wóz policyjny, policjant, kraty
Ihor M. nie usłyszy dziś zarzutów za atak w Jarosławiu. Fot. Shutterstock

Po ataku w jarosławskim opactwie pojawiły się nowe informacje o stanie Ihora M. Biegli stwierdzili u 31-latka ostre zaburzenia psychotyczne, przez które obecnie nie może zostać przesłuchany ani uczestniczyć w czynnościach procesowych. Podejrzany wymaga leczenia psychiatrycznego, a jeśli sąd zgodzi się na jego tymczasowe aresztowanie, będzie ono wykonywane w warunkach szpitalnych.

REKLAMA

– Mamy już opinię biegłych psychiatrów. Stwierdzili, że podejrzany ujawnia objawy choroby psychicznej pod postacią ostrych wielopostaciowych zaburzeń psychotycznych – przekazała przedstawicielka prokuratury w Przemyślu w trakcie briefingu prasowego 25 września.

Ihor M. wymaga leczenia psychiatrycznego

Śledczy wskazują, że stan 31-latka nie pozwala na jego udział w czynnościach procesowych. Wykazuje on nasilone objawy psychotyczne, stan silnego pobudzenia, rozkojarzenie i brak logicznego kontaktu. Ustalenia prokuratury są zgodne z doniesieniami świadków zdarzenia. Śledczy twierdzą, że podejrzany wymaga leczenia psychiatrycznego.

Prokuratura przekazała, że dalej będzie toczone postępowanie, jednak bez udziału Ihora M., dopóki nie będzie w stanie zeznawać. Jednocześnie przygotowywany jest wniosek o 3-miesięczny areszt dla 31-latka. Ma on zostać skierowany do sądu rejonowego w Jarosławiu jeszcze dziś. Jeśli sąd przychyli się do wniosku (a ma na to 24 godziny od złożenia go), areszt będzie odbywał się w warunkach szpitalnych. Jednocześnie sąd wyznaczył już obrońcę z urzędu, który będzie reprezentował mężczyznę.

Ihor M. jest sprawcą ataku z 24 września. Ukrainiec śmiertelnie ranił księdza Stanisława Zbojnowicza. Jak wynika z informacji przekazanych przez prokuraturę, dwie inne osoby poszkodowane w wyniku ataku znajdują się w stanie ciężkim, ale stabilnym.

W komunikacie prokuratury czytamy, że wobec mężczyzny został sformułowany zarzuty popełnienia przestępstwa zabójstwa, usiłowania zabójstwa i spowodowania ciężkich obrażeń ciała u pokrzywdzonych. Do udziału w czynnościach powołano biegłego tłumacza języka ukraińskiego.

Ihor M. przybył do Polski z Niemiec

Według ustaleń "Faktu" 31-latek mieszkał w Niemczech. W nocy ze środy na czwartek pojawił się na przejściu granicznym w Korczowej, planując prawdopodobnie powrót do Ukrainy.

Dalsza część artykułu poniżej.

Mężczyzna nie udał się jednak na terytorium rodzimego kraju z powodu braku ubezpieczenia samochodu. Pojazd został załadowany na lawetę i odholowany na parking do Jarosławia. 31-latek udał się w tym samym kierunku. Dotarł do Opactwa Sióstr Benedyktynek, w którym po wojnie funkcjonował ośrodek dla uchodźców.

Około godziny 9:30 wszedł do kawiarni mieszczącej się przy kościele. Wszczął tam awanturę, chwycił za nóż kuchenny i ranił jednego z kapłanów. Następnie udał się do wnętrza świątyni, gdzie zaatakował kolejnych duchownych. Ranne zostały także dwie osoby świeckie. Ostatecznie napastnik miał zostać zamknięty wewnątrz kościoła. Policja po dotarciu na miejsce przewiozła go do szpitala ze względu na to, że w trakcie ataku sam doznał obrażeń.