Nikodem Rachoń
Bór o ambasadę w Waszyngtonie. Kim jest Nikodem Rachoń i dlaczego miał zostać twarzą Polski w USA? Fot. Przemysław Keller / KPRP

Wojna o fotel ambasadora Polski w Stanach Zjednoczonych weszła na nowy poziom abstrakcji. Szef MSZ Radosław Sikorski ujawnił, że prezydent Karol Nawrocki chciał wysłać do Waszyngtonu Nikodema Rachonia – doktora filozofii, byłego PR-owca spółki Energa i brata gwiazdy Telewizji Republika. Jakie doświadczenie w dyplomacji ma pałacowy kandydat?

REKLAMA

Podczas gdy Michał Rachoń rozstawia po kątach polityków w TV Republika, jego młodszy brat Nikodem od lat po cichu wspinał się po szczeblach państwowej kariery. Ujawnienie jego nazwiska w kontekście placówki w Waszyngtonie odsłania kulisy kadr przygotowywanych przez obóz prezydenta Karola Nawrockiego.

Brat gwiazdy TV Republika dyplomatą w Waszyngtonie? Prześwietlamy CV i kompetencje Nikodema Rachonia

Spór między Ministerstwem Spraw Zagranicznych a Kancelarią Prezydenta o obsadę polskich placówek dyplomatycznych trwa w najlepsze, ale historia wokół ambasady w Waszyngtonie robi się coraz gorętsza.

Szef MSZ Radosław Sikorski wypalił na platformie X, że prezydent Karol Nawrocki zaproponował mu na stanowisko ambasadora RP w USA... Nikodema Rachonia.

"Teraz rozumiem, jakie zadania miał realizować w Waszyngtonie Nikodem Rachoń, zaproponowany mi przez Karola Nawrockiego na ambasadora RP w USA" – napisał Sikorski, nawiązując do doniesień o próbach namawiania Donalda Trumpa przez wysłanników polskiej prawicy do rozbicia rządowej koalicji w Warszawie.

Przypomnijmy kulisy tej sprawy: amerykański haczyk na ludowców to opis marcowego spotkania, podczas którego Trump miał zaproponować szefowi MON fotel premiera w zamian za zerwanie koalicji z Donaldem Tuskiem. To właśnie Nikodem Rachoń był jedną z osób, które potwierdziły, że do rozmowy doszło.

Wypowiedź Sikorskiego natychmiast wywołała ripostę szefa Biura Polityki Międzynarodowej Marcina Przydacza, który zarzucił ministrowi kłamstwo i zdradził, że uzgodnioną listę ambasadorską zablokował sam premier Donald Tusk. Niezależnie od tego, która wersja jest prawdziwa, w centrum politycznej burzy stanęło jedno nazwisko: Nikodem Rachoń.

Kim jest "drugi Rachoń"?

Dla większości Polaków nazwisko Rachoń kojarzy się jednoznacznie z Michałem – byłym dziennikarzem TVP Info, a obecnie dyrektorem programowym i główną twarzą Telewizji Republika. Jednak jego młodszy brat, Nikodem Rachoń (rocznik 1981), od lat budował swoją karierę w cieniu polityki i państwowych posad.

Wykształcenie ma akademickie:

  • Stopień naukowy: jest doktorem nauk humanistycznych w dziedzinie filozofii (doktorat obronił w 2014 roku na UMCS w Lublinie).
  • Specjalizacja: co ciekawe, naukowo zajmował się... amerykańskim pragmatyzmem.
  • Praca dydaktyczna: wykładał na Akademii Morskiej w Gdyni oraz gdańskiej ASP.
  • Przed 2016 rokiem zaliczył też epizody polityczno-doradcze, pracując m.in. jako asystent europosła Krzysztofa Hołowczyca czy konsultant w agencji Dcode Media.

    Błyskawiczna kariera za czasów PiS. Od spółki Energa po Waszyngton

    Prawdziwe turbodoładowanie kariery Nikodema Rachonia nastąpiło wiosną 2016 roku – dokładnie wtedy, gdy Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę w państwowych spółkach. Rachoń trafił do giełdowej spółki Energa SA (później przejętej przez PKN Orlen).

    W ciągu zaledwie trzech lat przeszedł drogę od głównego eksperta ds. marketingu, przez kierownika wydziału CSR i dyrektora ds. marki, aż po Dyrektora Departamentu Marketingu i Komunikacji całej Grupy Energa. Zasiadał również w radzie znanej z głośnych wydatków Polskiej Fundacji Narodowej (PFN).

