
To już pewne – niebawem w cenie biletu pokazywanego na stronie internetowej przewoźników będziemy mieli nie jeden, a dwa bagaże podręczne. Jednak zamiast cieszyć się zmianami, już z niepokojem czekam na ich wejście w życie.
Rok 2026 przyniósł wiele zmian w prawie lotniczym. Choć pierwsze zapowiedzi były znacznie bardziej huczne (mówiło się np. o ogromnej zmianie zasad dotyczących odszkodowania za opóźnione loty), to w praktyce obejdzie się bez rewolucji. Nie zmienia to jednak faktu, że jedna z najważniejszych zmian będzie dotyczyła bagażu podręcznego. W cenie biletu będzie zawarty nie tylko plecak, ale i walizka kabinowa o wadze do 7 kg. Tylko że jeśli lubicie tanie latanie, nie będziecie zadowoleni z tych zmian.
Dwie sztuki bagażu podręcznego w cenie biletu. Ryanair pokazał, gdzie tkwi problem
Pierwsze zapowiedzi Unii Europejskiej dotyczyły przyznania pasażerowi prawa do wniesienia dwóch sztuk darmowego bagażu na pokład samolotu. Miał to być ruch w kierunku poprawy ich praw i komfortu podróży, a także powrót do sytuacji z 2018 roku, kiedy to nawet Ryanair pozwalał na zabranie plecaka i walizki do samolotu.
Jednak przegłosowanie takich regulacji się nie udało, stąd znaleziono obejście. Zamiast zagwarantować nam darmowe bagaże, przewoźnicy już na stronie głównej będą musieli podawać cenę biletu z uwzględnieniem dodatkowej walizki kabinowej. Zdaniem urzędników to walka z "ukrytymi cenami". Dla mnie – raczej próba ratowania wizerunku tradycyjnych linii lotniczych, które w najtańszej taryfie wciąż zachowały prawo do wnoszenia dwóch sztuk bagażu, choć i tam się to zmienia. Oburzony zmianami jest także Ryanair, dla którego nasze walizki są nie na rękę, bo spowalniają wchodzenie na pokład i zwiększają spalanie samolotu.
W praktyce oznacza to, że jeżeli zależy wam na tanim podróżowaniu, szukanie najtańszych biletów lotniczych będzie po prostu trudniejsze. Unia Europejska przyznała liniom lotniczym prawo, dzięki któremu nadal będą mogły sprzedawać bilety wyłącznie z plecakiem, ale ich cena nie będzie mogła być pokazywana jako pierwsza.
Zobacz także
Dwa bagaże podręczne w cenie biletu już w 2027 roku
Dni łatwego szukania tanich biletów powoli dobiegają końca. Jak podaje "Euronews", nowe zasady będą musiały zostać wdrożone przez przewoźników najpóźniej pod koniec 2027 roku. Od tego momentu zacznie się kombinowanie i przeklikiwanie, żeby polecieć na budżetowe wakacje. A o te będzie jeszcze trudniej, jeżeli ceny paliwa lotniczego nie zaczną szybko spadać.
Pozostaje mieć nadzieję, że przewoźnicy jakoś poradzą sobie z tymi zmianami. Być może na stronach internetowych i w wyszukiwarkach po prostu pojawi się dodatkowa funkcja wyszukiwania biletów lotniczych bez tej "gwarantowanej" walizki. Bo nie wiem jak wy, ale ja w większości przypadków po prostu tego dodatkowego bagażu nie potrzebuję.
Do plecaka jestem w stanie spakować się nawet na 2 tygodnie, a 3–4 dniowy city break z dodatkową walizką to nie tylko strata pieniędzy, ale i masa zmartwień. Bo co z nią zrobić, kiedy np. lot mam o 5:00 rano, na miejscu jestem od 8:00, a zakwaterować mogę się dopiero o 15:00? Mam ciągać ze sobą walizkę przez pół dnia od atrakcji do atrakcji? Czy szukać przechowalni i narażać się na kolejne zbędne wydatki? Oby znalazł się jakiś sposób na obejście tego sztucznego zawyżania cen. Bo dla mnie dopłata za dodatkową walizkę nigdy nie była "ukrytą opłatą". Rezerwując bilet z Ryanairem czy Wizz Airem, doskonale wiedziałam, co mam w cenie, a co nie.






