd do miasta z 5 do nawet 30 euro, czyli ponad 130 złotych.
5 czy 10 euro już nie wystarczy. Wenecja chce podnieść kwoty
Kiedy w 2024 roku Wenecja wprowadziła zaskakujący system pobierania opłaty za wstęp do miasta, media trąbiły o przełomie. Pomysł miał proste założenie: pobierać od jednodniowych turystów kwotę od 5 do 10 euro w wybrane dni, by zniechęcić ich do odwiedzania miasta w najbardziej obleganym okresie w roku. W 2026 roku opłata obowiązywała od godz. 8:30 do 16:00 w święta oraz weekendy od 3 kwietnia do 26 lipca, łącznie przez 60 dni.
W rezultacie miasto wzbogaciło się o miliony (tylko w tym sezonie ze sprzedaży blisko 680 tysięcy biletów wpłynęło ponad 5,2 mln euro), ale tłumy, jak stały w wąskich uliczkach, tak stoją nadal.
– Obecna opłata jest przystępna niemal dla każdego. Istnieje ryzyko, że całkowicie straci swój efekt odstraszający, do którego przecież została stworzona – powiedział Michele Zuin, radny odpowiedzialny za budżet, w rozmowie z dziennikiem Il Gazzettino, cytowany przez Reutersa.
Zobacz także
Będzie skok cen od 2027 roku
Wenecja nie chce już używać półśrodków. Chociaż zmiany nie weszły jeszcze w życie, w dyskusjach pojawiają się propozycje podbicia ceny aż do 50 euro, ale najbardziej prawdopodobny scenariusz na 2027 rok to maksymalnie 30 euro (ok. 130 zł) od osoby. To zresztą nie pierwszy taki pomysł. Już w ubiegłym roku pisaliśmy, że Wenecja ma dość "bieda turystów".
Równolegle wydłużony ma zostać także sam czas obowiązywania opłat. Dotychczas bilety trzeba było kupować w najbardziej oblegane dni w najwyższym sezonie. Nowe zasady mają objąć znacznie większą część roku.
Decyzja wciąż wymaga pozwolenia od włoskiego rządu, ale według Reutersa władze miasta nie ukrywają, że nie mają wyjścia. Wenecja od lat zmaga się nie tylko z nadmierną turystyką, ale również z odpływem rodzimych mieszkańców, dla których codzienne życie w tak obleganym mieście stało się nie do zniesienia.
Na turystycznej mapie Europy nie jest to jedyne miejsce zmagające się z tym problemem. Wysiedlanie mieszkańców z centralnych dzielnic miast na skutek wzrostu cen nieruchomości, hałasu czy nadwyrężenia infrastruktury to częste skutki zjawiska nazywanego overtourismem. A wybryki turystów tylko dolewają oliwy do ognia.






