
Podróżowanie z Ryanairem bywa srogą lekcją życia. Wie to każdy, kto miał o 5:00 rano lot z Modlina i zastanawiał się, czy w ogóle warto kłaść się spać. Od listopada takich wątpliwości będzie jeszcze więcej, bo przewoźnik ściągnie nas na lotnisko 20 minut wcześniej niż dotychczas.
Tegoroczny sezon wakacyjny był pełen lotniskowych zwrotów akcji. Ryanair nie raz zostawiał pasażerów na lotniskach, bo ci spóźniali się na swoje loty. Kto jest za to odpowiedzialny? W dużej mierze nowe zasady wjazdu do UE, czyli system EES. Ale bez winy nie są też sami podróżni, którzy popełniają ogromny błąd, sądząc, że samolot na nich zaczeka. Żeby zminimalizować ryzyko tego, że ktoś nie zdąży na rejs, Ryanair wprowadza 20-minutową zmianę, która zmusi podróżnych do wcześniejszego dotarcia do portu.
Ryanair odbiera nam kolejne 20 minut snu. Nie masz wyjścia, jeśli nadajesz bagaż
Kolejki na lotniskach bywają bardzo długie. Zwłaszcza w sezonie wakacyjnym zwyczajowe dwie godziny przed odlotem to często za mało. Ogonki do nadania bagażu potrafią ciągnąć się przez pół terminala, a z kontrolą bezpieczeństwa wcale nie jest lepiej. I to właśnie te tasiemcowe kolejki miały być jednym z powodów, dla których pasażerowie Ryanaira nie zdążali na swoje loty.
Przewoźnik zakładał dotychczas, że 40 minut wystarczy podróżnym na przejście kontroli bezpieczeństwa i ewentualną odprawę paszportową. Ten rok pokazał jednak, że Ryanair był w błędzie. Spóźnienia pasażerów, które były bardzo mocno komentowane w mediach (czasami na lotniskach zostawało kilkadziesiąt osób), sprawiły, że linia zmienia swoje zasady.
Od 10 listopada ich bramki odprawy, czyli stanowiska nadania bagażu rejestrowanego, będą zamykały się nie na 40 minut przed odlotem, ale na godzinę przed startem. Oznacza to, że jeżeli lecicie z dużą walizką, czeka was wcześniejsza pobudka, żeby na pewno zdążyć ją nadać.
Zobacz także
Zmiany Ryanaira nie dotkną każdego. Ale warto o nich wiedzieć
Jak już pewnie się domyśliliście, nowe zasady nie będą dotyczyły wszystkich pasażerów. Choć Ryanair wprowadzi je na każdym lotnisku, z którego lata (a siatka połączeń szybko się zmienia – Ryanair odwoła loty z 5 polskich lotnisk, ale zapowiedział też osiem nowych tras z Polski), to będą one dotyczyły wyłącznie podróżnych, którzy nadają bagaże rejestrowane. A tych u tanich linii lotniczych nie ma aż tak wielu.
– Ta niewielka, 20-minutowa zmiana nie dotknie 80 proc. podróżnych, którzy nie nadają bagażu. Oni nadal będą odprawiać się przez internet przed przybyciem na lotnisko wylotu i udadzą się bezpośrednio przez kontrolę bezpieczeństwa do swojej bramki – przekazał Dara Brady, dyrektor ds. marketingu (CMO) Ryanaira.
Dodatkowym ułatwieniem dla tych, którzy mimo zmian w nadawaniu bagażu nie chcą wcześniej przyjeżdżać na lotniska, mogą być automatyczne kioski. Te działają już na większości lotnisk, z których lata Ryanair, i bardzo przyspieszają cały proces nadawania walizek.
Natomiast podróżni, którzy latają wyłącznie z bagażem podręcznym (a niedługo bagaż w samolocie dla każdego może stać się normą), nadal mogą pojawiać się w portach na ok. dwie godziny przed startem. Nie warto jednak z tym zwlekać, ponieważ kontrole bezpieczeństwa mimo zakończenia sezonu urlopowego potrafią się korkować, a rozpoczęcie wakacji od nerwowej sytuacji nie jest dla nikogo dobrym rozwiązaniem.






