
Każdy, kto kiedykolwiek był na wakacjach w hotelu z basenem, dobrze kojarzy "walkę o leżaki". Rezerwacja wolnych miejsc przy pomocy ręcznika i pozostawianie go tam na kilka godzin wielokrotnie stawało się punktem zapalnym konfliktu. Tym razem konsekwencje były jednak tragiczne.
Miał to być wymarzony urlop w Grecji, a skończyło się tragedią. Na plaży pod Atenami doszło do sprzeczki dwóch seniorów o leżak. Kłótnia ta szybko przerodziła się w szarpaninę, w wyniku której 82-letni mężczyzna zasłabł i zmarł.
Śmierć na wakacjach w Grecji
Jak podaje "The Guardian", dramat rozegrał się na plaży Akti Vouliagmenis niedaleko Aten we wrześniu 2026 roku. Spór o to, do kogo należy plażowy leżak, szybko eskalował. 82-latek i 76-latek przeszli od słownych potyczek do rękoczynów. Niestety, emocje okazały się za silne. Starszy mężczyzna osunął się na ziemię. Mimo szybkiej reakcji, jego życia nie udało się uratować. Sprawą zajmuje się teraz grecka policja oraz prokuratura.
To, co wydarzyło się w Grecji, to oczywiście skrajny przypadek, ale sam problem nie jest nowy. Wyścig z czasem, rezerwowanie leżaków o 5:00 rano czy "zaklepywanie" miejsc ręcznikami to znane zjawisko, które od lat niszczy urlopy w kurortach. Pomysłowość nie zna tutaj granic: na leżakach lądują nie tylko ręczniki, ale też ubrania, jedzenie czy inne przedmioty osobiste.
Z badania przeprowadzonego dla Wirtualnej Polski wynika, że 30 proc. Polaków domaga się zakazu rezerwacji leżaków przez hotele, a kolejne 26 proc. uważa to po prostu za "totalny brak kultury". Mimo to co sezon wraca ten sam scenariusz. Zwolennicy porannego biegu po leżak stanowią mniejszość. Z problemem walczą nawet władze niektórych nadmorskich miejscowości: Chorwacja rozwiązuje problem plażowego cwaniactwa i zapowiada, że będzie to robić do skutku.
Zobacz także
Wojna o leżaki. To wina chciwości hoteli?
Czy jednak całą winę można zwalać na "brak kultury" samych wczasowiczów? Niekoniecznie. Na odpowiedzialność organizatorów wypoczynku wskazał już niemiecki sąd, o czym pisaliśmy na łamach naTemat (koniec leżakowego cwaniactwa na all inclusive).
Na drugą stronę medalu wskazuje też znany podróżnik Patryk Suracki w rozmowie z WP. – To nie jest problem, który wziął swój początek wyłącznie z winy turystów. Jeśli hotel nie potrafi zapewnić odpowiedniej liczby miejsc przy basenie czy na plaży w stosunku do liczby przyjętych gości, to nie powinniśmy się dziwić, że w następstwie ludzie starają się rezerwować swoje miejsca już o 6 rano – mówi podróżnik.
Jak zauważa, w droższych obiektach ten problem praktycznie nie istnieje, bo miejsca zazwyczaj wystarcza dla każdego. Jednak w tańszych obiektach, gdy widzi się, że o 8:00 rano nie ma już gdzie usiąść, do wyścigu dołączają nawet ci, którzy wcale nie chcą brać w tym udziału. Dopóki jednak hotele będą sprzedawać więcej miejsc niż mają leżaków, wojna o leżaki będzie prawdopodobnie trwać w najlepsze (a warto pamiętać, że dla wielu osób urlop sam w sobie bywa powodem do stresu).






