Karol Nawrocki, prezydent
Zmierzch bogów prawicy. W sondażu objawił się nowy król Fot. Mikołaj Bujak / KPRP

Nowy sondaż pokazuje cichą rewolucję w świadomości prawicowych wyborców. Pytani o to, kto najlepiej reprezentuje ich interesy, hurtowo pominęli dawnych architektów Zjednoczonej Prawicy. W ich świadomości króluje prezydent Karol Nawrocki, który miażdży konkurencję. Istnieje jednak szansa, że... źle zrozumieli pytanie.

REKLAMA

Sondażowy nokaut na prawej stronie: Karol Nawrocki nie daje szans Kaczyńskiemu i Morawieckiemu. Dwaj byli premierzy zebrali zaledwie po 8 procent wskazań wśród własnego elektoratu. Co więcej, w roli dbających o interesy prawicowych wyborców wyprzedzili ich Sławomir Mentzen i Grzegorz Braun. Mimo wszystko ta czwórka to płotki: zebrali razem mniej głosów niż Nawrocki w pojedynkę.

Stara gwardia na marginesie, Nawrocki na podium. Wyborcy prawicy wybrali nowego patrona

Gdy na naszej scenie politycznej trwa coraz bardziej brutalne przeciąganie liny między rządem a opozycją, wewnątrz samego obozu prawicowego dochodzi do gruntownego przetasowania w gronie autorytetów. Instytut Badań Pollster na zlecenie "Super Expressu" przeprowadził badanie skierowane bezpośrednio do wyborców prawicy (deklarujących poparcie dla PiS, Konfederacji, Korony oraz stowarzyszenia Rozwój Plus).

Pytanie było proste: który z polityków najlepiej reprezentuje ich interesy i spełnia oczekiwania? Odpowiedzi przyniosły bezapelacyjne zwycięstwo jednemu człowiekowi oraz pokazały potężne rozczarowanie dla liderów partyjnych struktur. Albo też, jak wynika z opinii ekspertów, badani nie do końca dobrze zrozumieli pytanie, bo sympatia to jedno, a interesy to drugie.

Dystans bez precedensu. Nawrocki deklasuje rywali

Aż 44 proc. ankietowanych wskazało prezydenta Karola Nawrockiego jako polityka, który najbardziej uosabia ich wartości i cele oraz dba o interesy. Wynik ten oznacza, że głowa państwa zgromadziła więcej głosów niż pozostali wymienieni w sondażu politycy razem wzięci.

Drugie miejsce zajął lider Nowej Nadziei i jeden z szefów Konfederacji Sławomir Mentzen, uzyskując 15 proc. głosów. Tuż za nim uplasował się reprezentant skrajnie prawicowej Korony Grzegorz Braun z wynikiem 12 proc.

Największym zaskoczeniem jest jednak bardzo słaba pozycja dotychczasowych wieloletnich liderów Zjednoczonej Prawicy. Szef Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński oraz były premier i lider formacji Rozwój Plus Mateusz Morawiecki zajęli ex aequo czwarte miejsce, gromadząc po zaledwie 8 proc. wskazań.

Ten wynik nie oznacza jednak wzrostu notowań prezydenta w skali kraju. Warto zestawić go z szerszymi badaniami. Jak pisaliśmy, miesiąc miodowy w Pałacu dobiegł końca, a Sikorski depcze Nawrockiemu po piętach – zaufanie do prezydenta w ogólnopolskim rankingu IBRiS spadło w kwartał o 7,7 punktu procentowego, poniżej bariery 50 proc.

Innymi słowy: prezydent umacnia się jako patron twardego elektoratu prawicy, ale traci wśród wyborców umiarkowanych i niezdecydowanych.

Słabość partyjnych aparatów

Wyniki rzucają nowe światło na procesy zachodzące na prawej stronie. Po podziałach w Prawie i Sprawiedliwości i utworzeniu osobnego obozu przez środowisko Mateusza Morawieckiego, twardy elektorat prawicowy wyraźnie szuka punktu odniesienia poza bieżącą grą parlamentarną.