    PFN to dziś temat dla prokuratury

    Wzmianka o Polskiej Fundacji Narodowej nie jest przypadkowa. To właśnie z jej środków finansowano kampanię "Sprawiedliwe Sądy" – a w tej sprawie zapadły już zarzuty. Opisywaliśmy drogę, jaką przeszli jej autorzy: od KPRM i Solvere do Republiki i Kancelarii Prezydenta, a szkodę majątkową śledczy wycenili na co najmniej 8,5 mln zł.

    W grudniu 2020 roku wytyczono dla Rachonia nowy kierunek: dyplomację. Bez wcześniejszego stażu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych ani zdanego egzaminu dyplomatyczno-konsularnego został wysłany do Ambasady RP w Waszyngtonie jako szef referatu ds. komunikacji (attaché prasowy). Funkcję tę sprawował do maja 2024 roku, gdy z placówki odwołał go Radosław Sikorski.

    Po powrocie do kraju z miejsca zaopiekował się nim obóz prezydencki – najpierw Andrzej Duda powołał go na zastępcę szefa Biura Polityki Międzynarodowej, a następnie został doradcą w BBN oraz etatowym doradcą prezydenta Karola Nawrockiego.

    Jakie kompetencje ma Nikodem Rachoń do bycia ambasadorem w USA?

    Żeby uświadomić sobie wagę tej propozycji, warto zadać proste pytanie: czym zajmuje się Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Waszyngtonie?

    To najważniejsza placówka dyplomatyczna Polski na świecie. Ambasador w USA nie jest urzędnikiem od wysyłania komunikatów prasowych. To polityk i dyplomata najwyższej rangi, który negocjuje gigantyczne umowy zbrojeniowe i technologiczne opiewające na dziesiątki miliardów dolarów, utrzymuje stały kontakt z Pentagonem, Departamentem Stanu i Kongresem USA w sprawach bezpieczeństwa NATO. Musi się świetnie poruszać w skomplikowanym świecie geopolityki w erze globalnych kryzysów i wojny w Europie Wschodniej.

    Stawka tych negocjacji jest dziś gigantyczna. To w Waszyngtonie rozstrzygnie się sprawa stałej obecności wojsk USA – Donald Trump ogłosił wprawdzie "wspaniałe wieści", ale konkretna lokalizacja i finansowanie wciąż czekają na ustalenia.

    Jakie kompetencje do pełnienia tej roli wnosi Nikodem Rachoń? Ma doktorat z filozofii amerykańskiej, płynnie mówi po angielsku oraz spędził 3,5 roku w ambasadzie w Waszyngtonie. Tyle że sprawował tam funkcję rzecznika prasowego odpowiedzialnego za relacje z mediami i wpisy w mediach społecznościowych.

    Rachoniowi brak wykształcenia kierunkowego z zakresu stosunków międzynarodowych czy prawa międzynarodowego. Nie ma doświadczenia w negocjacjach dyplomatycznych i kontraktowych. Cała jego kariera po 2016 roku opiera się na szybkich awansach w spółkach Skarbu Państwa oraz w pałacowych strukturach z politycznego nadania.

    W zestawieniu z tradycją polskiej służby zagranicznej, gdzie do Waszyngtonu wysyłano byłych ministrów spraw zagranicznych, utytułowanych profesorów geopolityki czy wieloletnich ambasadorów, kandydatura Nikodema Rachonia wygląda dość mizernie.

    Pałac mnoży stanowiska, a nominacje leżą

    Ten przypadek wpisuje się w szerszy obraz polityki kadrowej Kancelarii Prezydenta. Jak pisaliśmy, Karol Nawrocki mnoży stanowiska w Pałacu, powołując kolejnych "specjalnych przedstawicieli" i "ambasadorów", którzy formalnie nie wchodzą w skład służby zagranicznej.

    Konflikt o obsadę placówek trwa zresztą od miesięcy. Gdy Sikorski wysłał Nawrockiemu wiadomość z Kijowa, apelując o podpisanie nominacji dla dyplomaty pracującego pod rosyjskimi bombami, w odpowiedzi usłyszał zarzut "nieczystej gry politycznej".

    Jak przypomina Radosław Sikorski, jedynym kandydatem do objęcia roli ambasadora w USA jest Bogdan Klich. Minister twierdzi, że ma on zgody wszystkich amerykańskich instytucji. "Stanom Zjednoczonym Klich nie przeszkadza" – podkreśla. Ale jego kandydatura jest blokowana przez Karola Nawrockiego, który twierdzi, iż Klich kiedyś nieładnie wypowiadał się o Donaldzie Trumpie i na ambasadora go nie powoła.

    Na nominację czeka nie tylko Klich. Prezydent blokuje powołanie aż 46 innych osób na placówki dyplomatyczne na całym świecie.