Norwegia sparaliżowana. Policja wysłała na ulice dodatkowe patrole
Norwegia sparaliżowana. Policja wysłała na ulice dodatkowe patrole Fot. Shutterstock

Gigantyczna awaria największego operatora telekomunikacyjnego w Norwegii. W całym kraju zatrzymano pociągi, nie można się dodzwonić do służb ratunkowych. Aby zapewnić bezpieczeństwo, na ulice ruszyli policjanci. Służby wykluczają na ten moment atak hakerski.

REKLAMA

W czwartek po południu w Norwegii przestały działać kluczowe numery alarmowe. Aby zapewnić bezpieczeństwo obywatelom odciętym od numerów 112 i 02800, policja wysłała na ulice miast dodatkowe patrole, podczas gdy operatorzy kolejowi musieli zorganizować komunikację zastępczą.

Usterka zatrzymała cały kraj. Norwegia stanęła w miejscu

Poważna awaria sieci komórkowej Telenor – największego operatora telekomunikacyjnego w Norwegii – doprowadziła w czwartek do paraliżu infrastruktury transportowej i zakłóceń w funkcjonowaniu służb ratunkowych w całym kraju. Ze względów bezpieczeństwa wstrzymano ruch wszystkich pociągów, a policja musiała wysłać na ulice dodatkowe patrole, by zapewnić bezpieczeństwo obywatelom niemogącym dodzwonić się pod numery alarmowe.

Decyzję o natychmiastowym wstrzymaniu ruchu wszystkich pociągów w kraju podjął zarządca infrastruktury kolejowej, firma Bane NOR. Powód był prosty: dyżurni ruchu i kontrolerzy z powodu awarii sieci nie byli w stanie zagwarantować stałej łączności ze służbami ratunkowymi na wypadek nagłego zdarzenia lub wypadku.

Przewoźnik Vy nakazał pociągom bezpieczne dojechanie do najbliższych stacji i zatrzymanie się na nich. Pasażerom zezwolono na opuszczenie składów lub oczekiwanie na wznowienie ruchu.

Na kluczowych trasach, m.in. z Oslo do większych okolicznych miast, zorganizowano awaryjny transport autobusowy.

Głucha linia 112. Służby ratunkowe poza zasięgiem

Usterka uderzyła bezpośrednio w systemy powiadamiania ratunkowego. Klienci Telenor oraz osoby próbujące połączyć się z numerami alarmowymi z innych sieci napotkały poważne trudności.

Komenda policji w Oslo i innych dystryktach ostrzegła, że dodzwonienie się pod numer alarmowy 112 oraz ogólny numer policji 02800 może być niemożliwe. Awaria dotknęła również numery medycznego ratownictwa i straży pożarnej.

Norweski Dyrektorat ds. Zdrowia zalecił osobom potrzebującym pilnej pomocy wielokrotne ponawianie prób lub skorzystanie z telefonu zalogowanego do innej sieci komórkowej.

Aby zrekompensować brak łączności telefonicznej, komendy policji skierowały na ulice miast dodatkowe patrole piesze i samochodowe.

Jedynym elementem, który nie uległ awarii, była dedykowana sieć łączności bezprzewodowej wykorzystywana wewnętrznie przez ratowników (Nødnett), zarządzana przez Dyrekcję ds. Ochrony Ludności.

Dokładnie o tym mówią eksperci od bezpieczeństwa

Norweski przypadek jest podręcznikowym przykładem tego, co opisywaliśmy w analizie wojna nie przyjdzie w czołgu pod twój blok – współczesny paraliż państwa nie zaczyna się od eksplozji, lecz od zaniku łączności, prądu i płatności.

To również argument za tym, by mieć w domu podstawowe wyposażenie kryzysowe. Prześwietliliśmy niedawno plecak ucieczkowy z Poczty – jednym z najważniejszych jego elementów jest właśnie radio na baterie, działające bez internetu i sieci komórkowej.

Państwo uczy tych nawyków już najmłodszych. W ramach programu, w którym rząd przeszkoli tysiące dzieci z obrony cywilnej, jeden z bloków dotyczy właśnie rozpoznawania sygnałów alarmowych i zachowania przy braku łączności.

Co było przyczyną? Telenor wyklucza cyberatak

Problemy techniczne rozpoczęły się o godzinie 15:15 czasu lokalnego (13:15 GMT). Telenor jest głównym operatorem w kraju, dostarczającym nie tylko usługi komórkowe i stacjonarne dla klientów indywidualnych, ale również infrastrukturę sygnałową dla kolei i instytucji rządowych.

Przedstawiciele firmy poinformowali, że około godziny 18:00 udało się przywrócić prawidłowe działanie wiadomości SMS oraz przesyłu danych mobilnych. Usługi połączeń głosowych nadal jednak zmagały się z poważnymi zakłóceniami.

Rzecznik Telenora, Vetle Andersen, w wypowiedzi dla dziennika Aftenposten uspokoił, że nie ma żadnych przesłanek wskazujących na to, by awaria była efektem cyberataku lub wrogiego hakowania. Służby i urząd ds. komunikacji (Nkom) kontynuują prace nad przywróceniem pełnej sprawności infrastruktury.

Każda awaria rodzi dziś pytania o dywersję

Takie zastrzeżenia nie padają przypadkiem. W regionie Morza Bałtyckiego i na wschodniej flance NATO rośnie liczba incydentów – Tusk na odprawie w RCB bez ogródek stwierdził niedawno, że eskalacja ze strony Rosji stała się faktem.

W takich momentach błyskawicznie rusza też fala spekulacji w sieci. Mechanizm jest przewidywalny: dezinformacja po ataku dronów zaczyna się od tezy o prowokacji, a kończy na podważaniu komunikatów służb – zanim jeszcze pojawią się pierwsze ustalenia techniczne.