Sandra Drzymalska jako Izabela Łęcka w "Lalce"
"Lalka" Netfliksa zachęca Polaków do książki Fot. Netflix

Czy serial może sprawić, że Polacy sięgną po książkę, którą wielu z nas ostatni raz czytało w szkole? Okazuje się, że tak. Nowa "Lalka" Netfliksa nie tylko wywołała nad Wisłą gorącą dyskusję, ale też skłoniła prawie połowę widzów do powrotu do powieści Bolesława Prusa. A zaraz jeszcze premiera filmu.

REKLAMA

Tegoroczna jesień upływa pod znakiem bitwy "Lalek". Rozpoczął ją serial z Tomaszem Schuchardtem i Sandrą Drzymalską, który bije rekordy popularności na Netfliksie, a już w środę do kin wejdzie film z Marcinem Dorocińskim i Kamilą Urzędowską. Autorska i nowoczesna wariacja na temat powieści zmierzy się z wierną i elegancką adaptacją powieści Bolesława Prusa, która, jak się okazuje, w tym całym pojedynku zyskuje najbardziej.

"Lalka" Netfliksa sprawiła, że Polacy wracają do powieści Bolesława Prusa

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez agencję K+ Research i opublikowanego przez Netfliksa, 46 proc. osób, które obejrzały serial, deklaruje, że chce ponownie przeczytać "Lalkę". Wśród tych, którzy dopiero planują wcisnąć play, mówi o tym co trzeci badany. Dla porównania – w grupie osób, które w ogóle nie zamierzają oglądać serialu Netfliksa, po książkę chce sięgnąć tylko co dziesiąty.

Na deklaracjach się nie kończy. 11 proc. widzów już zaczęło czytać "Lalkę", choć od premiery produkcji z Schuchardtem i Drzymalską minęły niespełna dwa tygodnie. Kolejne 21 proc. zamierza przeczytać powieść Prusa w najbliższym czasie. Z kolei wśród milenialsów 30 proc. deklaruje gotowość do ponownego wczytania się w losy Stanisława Wokulskiego. Serial zachęcił też widzów do szukania informacji na własną rękę. 15 proc. osób po seansie zaczęło sprawdzać w internecie informacje o "Lalce", Bolesławie Prusie, jego innych utworach albo realiach XIX wieku.

To o tyle ciekawe, że dla sporej części Polaków "Lalka" – mimo swojego statusu niemal powieści narodowej – jest przede wszystkim książką kojarzoną ze szkołą i maturą. Aż 41 proc. badanych przyznaje, że ich kontakt z powieścią ograniczył się właśnie do obowiązkowej lektury i od tamtej pory do niej nie wracali. Tylko 8 proc. osób deklaruje natomiast, że wcześniej praktycznie nie znało historii o Wokulskim i Izabeli.

Nowa wersja może to zmienić. 56 proc. widzów uważa, że serial zachęca osoby znające "Lalkę" głównie ze szkoły do powrotu do książki. Ten wynik jest jeszcze wyższy wśród przedstawicieli pokolenia X – tam sięga 71 proc. Co więcej, 57 proc. oglądających uważa, że serial sprawia, że historia opisana przez Prusa staje się bardziej interesująca dla współczesnego odbiorcy, co zresztą było celem Netfliksa. 60 proc. widzi natomiast w produkcji potencjał do zainteresowania klasyką młodszych pokoleń (krytykujący serial Marek Kondrat raczej nie będzie zadowolony).

Dalsza część artykułu poniżej.

"Nie czytałem, ale widziałem film" się odwraca. Ludzie chcą czytać

Co na temat wpływu serialowych i filmowych ekranizacji na czytelnictwo sądzi prof. Ryszard Koziołek, literaturoznawca i rektor Uniwersytetu Śląskiego? – Ekranizacja klasycznej powieści, jaką jest "Lalka", nie jest w oczywisty sposób sojusznikiem osób zatroskanych o poziom czytelnictwa w Polsce. Film nakręcony na podstawie literatury może się bowiem stać swego rodzaju usprawiedliwieniem nieczytania książki: "Nie czytałem, ale widziałem film" – mówi prof. Koziołek.

