12 osób zginęło w ataku na lotnisko w Rijadzie
Atak na lotnisko w stolicy Atabii Saudyjskiej. 12 osób nie żyje Fot. Markus Mainka/Shutterstock

Polskie MSZ regularnie monitoruje sytuację na świecie, aby móc w porę ostrzec naszych turystów i obywateli mieszkających za granicą. W czwartek dyplomaci ostrzegali przed groźbami padającymi na Bliskim Wschodzie. Dwa dni później doszło tam do tragicznego ataku.

REKLAMA

Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest bardzo daleka od stabilnej. Relacje po ataku Izraela i USA na Iran pozostają bardzo napięte. Równocześnie rośnie jednak konflikt między Huti, którzy próbują przejąć władzę w Jemenie, a Arabią Saudyjską. Efektem jest atak na lotnisko w Rijadzie, w którym setki osób zostały ranne, a 12 zginęło.

Atak na lotnisko w Rijadzie. Arabia Saudyjska komentuje

Do ataku na lotnisko im. Króla Chalida w Rijadzie doszło w sobotę 10 października. To ten sam port, na który jeszcze zimą tego roku latał nasz PLL LOT. Przewoźnik zawiesił jednak swoje połączenia do Arabii Saudyjskiej po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie i nie zdecydował się na ich przywrócenie w tegorocznej zimowej siatce.

Wiadomo już, że w sobotnim ataku zginęło 12 osób. To czterej obywatele Arabii Saudyjskiej, dwaj Bangladeszu, a także po jednej osobie z Jordanii, Palestyny, Syrii, Sudanu, Egiptu i USA. Dodatkowo 309 osób zostało rannych, a stan części z nich określany jest jako krytyczny. Dodatkowo nie był to pierwszy taki atak na saudyjskie lotniska. Ten sam port został zaatakowany także w czwartek, kiedy to zginęły 3 osoby. Tyle samo ofiar miały ataki przeprowadzone 6 i 7 października na lotniskach w pozostałych częściach kraju.

Sobotni atak był najtragiczniejszym dla Arabii Saudyjskiej od maja 2015 roku. I choć na razie nie wiadomo, kto za nim stoi, to wszystkie oczy skierowane są na Jemen, a dokładnie na zbrojną polityczno-religijną grupę Huti, która próbuje odebrać władzę nad krajem oficjalnej władzy, którą wspiera Arabia Saudyjska. Huti mają natomiast wsparcie Iranu.

Nie będzie spokoju na Bliskim Wschodzie. Donald Trump może wkroczyć do Jemenu

Konflikt na linii Arabia Saudyjska – Huti zaczął narastać w lipcu 2026 roku. Właśnie wtedy zaczął walić się pakt o tymczasowym zawieszeniu broni z 2022 roku, który dawał względną stabilizację w regionie. Do złamania postanowień doszło w momencie, kiedy Huti rozpoczęli ataki rakietowe i dronowe na saudyjskie lotniska, instalacje naftowe i tankowce na Morzu Czerwonym. Tym samym region, który zaczął stawać się atrakcyjnym turystycznie, zmienił się w niebezpieczny.

Polskie MSZ już w czwartek 8 października informowało o groźbach kierowanych pod adresem Arabii Saudyjskiej i przypominało o trzecim stopniu ostrzeżeń obowiązującym w tym kraju. Nie można także wykluczyć, że sytuacja ulegnie tam jeszcze większemu załamaniu, bo po śmierci obywatela USA interwencję w Jemenie rozważa Donald Trump.

– Właśnie dowiedzieliśmy się o niedawnym ataku, więc podejmiemy decyzję. Działamy bardzo szybko – przekazał w rozmowie z dziennikarzami prezydent USA. Tym samym jasno sugerował, że może dołączyć do tego konfliktu. Tym bardziej że nadal nie można wykluczyć kolejnych amerykańskich i izraelskich ataków na sprzymierzony z Huti Iran, a wojna Trumpa z Iranem wciąż się nie zakończyła.