Potwierdzają to wcześniejsze badania. Nowy sondaż po rozłamie w PiS wykazał, że 43,1 proc. Polaków uznaje odejście ludzi Morawieckiego za osłabienie całej prawicy, a nowy sondaż z wynikiem 16,5 proc. był koszmarem PiS – najniższym poparciem partii Kaczyńskiego od ostatnich wyborów.

Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki, choć dysponują rozbudowanymi strukturami i zapleczem medialnym, w oczach własnych wyborców stracili wyłączność na reprezentowanie prawicowych wartości. Elektorat zmęczony partyjnymi utarczkami przeniósł swoje nadzieje na bezpartyjnego patrona w Pałacu Prezydenckim oraz na bardziej radykalne i wyraziste skrzydła reprezentowane przez Mentzena i Brauna.

Analitycy od miesięcy wskazują zresztą, że Konfederacje rosną w siłę, a PiS sam zgotował sobie ten los, oddając formacjom wolnościowym monopol na kontestowanie układu.

Zjawisko widać też w urnach. W Krakowie PiS przegrał walkę o wolnościowców – aż 61,9 proc. wyborców Konfederacji poparło bezpartyjnego Łukasza Gibałę, a na kandydata partii Kaczyńskiego zagłosowało zaledwie 14,8 proc. tej grupy.

Ekspert chłodzi emocje. Wybór serca, nie rozumu

Do wyników badania w chłodnym, analitycznym tonie odniósł się znany politolog, prof. Kazimierz Kik. Ekspert zauważa, że wyborcy kierowali się przede wszystkim emocjami i energią przekazu, lekceważąc przy tym twarde kompetencje niezbędne do zarządzania państwem.

– Zwolennikom prawicy podoba się dynamika działania Karola Nawrockiego. Wyborcy wskazali polityków, których są zwolennikami, ale raczej nie tych, którzy mogą spełnić ich realne oczekiwania – ocenia prof. Kik.

Politolog zwraca uwagę, że kluczowym wyzwaniem stojącym przed Polską jest rozwój gospodarczy i zarządzanie finansami w dobie kryzysu, tymczasem faworyci sondażu nie posiadają w tym obszarze wystarczającego doświadczenia:

– Oczekiwaniem powinien być rozwój gospodarczy kraju, a zarówno prezydent, jak i liderzy Konfederacji nie są w sprawach gospodarczych profesjonalistami i nie mają doświadczenia w administrowaniu – podsumowuje ekspert.

Gospodarcza karta w rękach opozycji

Nowogrodzka najwyraźniej dostrzega tę lukę. Właśnie ogłoszono, że Obajtek zostanie twarzą programu gospodarczego PiS, a jego debiut w nowej roli zaplanowano na konwencję 3 października w Warszawie.

Spór o kompetencje ekonomiczne toczy się zresztą także na linii rząd–Pałac. Minister finansów mówił wprost, że "niskie podatki, wielkie wydatki i mały deficyt to fikcja", zarzucając prezydentowi ekonomiczne myślenie życzeniowe.

Warto też pamiętać, że koszty politycznego klinczu są policzalne. Chaos z Trybunałem kosztuje miliardy, politycy się kłócą, a gospodarka krwawi – wskazują analitycy rynków finansowych.

Badanie zostało przeprowadzone przez Instytut Badań Pollster w dniach 21–22 września 2026 roku na reprezentatywnej próbie 1029 pełnoletnich Polaków. Pokazuje ono jednoznacznie, że nowym grawitacyjnym centrum polskiej prawicy stał się Pałac Prezydencki, a tradycyjne partie opozycyjne muszą na nowo zdefiniować swoją rolę, jeśli nie chcą zostać zepchnięte na stałe do drugiego szeregu.