Wyniki badania jednak go cieszą. – Niemal połowa oglądających deklaruje chęć lektury powieści. Nawet jeśli nie wszyscy spełnią swoje postanowienie, można się spodziewać bardzo dużego zainteresowania literacką "Lalką". Kto wie, może właśnie radykalne odstępstwo scenariusza od fabuły powieści sprowokowało chęć sprawdzenia, "jak było naprawdę"? – zastanawia się prof. Koziołek.

Co dla mnie szczególnie ważne, serial włącza powieść Prusa do bieżącego życia literackiego i kulturalnego, wyrywając ją z głównie szkolnego i akademickiego środowiska czytelniczego. Czytanie klasyków dobrze nam robi w każdym wieku, ale po ustaniu obowiązku szkolnego daje najwięcej przyjemności i pożytku

prof. Ryszard Koziołek

literaturoznawca i rektor Uniwersytetu Śląskiego

Co ciekawe, zainteresowanie książką widać nie tylko w badaniu. Dr Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej, zwraca uwagę, że "ekranizacja zachęca do przeczytania powieści", co "widać w corocznych wynikach badań czytelnictwa". – Sama zapowiedź ekranizacji spowodowała awans Prusa w rankingu najpoczytniejszych pisarzy w badaniu czytelnictwa Biblioteki Narodowej na pozycję szóstą – zauważa Makowski.

Potem zainteresowanie "Lalką" jeszcze wzrosło. – Po premierze 16 września "Lalka" awansowała na drugie miejsce najpopularniejszych publikacji na Polona.pl, która zawiera 4 mln publikacji. W tygodniu premiery czytanie rozpoczęło pięć tysięcy osób. We wrześniu nastąpił znaczący wzrost liczby wyświetleń "Lalki" – o 479 proc. – mówi dyrektor Biblioteki Narodowej.

To samo widać także w tradycyjnych bibliotekach. W Bibliotece Kraków od premiery odnotowano wzrost wypożyczeń "Lalki" o 30 proc. w porównaniu do września ubiegłego roku. Co ciekawe, w tym roku aż trzy czwarte wypożyczających stanowią osoby dorosłe.

"Lalka" Prusa wciąż ważna dla Polaków

Polacy wciąż mają więc do "Lalki" spory sentyment, co zresztą widać po awanturze, jaką wywołały zmiany w serialu Maślony. 72 proc. badanych uważa, że powieść Bolesława Prusa jest ważnym dziełem polskiej kultury. Wśród Baby Boomers jest to aż 87 proc., w pokoleniu X – 65 proc., wśród milenialsów – 61 proc., a w Gen Z – 51 proc.

Jeszcze ciekawiej wyglądają odpowiedzi samych widzów serialu Netfliksa. 64 proc. z nich uważa, że produkcja z Schuchardtem pokazuje, że klasyczna polska literatura nadal potrafi inspirować. Wśród osób, które obejrzały całość, odsetek ten rośnie do 73 proc.

Mimo że badanie K+ Research odnosi się tylko do serialu "Lalka" Netfliksa, trudno nie zauważyć, że do tegorocznego boomu na powieść Prusa przyczyniła się też zapewne zapowiedź aż dwóch ekranizacji w jednym miesiącu. Bitwa "Lalek" dosłownie zelektryzowała Polaków. Widzowie masowo włączają streaming i planują wyjście do kina, żeby porównać obie produkcje, ale też ich podobieństwa i różnice względem książki z 1890 roku. "Lalkowy" Barbenheimer – obojętnie, co sądzimy o serialu i filmie – zrobił więc coś najważniejszego: zamiast zastąpić książkę, zachęcił widzów, żeby jednak po nią sięgnąć.